| Wiecie ,że ponoć na jednego mieszkańca Londynu przypada ponad jedna ławeczka na głowę a raczej na pupe? (podkreśliło mi pupę )Nie wiem czy wliczają w to imigrantów ale to i tak sporo. U mnie w parku są tylko ruiny ławeczek. Lubię ruiny ale bez przesady. Mają stanąć niebawem dwie :jedna dla mojego sąsiada , bo codziennie skoro świt idzie do parku na spacer i nie ma gdzie spocząć , więc mu honorową obiecano . A druga niby dla mnie ale to już raczej żartem ktoś powiedział w reakcji na moje upomnienie się. Więc prawdopodobnie jedna ławeczka na ok. 3tys mieszkańców. Ktoś pobije rekord? Ale nie o tym miałam mówić. Dziewczyny pojechały do Londynu a tam wielka coroczna wystawa w Chelsea. Zazdroszczę ogromnie i w oczekiwaniu na ich relacje fotograficzne postanowiłam zamieścić trochę swoich wspomnień. Był maj 2003 roku. Gdy wjeżdżało się do Anglii było specjalne wejście dla ludzi z innej planety. Więc pełna zazdrości jak to sobie przybywają do GB normalni ludzie musiałam podejść do strasznie wyglądającego pana i poddać się spowiedzi osobistej. Ponieważ koleżanka mnie podszkoliła o co mogą pytać więc już miałam przygotowane odpowiedzi. Z przejęcia , nie wiem o co mnie pan celnik zapytał ale ja odpowiedziałam Chelsea Flower Show i to były chyba magiczne słowa albo pytał o zupełnie coś innego , bo facet nagle zrobił się calkiem sympatyczny i powiedział ,że też chciałby tam być . Po czym pożyczył mi miłego pobytu. Stwierdziłam ,że każdemu, kto będzie chciał za chlebem do Anglii doradzę ,żeby mowił,iż przybywa na wystawę kwiatową albo zwiedzać ogrody. To ich chyba zmiękcza. Pokaże kilka zdjęc , które zeskanowałam bo były to czasy kiedy o cyfrówce jeszcze nie marzyłam a nawet powiem więcej ,że broniłam się przed nią wszystkimi kończynami. dzięki temu mam te zdjęcia na papierze , czego nie mogę powiedzieć o wielu , wielu innych , które jako cyfrowe gdzieś poginęły. Mój zenit był niezawodny chociaż do jakości można się doczepiać. Ale przecież to wspomnienia więc zdjęcia też powinny trącić nieco myszką. Na początek pokażę kilka aranżacji, które wykonywane są specjalnie na każdą wystawę inne. Całe te domki , mostki , ogrodzenia to wszystko na te kilka dni. Nasi się jeszcze niestety nie nauczyli chociaż coś tam próbują. |
No tak pięknie, że można zwariować:)))
OdpowiedzUsuńOstróżki uwielbiam:)))
Pozdrawiam Hania
boję się,że powariujemy gdy zobaczymy tegoroczne zdjęcia. Ostróżki to podstawa . Ty pewnie na dodatek je pięknie potrafisz namalować . Pozdrawiam rónież
OdpowiedzUsuńnie wiem, co chcesz od tych zdjęć, też mam Zenitha i najlepsze zdjęcia właśnie z niego - pewnie dlatego, że nie stać mnie na cyfrową lustrzankę :), a ławeczki, wiesz, je też trzeba stawiać z sensem, kiedyś pokażę u nas dwa skwery, na jednym ławek jak na stadionie, na drugim idealnie na odchody ptaków - w związku z czym nikogo siedzącego tam nigdy nie widziałam :)
OdpowiedzUsuńTeż lubiłam mojego zenita ale mi się rozpadł więc musiałam coś kupić, Zanim to była cyfrówka był jeszcze po drodze zwykła minolta ale też mi się rozpadła i tym sposobem dobrnęłam do cyfrowego. Wszystko kochana trzeba robić z sensem bo inaczej nie ma sensu. Puste ławeczki też mają urok. Zawsze kiedyś ktoś wreszcie przysiądzie, no chyba ,że wcześniej zrobią to ptaszki .
UsuńA ja wlasnie miala Ci Maszko przeslac link do informacji o tegorocznym Show! Oczywiscie dedykowany jest jubileuszowi krolowej. Na jednym ze zdjec policzylam 34 rodzaje zonkili. A to, jak sadze, tylko fragment ekspozycji tych kwiatow.
