czwartek, 10 maja 2012

no to lepimy

Zapraszam do wspólnego lepienia pierogów , ale zanim.... to ponudzę trochę . Chyba ,że ktoś nie ma ochoty na nudzenie , to odsyłam pod następne zdjęcie . tam zaczyna się robota. Tak , jak wiele z Was , dość długo nie robiłam pierogów (żadnych) bo miał kto to robić . Dzieci lubiły (zwłaszcza na słodko) i babcia( moja mama) miała ogromną frajdę z tego ,że może im dogadzać. Dla mnie pierogi to była czarna magia. Ale... wszystko się kiedyś kończy. mama zachorowała i jej ręce robiły się coraz mniej sprawne . Wiedziałam ,że pora przejąc pałeczkę. W miedzy czasie dzieciaki dorosły do jedzenia i tych z mięsem i tych z grzybami , no i ruskich.Ruskie, to potrawa , którą przywiózł ze sobą mój tata ze wschodu. I tylko on naprawdę wiedział , jak miały smakować. Przez ponad 50 lat małżeństwa moich rodziców , tata się zajadał pierogami mamy ale zawsze mówił ,że to jeszcze nie jest to co powinno być. Zartował sobie, że żeby wyszły dobre ruskie to trzeba nie myć przez 2 tygodnie rąk przed ich robieniem. Do dziś ma ten tekst. Tak więc zaczęłam robić pierogi. Początkowo to był koszmarek ale z czasem zaczęło mi to nawet sprawiać przyjemność bo po prostu zaczęło wychodzić. W ubiegłym roku , latem , jakieś przychylne wschodnie wiatry chyba zawiały . bo tato pierwszy raz poczuł smak tych babcinych. o mało sufitu nie przebiłam głową , tak urosłam. A recepturę opracowałam dla przyjaciółki , bo jej maż posmakował u mnie i strasznie jej nudził ,że mają być takie same a nie żabiaste itd , itp. No to teraz już wiem jak robię . Potrzebujemy twarożek . Kocham nasz kraj za to ,że mamy twarożek. Naprawdę tylko u nas można dostać ser w takiej postaci. najlepiej jak jest przy końcu terminu przydatności, bo wtedy jest kwaskowaty a taki powinien być. Więc takie dwa klasyczne klinki.
Pięć  średnich ziemniaków. I jest to obojętne jakie są . Ja tutaj użyłam nowych. ważne ,żeby nie były rozgotowane i najlepiej zmiażdżyć je albo zmielić w maszynce albo w jakikolwiek inny sposób zrobić z nich masę , gdy są jeszcze ciepłe. wtedy nie robią się grudki .których ja akurat nie lubię , gdy są wyczuwalne w masie.
Boczek albo jakakolwiek inna wedzonka. jak jest boczek to już nie trzeba dawać innego tłuszczyku do podsmażania. Dajcie ok. pół kilograma. Będzie ok.
Cebula. Myślę ,że 4 średniej wielkości starczą. ta na zdjęciu jest mała.
Pieprz
Boczek i cebulkę mielimy w maszynce do mięsa
I przesmażamy razem na patelni
Pieprz , koniecznie stłuczony świeżo. To naprawdę ważne i dużo. to oczywiście zależy od upodobań ale powinien być wyczuwalny dość dobrze.Ja dałam wszystko co w moździeżu widzicie
Ziemniaczki ciepłe i ser mielimy, dodajemy przesmażony boczek z cebulką , sól i pieprz.
Mieszamy łapkami ( ja jednak myję) i nadzienie gotowe. Acha, dajemy połowę przesmażonego boczku z cebulą bo resztę zostawiamy do okraszenia
Proporcja na ciasto jest taka ,że na dwie miarki mąki , dajemy jakieś 6 dag masła i 3/4 tej samej miarki wrzątku.
Ja wybrałam taki kubek klasyczny . ma chyba 30 ml pojemności. Mąkę stosuję taką jak na obrazku od lat i powiem ,że tak jej ufam ,że do pierogów nawet nie przesiewam. przesiewam do ciast w celu spulchnienia i nic tam jeszcze na sitku mi się nie zatrzymało .
Nie daje się do ciasta jajek . Koleżanka dawała i była zdziwiona ,że jej nie wychodzi. wtedy jej mąż mówił ,żeby dała więcej , no to tym bardziej nie wychodziło. Składniki mieszam początkowo łopatką w wielkiej misce (głównie ,żeby się nie poparzyć ) a potem na deskę i wyrabiam
Ciasto powinno być miękkie ( ale nie za miekkie) i sprężyste. Gładkie rozwałkowuję na grubość ok. 3 mm. Ciasto nie może być zbyt cienkie .
Wycinamy kółka szklanką i robimy spore (wielkości włoskiego orzecha ) kulki z farszu.
Teraz wkładamy odrobinę własnego serca i lepimy. Bez serca nie wyjdą takie jak trzeba.
Ja robię z dwóch porcji czyli 4 kubków mąki i powinno wyjśc 60 pierogów plus minus 3. Farszu może wam trochę zostać jeśli nie podjadjadaliście w międzyczasie.
No i teraz tylko na posolony wrzątek. ja gotuję w sporym garnku porcjami po 15 sztuk. Wrzuca się na posolony wrzątek i przykrywa . trzeba sprawdzać czy wypłynęły. Jak wypłyną to dosłownie jeszcze chwikle pogotować 9pół minuty 0 i wyciągac szybciutko ,żeby nie rozgotować.Okrasić resztą boczkocebuli i zjadać. Ot cała filozofia.
Jeszcze dodam ,że ja najpierw wszystkie lepię a potem gotuję . wiem ,że inni to robią równocześnie i czasem można sobie przegotować bo się czlowiek zagapi. trzeba się skupić na tym gotowaniu niestety troszkę i najlepiej nie gadać wtedy z przyjaciółka przez telefon. Też to już przerabiałam
Nie bedę ściemniać ,że dzisiaj je robiłam. dzisiaj to ja byłam na wielkiej łące i były tam dmuchawce , latawce , wiatr a potem w znanym już wam miejscu z rzeczami nikomu niepotrzebnymi ale jakże uroczymi więc się nacieszyłam i trochę mam łupów ale o tym może kiedyś. Uffff  ,zmęczyły mnie te pierogi. Smacznego

28 komentarzy:

  1. ale narobilas smaku, sprobuje Twojego przepisu. Wygladaja sensacjonalnie. Zdjecie z dmuchawcami przesliczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam ,że smakują też. Moja siostra , która całe zycie nie jadała dala się skusić i zrobiła się bardzo szybko miłosniczką zwłaszcza zimnych.Cieszę się ,że Ci się zdjęcie podoba. Lubię ten widok o każdej porze dnia i roku. Mam cała serię Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ja też dość długo nie robiłam pierogów, dopóki kuzynka nie podała mi przepisu, z którego ciasto zawsze wychodzi, mój przepis poszerzył się o jeden składnik- śmietanę :). U Ciebie jest masło, więc pewnie o tłuszcz chodzi. I daję jajko :).
    Niezwykła ta cebulka - podłużna, śliczna w kadrze :)

    PS. To Twoje te drzwi i donice w moim ukochanym kolorze? Możesz zdradzić jaka to farba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak . chodzi o to ,żeby tym tłuszczykiem rozmiękczyć ciasto. Wiem ,że niektórzy dodają olej. A jajko chyba to ciasto utwardza. Spróbuj nie dawać. Lubię różne cebule. Ta jest faktycznie bardzo ładna i delikatna .Też lubię błękit , jak widać na obrazku. Garnki są emaliowane a do drzwi 13 lat temu wybierałam kolor z katalogu jakiegoś i producent malował więc nie powiem Ci jak się nazywa. próbowałam odtworzyć ten niebieski, którym bywały malowane dawniej drzwi wiejskich chat, przynajmniej na Jurze. Ponoć był to znak ,że w domu jest panna na wydaniu. U mnie jest :-)

      Usuń
    2. mój przepis to taki misz masz i śmietana i olej i jajko, ale razem super, wychodzi mięciutkie, więc nie zmieniam ;)

      Usuń
  3. Oj Maszko, Ty wiesz jak pobudzić apetyt, od samego patrzenia w brzuszku buuuuurczy, a Tka Łąka przy Takim Mieście... :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba brać sie za lepienie a nie patrzeć. Błonia to prawie 50 ha łąki w centrum miasta. A Hitlerowcy chcieli tu zrobić osiedle.

      Usuń
  4. Twoje pierogi wyglądają obłędnie:) Koniecznie muszę spróbować ich z Twojego przepisu, bo różnią się znacznie od tych moich rodzinnych:) W weekend robię! Uwielbiam ruskie:)
    U nas przede wszystkim nigdy nie daje się mięsa do farszu, dziadkowie mówią, że wschód zawsze był biedny i nie stać było ludzi na takie rarytasy, cebulkę zawsze się kroi w kostkę i przesmaża tak na złoto brązowo, aż będzie słodka i ciemna, ale nie spalona, pieprz też musi być świeży, a proporcja ziemniaków i sera to praktycznie 50/50. Ja używam przesmażonego boczku z cebulką do okraszenia, ale moi dziadkowie nadal nie.
    Hehe o tym niemyciu rąk nigdy nie słyszałam, uśmiałam się:))
    Narobiłaś mi smaka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz , ten boczuś to mój patent, dlatego mówiłam ,że to chyba tylko wschodni wiatr przywiał tacie jakiś sentyment do nich. Nie sądzę ,żeby babcia w czasie wojny dawała boczek do pierogów. Faktycznie była bieda zwłaszcza jak stał front bardzo długo. Cebulkę oczywiście można pokroić ale tak jest szybciej i jest drobniutka. Przysmaża się bardzo szybciutko. Faktycznie spalić nie wolno ,bo się robi gorzka a ma być słodziutka.Ciekawa jestem jak Ci bedą smakowały. Daj znać

    OdpowiedzUsuń
  6. O Boże, jestem ze tzw. wschodu - ruskie to u nas w domu norma, ale uwierz zaplułam śliną klawiaturę, jak te twoje zobaczyłam - niekontrolowany wyciek. Od dzisiaj zmieniam przepis na ruskie, od dzisiaj rządzą w moim domu tylko z Twojego przepisu.Dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ,że się spodobały ale jeszcze bardziej się ucieszę jak spróbujesz zrobić i posmakują. Pozdrawiam

      Usuń
    2. No i przed chwilką siadłam po dłuuugim lepieniu i gotowaniu pierogów. Przy okazji zjadłam chyba z 15 dopiero co wyjęte z gara, ze śmietaną. Chyba umieram...

      Nie dodawałam do farszu boczku, bo przez nijakie ziemniaki jakiś taki rzadki był, ale dodałam masełko do ciasta i bardzo przyjemnie się zdziwiłam, że takie mięciutkie. Jakoś oliwa do ciasta mi nie podchodzi, nie daje takiego efektu. Myślę, że podstawą jest dużo cebuli w farszu i pieprzu, bo to daje ten wschodni smak. I farsz powinien być zwięzły, nie żaden prytowaty, bo o zgrozo, takie ruskie potrafią lubelskie knajpy serwować.

      Usuń
    3. Nigdy mi farsz nie wychodzi rzadki . Może zbytnio rozgotowujesz ziemniaki? Niech raczej bedą niedogotowane niż ciapciate. Spróbuj kiedyś z boczkiem . Podejrzewam ,że nie tylko lubelskie knajpy takie serwują. Pozdrawiam

      Usuń
  7. No wlasnie: nigdy nie spotkalam ruskich z mieskiem w srodku. Uwielbiam ruskie i wszystkie inne pierogi. Musze sprobowac twojego przepisu. Rowniez na ciasto, ja raczej zawsze dodaje jajko a przynajmniej zoltko...
    A sposob Dziadka faktycznie rozweselajacy
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem z jajkiem jest zbyt twarde ciasto jak na makaron. Dziadek ma specyficzne poczucie humoru ale przywykłam :-)Pozdrawiam również

      Usuń
  8. Przepis przeczytałam z przyjemnością (lubię czytać książki kucharskie :)) i nabrałam ochoty na spróbowanie swoich sił. Tak, jak Ty, od lat odkładam rozpoczęcie pobierania nauk lepienia pierogów w maminej szkole, ale też czuję, że pora najwyższa :( U mnie w rodzinie kobiety potrafią tak pięknie zawijać brzegi pierogów i to wydaje mi się zadaniem najtrudniejszym - jako dziewczynka próbowałam i bez powodzenia. I podobnie jak u Ciebie Mama nauczyła się robić ruskie pierogi dzięki Tacie pochodzącemu ze wschodu, który je uwielbia. Jednak u nas robi się je bez boczku, a ja tak sobie myślę, że w tym boczku musi być cały smaczek, więc może polubię?
    Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to zawijanie ale nie mam wprawy i robię to powoli. Jak bardzo chcę zaszpanować to zwijam.Moja siDostra polubiła przez ten boczek tylko nie może być zbyt tłusty. Spróbuj .Dobranoc

      Usuń
  9. Kocham ruskie pierogi - przepis wyprobuje bardzo chetnie. Ciasto bylo bajeczne - ale po jednym kawalku mozna bylo juz podziekowac za wspolprace ... takie ciasta wlasnie uwielbiam, dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się ,że smakowało. Faktycznie bardzo sycące :-). Papa

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmmmm... aż mnie zassało w żołądku... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierogi wyglądają znakomicie, tak pewnie i smakują.Ciasto robię bardzo podobnie ,bez tłuszczu ale nadzienie mnie zaskoczyło ,na pewno spróbuję. Pozdrawiam i dziękuje za wizytę,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję ,że smak zaskoczy pozytywnie. Miłego lepienia zyczę . Pozdrawiam i również dzięki.

      Usuń
  13. Cóż to za klimatyczne niebieskie gary na pierwszym zdjęciu? Cudne. A ruskie, moje ukochane ruskie, to poezja. Ja jadam, to znaczy popijam, z kefirkiem i ten zestaw polecam. Kto robił najlepsze? Oczywiście moja babcia. Ja odpadam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gary ze sklepu ze starociami. Gdy zobaczyłam ten lazur ,od razu wiedziałam ,że coby to nie było , to jest moje. Z tym kefirem to mnie zaskoczyłaś , bo myślałam ,że tylko mój meżuś ma takie pomysły.Jeszcze się nie skusiłam na ten zestaw , ale pewnie przyjdzie taki moment.Zawsze babcie wszystko robią najlepiej. Już się nie mogę doczekać , kiedy mi to jakiś wnusio powie :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Maszko ale ja nie zrozumiałam, w czym tkwi tajemnica tego, żeby nie były żabiaste. Czy to chodzi o to, żeby za długo nie gotować? Możesz mi to jeszcze raz wyjaśnić?
    Farsz robię bez boczku a cebulkę kroję w kosteczkę, bo akurat takie wyczuwalne w farszu kawałki cebulki bardzo mi odpowiadają. I tak właśnie robiła babcia - więc pewnie przez sentyment. A co do pieprzu to zgadzam się jak najbardziej - pieprzu musi być dużo i musi być wyraźnie wyczuwalny w farszu.
    A co do ciasta, to ja daję i masło i jajko i w takim połączeniu nie jest twarde. Mój mąż nawet twierdzi, że za miękkie, bo jego mama robi takie twarde ciasto (chyba tylko mąka i woda), więc taki smak wyniósł z domu. Ale ja lubię z jajkiem, bo jest żółciejsze, szczególnie jak się mam wiejskie jajka.
    Acha i jeszcze ja prawie do wszystkiego(więc i do pierogów) używam mąki pełnoziarnistej (z Lubelli)- bo tak zdrowiej.
    Ale muszę spróbować ciasta z twojego przepisu, bo na zdjęciu "na surowo" wyszło tak pięknie - takie aksamitne i widać, że bardzo elastyczne.
    Pozdrawiam
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta pełnoziarnista mąka , to dobry pomysł. Też spróbuję zrobić . Moje ciasto faktycznie jest elastyczne i w tym pośrednio tkwi tajemnica tego ,że nie są żabiaste. Chodzi o to ,że gdy lepimy pierogi , to trzeba trochę naciągać ciasto i zlepiaćw ten sposób ,żeby kuleczka farszu była dobrze oblepiona ciastem . Nie może być wolnej przestrzeni w pierogu , bo wtedy podczas gotowania wejdzie tam woda. Myślę,że to chyba tu tkwi sedno tego dopakowania pieroga o czym pisałaś kiedyś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha ha ha, to post o lepieniu pierogów , a ja czytając tytuł pomyślałam, że o jakiejś masie plastycznej będzie.

    OdpowiedzUsuń