poniedziałek, 14 maja 2012

w warzywniku

Obiecałam wczoraj ,że zaproszę dziś do swojego warzywnika co czynię mimo ,że padam . Postaram się w telegraficznym skrócie i częściowo tylko pokazać co tam słychać. Warzywnik jest jedną , wielką podwyższoną grządką i gdy słońce operuje ,czuję sięw nim jak na patelni. Warzywa lubią słoneczko , ale można się pracując tam nieźle załatwić. Ja dziś porozbierałam się nieomal jak do rosołu a teraz cała dygocę z zimna. To nie był dobry pomysł. Słońce słońcem ale temperatura była dziś zaledwie 16 stopni.No więc zacznę od cukinii. Pamiętacie te cylindry w skrzynkach z zeszłorocznymi liśćmi? W pierwszych dniach maja zasadziłam po 4 nasionka do każdego i nakryłam włókniną.
Dziś zajrzałam i oto są. Ledwo , ledwo się przebijają ale teraz już będzie z górki. Oczywiście wody im trzeba. Woda teraz jest najważniejsza. Podlewam odstaną w zbiorniku ,żeby rośliny nie dostały szoku termicznego , bo temperaturę nóżek mają naprawdę sporą.
Ponieważ te suche liście nieco raziły moje oczy ,więc dodałam skrzyniom zieleni . Jest tu wszystko co można znaleźć na mojej łące .jak ktoś nie ma łąki mogą być nawet chwasty a jak ktoś nie ma chwastów to skoszona śliczna trawa z trawnika.
Żeby było śliczniej dodałam niezapominajki a tak na serio to musiałam je po prostu usunąć z warzywnika teraz właśnie , bo gdyby dostały nasion , byłoby za późno. W przyszłym roku warzywnik byłby cały w błękitach.
To samo z ogórkami. Wsiałam do cylindrów i nakryłam włókniną.
Wszystko dodatkowo zabezpieczyłam czarną włókniną
Dziś zajrzałam , co tam się dzieje. No i są . Te drobne zielone roślinki to koper . Po prostu rzuciłam garść nasion i powciskałam w ziemię.To dobry duet a ponad to kopru nigdy za wiele. Można go suszyć ,mrozić , zrobić zupę koperkową.
Teraz tylko pozostało podlewać i podlewać.
Po zdjęciu włókniny z zagonu marchwiowo cebulowego zastałam taki oto widok. trzeba było się wziąć  za selekcję tego co tu wyrosło. W rzędach gdzie jest marchewka i nagietek może rosnąc tylko marchewka i nagietek . Między rzędami może już rosnąć coś innego ale też nie wszystko. Pozwalam rosnąć nasianej kocimiętce , oregano  , bo zawsze może się trafić ktoś kto będzie chętny na młode sadzonki. Zostają bratki , bo zawsze jest czas ,żeby się ich pozbyć a póki co okrywają glebę. Reszta raczej nie ma prawa wzrostu chyba ,że jest to koperek , kolendra albo maciejka . Maciejki znalazłam jedną siewkę ale znając możliwości maciejki , może być  wielka.
Tak to wygląda po selekcji. Dodam ,że nie używałam żadnego narzędzia. spulchniałam ziemię rękami . Ziemia w moim warzywniku jest lekka , dlatego taki sposób jest możliwy .Zaleta jest taka ,że niczego niechcący nie uszkodzę .
I na koniec ściółka z panny pokrzywównej. Ściólkować możemy każdym dostępnym nam materiałem zielonym, który nie ma jeszcze zawiązanych nasion. ja wybrałam pokrzywę , bo z czasem wejdzie ona w glebę i ją sobą wzbogaci. Ściółka nie ma zaduszać roślin , lecz tylko osłaniać ziemię więc ma być lekka i luźna . Lepiej dać mnie j i za kilka dni dodać , niż zrobić ze ściółki skorupę.
Jeszcze dziś obrobiłam poletko truskawek. 30 krzaczków zaledwie ale cieszą . odkryłam też coś niesamowitego , mianowicie zapach kwitnących truskawek.Jest jakby mi znany ale nei kojarzyłam go z truskawkami. Do tej chwili męczy mnie co tak mogło mi kiedyś pachnieć. Zapach jest na tyle delikatny ,że czuć go tylko w momencie jak się schylimy i wsadzimy niemal nos w krzaczek.A ja się naschylałam . bo usunęłam wszystkie podejrzane liście. Wszystkie choroby truskawek biorą się z liści, dlatego najlepiej się ich pozbyć. Ciężko jest to zrobić na plantacji ale gdy się ma kilka krzaczków to naprawdę warto.
Mam problem ze ściółkowaniem truskawek.Pierwszego roku kupiłam słomiane maty w markecie ( bo u mnie wieś ale bez słomy) ale tylko zaśmieciłam sobie tą słomą wszystko. Więc w ubiegłym roku podwiązywałam sznurkiem krzaczki do kijków ,żeby się truskawki nie kładły na ziemi ale też to był niewypał , bo jak bardzo pęd owocowy był obciążony to po prostu się łamał na sznurku.W tym roku wymyśliłam kołnierze z wlókniny. Pociełam  ją na kawałki i pookręcałam luźno krzaczki tak, żeby liście nie dotykały bezpośrednio ziemi . czy się sprawdzi , to się okaże.
Rzodkiewkę sieję  nie  w rzędach , lecz gniazdkowo. Wyznaczam dla niej kawałek grządki i robię dziurki i wsadzam w nie po jednym ziarenku i tak obsadzam nasionkami cała przestrzeń. Gdy wyrywamy rzodkiewkę , na to miejsce możemy posiać ją jeszcze raz. To maksymalne wykorzystanie kawałeczka ziemi.
Tym sposobem będziemy mieli rzodkiewkę przez cały sezon. Nie ma ona specjalnych wymagań pokarmowych , więc spokojnie starczy jej pożywienia na kilka zbiorów.
Rukola też już do zbioru. Tutaj rośnie pod południową ścianą warzywnika.
A tu nasiana między brukiem i wcale nie przeszkadza jej to ,że w szparkach miedzy kamieniami jest tylko piasek.
I na koniec poletko mięty , którą już od jakiegoś czasu używamy do napojów zimnych i ciepłych herbatek, do bukietów i wianków . A ona sobie tylko rośnie i pachnie.

25 komentarzy:

  1. Takiego warzywnika to Ci zazdroszczę :) U mnie to jest porażka, na wiosnę obsiany i zadbany potem żyje własnym życiem i zakwitają w nim rzodkiewki. Cukinię posiałam normalnie do gruntu, na szczęście jeszcze nie wyszła bo rano jest zimno.
    Twój pomysł na cukinię i ogórki jest fantastyczny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talibra , u mnie też potem różnie może być w tym warzywniku. Jak wyjadę na wakacje , to potem ciężko to wszystko ogarnąć. Pomysł na sadzenie w kompoście jest o tyle dobry ,że jest im ciepło a są to przecież ciepłolubne.Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ale wspaniały relaks przed snem...mmmmm... miodzio.

    Ja kiedyś ściółkowałam słomą truskawki, słomę wyprosiłam od sąsiadów, ale moja wieś też taka jak nie wieś. Myślałam też o sianie, ale nie sprawdzałam jeszcze tego pomysłu, napisz Maszko, jak się sprawdza włóknina i że też Ci się chciało tak owijać. A jaką masz odmianę truskawek? Bardzo plenne jakieś.

    Wykorzystam patent z rzodkiewkami. Choroba, a ja w tym roku siałam z linijką na kolanach i z nosem w ziemi, bo Maszka tak kazała :)A można było porobić dziurki rzutowo, zaraz się pewnie okaże, że do tego masz jakieś super narzędzie. Cóż, poczekam na sprzyjające dni i zabiorę się za dziurkowanie. Znowu sąsiedzi przyjdą oglądać dziwaka.

    I cebulka ze sczypiorkiem taka duża, jakieś uroki rzucasz i już.

    Ja bardzo lubię zapach macierzanki i staram się ją powsadzać w takie kawałki chodnika, gdzie się chodzi, a wtedy tak pachnie, tak mimochodem :)

    Dobrej nocki, pracusiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne te wsie teraz się porobiły. U mnie we wsi ani jednej krowy nie ma. Siana pod truskawki trochę bym się obawiała ,bo wiesz jak wygląda mokre siano. Nic by to nie dawało , a ponadto moglibyśmy je zarazić jakąś pleśnią.Odmian mam kilka ale nie wiem jak się nazywaja. U mnie sezon truskawkowy jest bardzo dlugi. Mam wczesną odmianę i późną więc są i są. Przepraszam, bo faktycznie w tamtym poście o sianiu , nie było o rzodkiewkach. Moim narzędziem do siania rzodkiewki jest patyczek. Dziurki ,wystarczy ,że mają 1cm głębokości, wtedy tak fajnie widać ,czy rzodkiewka jest już do wyrwania.W tym roku i tak wszystko mam takie małe . W ubiegłym , końcem maja miałam jużswoją marchew.Macierzankę też mam ale w innym miejscu.:-) Pozdrawiam , miłego dnia.

      Usuń
  3. Warzywnik artystyczny! Rukoli zazdroszczę, bo mogę ją do wszystkiego, a zapomniałam wysiać. Zdążę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gaja , artystyczny to ja widziałam gdzieś żywopłot i trawnik i skalniak:-). Rukolę chyba jeszcze możesz wysiać. Ja kiedyś kupiłam gotowe sadzonki i od tego czasu nasiewa się sama.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, już widać, że plony będą obfite;-)
    Zazdroszczę Ci tego wspaniałego warzywnika.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tymi plonami to nigdy nic nie wiadomo. Żeby aura dopisała , to może będzie co jeść. :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Magicznie, sielsko, anielsko :-)
    Krzaczki truskawek wygladaja jak baletnice w tych 'spodniczkach' z wlokniny :-)
    Bogatych plonow zycze
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też pewnie sielsko z tym ,że angielsko. Krzaczki rzeczywiście jakby w spódniczkach. mam nadzieję ,że nie tylko będą służyć im ku ozdobie. Pozdrawiam

      Usuń
  8. No i doczekałam się :) Piękny warzywniak, dzięki za patent z rzodkiewkami.
    A kocimiętkę wysiałaś z nasion?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocimietkę przywlokłam od mamy z ogródka a tam skąd się wzięła to już nie pamiętam. Teraz u mnie bardzo się rozsiewa . Trzeba mieć na nią oko bo zakocimiętuje wszystko.

      Usuń
  9. Jak widać taka ręczna robótka w warzywniku ma swoje zalety, warzywka prezentują się wspaniale, a truskawki w spódniczkach to jednak niecodzienny widok:). Zawsze marzył mi się warzywnik, ale cała moja działka jest pewnie mniejsza od Twojego warzywnika, wiec jak to mówią jak się nie ma co się lubi, to się lubi ... :-)
    Pozdrawiam pracusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zaletą nie są umorusane ręce, chociaż robię to w rękawiczkach . Widziałam kiedyś ogródek frontowy wykonany z samych warzyw ale to chyba tylko Włosi mogą mieć takie pomysły. Wyglądało to i zachwycająco i zadziwiająco. Ty musiałabyś zrezygnować z tych wszystkich rarytasów ozdobnych jakie masz. Szkoda by było.

      Usuń
  10. Bellissime fotografie, aspetto le fragole! buona giornata..ciao

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od poniedziałku gościłam w Twoim warzywniku.. ach już lepiej nie powiem ile razy:)I wciąż się zachwycam.
    Najbardziej zazdroszczę tego miętowego poletka, bo uwielbiam. Moja mięta tak jak myślałam wymarzła, ale już posadzona nowa.
    Książka "ogród w zgodzie z naturą" jest mi bardzo pomocna, niesamowite źródło wiedzy:)
    pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga u mnie mięta się trzyma a miejscami nawet muszę z nią walczyć. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez niej. Cieszę się,że książka się sprawdziła. Miałam taką nadzieję

      Usuń
  13. Widzisz u Ciebie zawsze się czegoś nauczę:)Na drugi raz będę wiedzieć, że rzodkiewkę nie w rządku, tylko w gniazdku;)Ale u Ciebie cudowne truskawki. U mnie trochę marne,a w tamten weekend ściółkowałam je słomą;)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wzorcowy warzywniczek - miło zbierać plony, co? Kocimiętki zazdroszczę, bo u mnie za mokro dla niej. A pod truskawki podkładam skoszoną trawę (jak i w całym warzywniku) i owoce się nie brudzą.
    No to sobie dzisiaj poczytałam :) Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ostatnio deficyt trawy bo pod wpływem blogerek zamieniam trawnik w bratkową łąke. Kocimiętka sieje się gdzie popadnie. Całuski:-)

      Usuń
    2. Wszystko super skorzystam z paru pomysłów, co do siana pod truskawki to bym nie radził bo zasiejemy sobie trawę i chwasty. Może być trawka z trawnika, która nie ma nasion. pozdrawiam !

      Usuń
  15. Chciałabym mieć w tym roku czas na uprawy... Mam już głowę nabita pomysłami i tylko teraz żeby się udało...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dość, że znalazłam wątek to i etykietę do niego. Znów franca nie otworzyła mi wszystkiego na stronie :]. Ale nic to... poruszam się na Twoim blogu lepiej niż na swoim :P W tym roku będę właśnie tak uprawiać dyniowate, w kompoście i jestem ciekawa jak wyjdzie :)))) Tylko pogoda niech się ustabilizuje aby móc coś podziałać. Ja niestety nie mogę niczym ściółkować czegokolwiek bo mam teren podmokły i tylko dzięki braku ściółkowania, uprawy na folii ( z wyjątkiem ogórków) to nie mam ślimaków. Tak to miałabym już inwazję... czasami kusi mnie, żeby jednak... ale na razie fotki zrobione przez znajomą, która własnie wszystkie rabaty folią wyłożyła i te obrazy zniszczeń i chmary ślimaków bez muszki bez problemu przywołuję w pamięci i już zapał do pielenia powraca :)))

    OdpowiedzUsuń