OdpowiedzUsuńZazdroszcze Ci, ze tam bylas. ja jeszcze nie :-(
Pozdrawiam
Aleksandra
Dzięki za pamięć. staram się śledzić co tam słychać . Od tylu lat obiecuję sobie ,że odwiedzę wystawę ponowanie ale jakoś mi się nie udaje. Niby się dziwię ,że nie byłaś skoro masz pod nosem prawie, ale z drugiej strony wiem ,że czasem im coś bliżej tym dalej. Też tak miewam . Pozdrawiam serdecznie
UsuńŚliczności, o takiej bramce do ogrodu to ja marzę już ho...ho..., a może i jeszcze dłużej, a tej ławeczki to Ci życzę i więcej takich magicznych słów:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Oj te bramki były niepowtarzalne. Nigdy więcej , nigdzie takich nie widziałam. Podejrzewam ,że może po wystawie można było to cudo kupić ale pewnie chętnych były tysiące.ławeczką sąsiad obiecał się ze mną podzielić. Problem z tym ,że on chce pod klonem a ja pod mirabelką. Dzięki. Pozdrawiam
UsuńJa też, łażę po złomowiskach z nadzieją na kawałek balustradki kutej, bramki, zwożę różne znaleziska, ale tego nie ma.
OdpowiedzUsuńTeraz już coraz trudniej kupić coś ładnego. Większość rzeczy znalazła swoich wielbicieli. Ale cierpliwość czasem popłaca. Powodzenia.
UsuńNo to zazdroszczę, że miałaś okazję oglądać taką wystawę - i to rok 2003!- jak w takim razie nazwać to, co u nas się pokazuje? Nawet sobie nie wyobrażam tego w realu, to musi być niesamowite doświadczenie.
OdpowiedzUsuńOj , wróciłam do domu jak z jakiejś bajki . Nasza rzeczywistość była wtedy jeszcze bardzo w tyle i niestety pewnie jest nadal. Pozdrawiam
UsuńDla mnie najfajniejszy samochód w warzywniku, czy też warzywnik na samochodzie... Ale skoro o Anglii, to obiecałaś o angielskich pelargoniach... ;) POzdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTen samochód był tak oblegany ,że ciężko się było dopchać. Warzywa wychodziły z niego drzwiami i oknami. chodziło mi długo po głowie ,żeby przerobić sobie na warzywnik ciężarówkę marki Praga ale póki co nie zrealizowałam. Pragę chyba rdza zjadła.O pelargoniach ? Pamiętam . Za dużo obiecuję :-)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńwydaje się, że w lepszym gatunku było to Chelsea w stosunku do ostatnich lat... nie byłam, wiem, że zupełnie inaczej odbiera się, jak się jest w środku wydarzeń, ale nic mnie tam nie powala- zmóżdżone geometryczne aranżacje, nowomodne materiały kontrastowane z gąszczem naturalistycznych roślin, wszystko w tym samym stylu. Chyba że to ty wybierałaś do zdjęć obiekty bliskie stylowi twojego ogrodu:-)))
OdpowiedzUsuńMegi,instynktownie jakoś wciska mi się spust migawki gdy widzę coś co mi się podoba , więc niewykluczone ,że fotografowałam wybiórczo ale nie pamiętam niczego z tamtej wystawy coby mi się nie podobało, poza tłumami ludzi(lubię tłumy ale obserwować z oddali a nie w nich uczestniczyć). Oglądałam fotki z tegorocznego i jak zawsze jestem pod wrażeniem rozmachu i jednocześnie dbałości o wszystkie detale tych ekspozycji ale nie przemawiają do mnie , podobnie jak do Ciebie te betonowe monumenty. Jednakże na pewno mają wielu entuzjastów. Jako miejskie rozwiązania może się sprawdzić tym bardziej ,że trochę to wszystko równoważą jednak te typowe sielskie angielskie nasadzenia.
OdpowiedzUsuńMaszka niektóre te zdjęcia to chyba z Twojego ogródka? :)
OdpowiedzUsuńIvna , tak, chciałabym :-)
UsuńNiesamowite - ale chyba tam mało się zmienia, no i w sumie ten 2003 rok nie był tak dawno ... a może był? Bardzo to dla mnie ciekawe - nie bylo mnie tam wtedy, a szkoda bo wygląda świetnie!
OdpowiedzUsuńI dawno i niedawno. Jednak chyba bardziej dawno. Miałam nadzieję,że byłaś i znasz pana od powojników. Piękne je miał.
UsuńNie wyszłabym stamtąd ... stałabym się stałym eksponatem ;)
OdpowiedzUsuń