| Po zdjęciu włókniny z zagonu marchwiowo cebulowego zastałam taki oto widok. trzeba było się wziąć za selekcję tego co tu wyrosło. W rzędach gdzie jest marchewka i nagietek może rosnąc tylko marchewka i nagietek . Między rzędami może już rosnąć coś innego ale też nie wszystko. Pozwalam rosnąć nasianej kocimiętce , oregano , bo zawsze może się trafić ktoś kto będzie chętny na młode sadzonki. Zostają bratki , bo zawsze jest czas ,żeby się ich pozbyć a póki co okrywają glebę. Reszta raczej nie ma prawa wzrostu chyba ,że jest to koperek , kolendra albo maciejka . Maciejki znalazłam jedną siewkę ale znając możliwości maciejki , może być wielka. |
Takiego warzywnika to Ci zazdroszczę :) U mnie to jest porażka, na wiosnę obsiany i zadbany potem żyje własnym życiem i zakwitają w nim rzodkiewki. Cukinię posiałam normalnie do gruntu, na szczęście jeszcze nie wyszła bo rano jest zimno.
OdpowiedzUsuńTwój pomysł na cukinię i ogórki jest fantastyczny.
Pozdrawiam.
Talibra , u mnie też potem różnie może być w tym warzywniku. Jak wyjadę na wakacje , to potem ciężko to wszystko ogarnąć. Pomysł na sadzenie w kompoście jest o tyle dobry ,że jest im ciepło a są to przecież ciepłolubne.Pozdrawiam
UsuńAle wspaniały relaks przed snem...mmmmm... miodzio.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś ściółkowałam słomą truskawki, słomę wyprosiłam od sąsiadów, ale moja wieś też taka jak nie wieś. Myślałam też o sianie, ale nie sprawdzałam jeszcze tego pomysłu, napisz Maszko, jak się sprawdza włóknina i że też Ci się chciało tak owijać. A jaką masz odmianę truskawek? Bardzo plenne jakieś.
Wykorzystam patent z rzodkiewkami. Choroba, a ja w tym roku siałam z linijką na kolanach i z nosem w ziemi, bo Maszka tak kazała :)A można było porobić dziurki rzutowo, zaraz się pewnie okaże, że do tego masz jakieś super narzędzie. Cóż, poczekam na sprzyjające dni i zabiorę się za dziurkowanie. Znowu sąsiedzi przyjdą oglądać dziwaka.
I cebulka ze sczypiorkiem taka duża, jakieś uroki rzucasz i już.
Ja bardzo lubię zapach macierzanki i staram się ją powsadzać w takie kawałki chodnika, gdzie się chodzi, a wtedy tak pachnie, tak mimochodem :)
Dobrej nocki, pracusiu.
Dziwne te wsie teraz się porobiły. U mnie we wsi ani jednej krowy nie ma. Siana pod truskawki trochę bym się obawiała ,bo wiesz jak wygląda mokre siano. Nic by to nie dawało , a ponadto moglibyśmy je zarazić jakąś pleśnią.Odmian mam kilka ale nie wiem jak się nazywaja. U mnie sezon truskawkowy jest bardzo dlugi. Mam wczesną odmianę i późną więc są i są. Przepraszam, bo faktycznie w tamtym poście o sianiu , nie było o rzodkiewkach. Moim narzędziem do siania rzodkiewki jest patyczek. Dziurki ,wystarczy ,że mają 1cm głębokości, wtedy tak fajnie widać ,czy rzodkiewka jest już do wyrwania.W tym roku i tak wszystko mam takie małe . W ubiegłym , końcem maja miałam jużswoją marchew.Macierzankę też mam ale w innym miejscu.:-) Pozdrawiam , miłego dnia.
UsuńWarzywnik artystyczny! Rukoli zazdroszczę, bo mogę ją do wszystkiego, a zapomniałam wysiać. Zdążę?
OdpowiedzUsuńGaja , artystyczny to ja widziałam gdzieś żywopłot i trawnik i skalniak:-). Rukolę chyba jeszcze możesz wysiać. Ja kiedyś kupiłam gotowe sadzonki i od tego czasu nasiewa się sama.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAch, już widać, że plony będą obfite;-)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tego wspaniałego warzywnika.
Pozdrawiam serdecznie.
Z tymi plonami to nigdy nic nie wiadomo. Żeby aura dopisała , to może będzie co jeść. :-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMagicznie, sielsko, anielsko :-)
OdpowiedzUsuńKrzaczki truskawek wygladaja jak baletnice w tych 'spodniczkach' z wlokniny :-)
Bogatych plonow zycze
Pozdrawiam
Aleksandra
U Ciebie też pewnie sielsko z tym ,że angielsko. Krzaczki rzeczywiście jakby w spódniczkach. mam nadzieję ,że nie tylko będą służyć im ku ozdobie. Pozdrawiam
UsuńNo i doczekałam się :) Piękny warzywniak, dzięki za patent z rzodkiewkami.
OdpowiedzUsuńA kocimiętkę wysiałaś z nasion?
Kocimietkę przywlokłam od mamy z ogródka a tam skąd się wzięła to już nie pamiętam. Teraz u mnie bardzo się rozsiewa . Trzeba mieć na nią oko bo zakocimiętuje wszystko.
UsuńJak widać taka ręczna robótka w warzywniku ma swoje zalety, warzywka prezentują się wspaniale, a truskawki w spódniczkach to jednak niecodzienny widok:). Zawsze marzył mi się warzywnik, ale cała moja działka jest pewnie mniejsza od Twojego warzywnika, wiec jak to mówią jak się nie ma co się lubi, to się lubi ... :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam pracusia
Na pewno zaletą nie są umorusane ręce, chociaż robię to w rękawiczkach . Widziałam kiedyś ogródek frontowy wykonany z samych warzyw ale to chyba tylko Włosi mogą mieć takie pomysły. Wyglądało to i zachwycająco i zadziwiająco. Ty musiałabyś zrezygnować z tych wszystkich rarytasów ozdobnych jakie masz. Szkoda by było.
UsuńBellissime fotografie, aspetto le fragole! buona giornata..ciao
OdpowiedzUsuńGrazie mille .
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOd poniedziałku gościłam w Twoim warzywniku.. ach już lepiej nie powiem ile razy:)I wciąż się zachwycam.
OdpowiedzUsuńNajbardziej zazdroszczę tego miętowego poletka, bo uwielbiam. Moja mięta tak jak myślałam wymarzła, ale już posadzona nowa.
Książka "ogród w zgodzie z naturą" jest mi bardzo pomocna, niesamowite źródło wiedzy:)
pozdrawiam cieplo
Aga u mnie mięta się trzyma a miejscami nawet muszę z nią walczyć. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez niej. Cieszę się,że książka się sprawdziła. Miałam taką nadzieję
UsuńWidzisz u Ciebie zawsze się czegoś nauczę:)Na drugi raz będę wiedzieć, że rzodkiewkę nie w rządku, tylko w gniazdku;)Ale u Ciebie cudowne truskawki. U mnie trochę marne,a w tamten weekend ściółkowałam je słomą;)
OdpowiedzUsuńŚciskam!
Wzorcowy warzywniczek - miło zbierać plony, co? Kocimiętki zazdroszczę, bo u mnie za mokro dla niej. A pod truskawki podkładam skoszoną trawę (jak i w całym warzywniku) i owoce się nie brudzą.
OdpowiedzUsuńNo to sobie dzisiaj poczytałam :) Uściski :)
U mnie ostatnio deficyt trawy bo pod wpływem blogerek zamieniam trawnik w bratkową łąke. Kocimiętka sieje się gdzie popadnie. Całuski:-)
UsuńWszystko super skorzystam z paru pomysłów, co do siana pod truskawki to bym nie radził bo zasiejemy sobie trawę i chwasty. Może być trawka z trawnika, która nie ma nasion. pozdrawiam !
UsuńChciałabym mieć w tym roku czas na uprawy... Mam już głowę nabita pomysłami i tylko teraz żeby się udało...
OdpowiedzUsuńNie dość, że znalazłam wątek to i etykietę do niego. Znów franca nie otworzyła mi wszystkiego na stronie :]. Ale nic to... poruszam się na Twoim blogu lepiej niż na swoim :P W tym roku będę właśnie tak uprawiać dyniowate, w kompoście i jestem ciekawa jak wyjdzie :)))) Tylko pogoda niech się ustabilizuje aby móc coś podziałać. Ja niestety nie mogę niczym ściółkować czegokolwiek bo mam teren podmokły i tylko dzięki braku ściółkowania, uprawy na folii ( z wyjątkiem ogórków) to nie mam ślimaków. Tak to miałabym już inwazję... czasami kusi mnie, żeby jednak... ale na razie fotki zrobione przez znajomą, która własnie wszystkie rabaty folią wyłożyła i te obrazy zniszczeń i chmary ślimaków bez muszki bez problemu przywołuję w pamięci i już zapał do pielenia powraca :)))
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń