środa, 10 października 2012

Zółto

W zabawie w kolory tęczy przyszedł czas na żółty. Jesienne żółcienie raczej kojarzą się z ciepłymi barwami  liści, złocistymi trawami i ciepłymi sweterkami. U mnie w zasadzie wszystko to jest oprócz sweterka ,bo jakoś jeszcze nie nabyłam chociaż brunetkom zazdroszczę,że jest im zazwyczaj tak twarzowo w tym kolorze. Mnie nie. Kiedyś miałam zwiewną letnią sukienkę w cytrynowym kolorze i pan egzaminator prawa jazdy mówił w związku z tym do mnie "słoneczko".Być  może dzięki tej sukience udało mi się zdać egzamin za pierwszym razem. Ale to dawno było. Nie przepadam też za tym kolorem w ogrodzie ale wiosny bez żółtych żonkili sobie nie wyobrażam , tak jak i łąki bez jaskrów , wiejskiego płota bez słoneczników i ogrodu ,gdzie żółte rudbekie wabią motyle wszystkich maści. Tak więc niby za zółtym nie przepadam a żyć bez niego się nie da. I ten widok z kuchni na pożółkłe drzewa w parku - bezcenny. Dziś jednak będzie o chłodno kwaśnej żółci cytryn.Te mogę jadać nawet jak jabłka .Może mam za dużo słodkości w sobie i natura potrzebuje to zbilansować jakoś? Żeby nie być dłużna Małgosi Toskańskiej ,która poświęciła mi ognisto czerwonego florenckiego posta , rewanżuję się widokami z mojej pożółkłej dnia dzisiejszego kuchni. A kuchnia zażółciła się dzięki tkwiącemu gdzieś w zakamarkach mojej pamięci Małgosinemu przepisowi  na moczone cytryny.No to zamoczyłam.Kilo cytryn po umyciu (ja zawsze szoruję ) zalewamy zimną wodą i odstawiamy na dobę , zmieniając przy tym kilkakrotnie wodę . Po 24 godzinach dajemy je na ogień i niech sobie tak pyrkają pół godziny. Po tym odlewamy wrzątek i znowu zalewamy zimną i trzymamy znowu dobę ale już wody nie wymieniamy.Jak minie kolejna doba cytrynki kroimy na kawałki i dosypujemy kilogram cukru i podgrzewamy do momentu kiedy cukier się roztopi.Ponoć można pasteryzować ale myślę ,że po zjedzeniu tej porcji lepiej sobie zrobić kolejną świeżą bo przecież cytryn jest u nas pod dostatkiem zawsze.Polecam też inne przepisy Małgosi z wykorzystaniem cytryn. Tu znajdziecie przepis na limoncello i krem cytrynowy mocny .Za krem biorę się jutro ,bo chciałabym go miec na Boże Narodzenie a proces jest dość długotrwały.Jutro też mam w planie konfiturę z pigwy, która już gości w mojej kuchni .Piszecie się też ?

72 komentarze:

  1. Cudowne zdjęcia. Jesienne klimaty, czuć przez nie ciepło Twojej kuchni. Hmm... konfitura z pigwy, brzmi pysznie. Poproszę o przepis:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mojego raczkującego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aigo na blogu już byłam . nawet się wpisałam w listę gości tylko mam problem natury technicznej ,że znowu bloger mnie nie rozpoznaje i nie umieszcza mojego awatara i jestem całkowicie anonimowa.Nie wiem jak to rozwiązać. Konfitura z pigwy będzie dziś wieczorem jeśli zdążę .Powiem tylko ,że to nie sama pigwa.

      Usuń
  2. Hejka,
    z tym żółtym mam tak samo, niby nie lubię, ale ... jak w Twoim poście.
    No a ja się zadyniowałam na umór.
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie dynie nie obrodziły za bardzo. Raptem cztery maleństwa.Dzień dobry:-)

      Usuń
  3. Będziesz sie ze mnie śmiała, ale ja do dzis nie wiedziałam jak WYGLĄDA pigwa... Smak nie powiem znam, znam z pigwówki, znam z konfitur dodawanych do herbaty, no znam... ALe zmacerowanej pigwy znam wygląd, a tej zerwanej naturze, zabranej prosto z krzewu, czy na czym to ona rośnie to nie znałam, nie widziała, nie podziwiałam koloru, kształtu, nie dotykałam, ba nie wąchałam, a ona pewnie i pachnie pięknie!
    Och pigwa.... A po przepisy pójdę, pójdę, za to jak okiem sięgnąć u mnie żółtego na lekarstwo, a dzis do jutra tony ścinków z szyciowego projektu, więc mój żółty będzie zaskoczeniem nawet dla mnie hahaha ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś,pigwa wygląda jak wielka żółta grucha i jest twarda ale gładka, miła w dotyku.Niestety nie mam własnego drzewka, bo u mnie klimat dość ostry i nie wiem czy by przetrwała. Można mieć zamiast pigwy pigwowca, który też ma owocki tylko mniejsze i kwaśniejsze i to z niego zwykle robi się nalewki.Czekam na twój żółty z ciekawością ,no i na projekt szyciowy.

      Usuń
    2. szyciowy nie wart, bo to praca, a ja bloga pasjonacko prowadze i chciałam prace od niego odciąć, zresztą jak oddaje projekt to zawsze jestem "niezadowolona", ze mogłam więcej, lepiej, lepiej, lepiej, ale czas... tego zawsze zabraknie ;)))
      Jak gruszka mówisz... Musze isć szukać moze w moim warzywniaczku będą jakąś mieli!

      Usuń
  4. Mnie dopiero czeka egzamin na prawo jazdy :(( jak uda mi się przejść wszystkie jazdy w całości to sprawię sobie żółtą kieckę, może tez stanę się dla pana egzaminatora słoneczkiem ;) Zazdroszczę pigw, uwielbiam je! Co roku kradłam te owocki z pobliskiego kwietnika, teraz, po przeprowadzce, w nadmiarze mam tylko igliwie i żołędzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam sposób na egzaminatora taki ,że go zagadałam.Największym przebojem było , gdy jechałam na ograniczeniu prędkości do 40km/h a ja miałam prędkość prawie 60. Powiedziałam mu ,że wiem ,że tu jest ograniczenie ale przecież nie będę tamować ruchu i stwarzać zagrożenia. O dziwo się roześmiał i zdałam. Czasem warto zaryzykować.A Ty chyba jednak kradłaś pigwowca, małe żółciutkie i kwaśne potwornie. Pigwowiec to taki płożący się krzew kwitnący wiosną zwykle na pomarańczowo lub czerwono a pigwa zazwyczaj rośnie jako niewielkie drzewko,kwiaty ma białe albo lekko różowe.

      Usuń
    2. Tak masz rację! to były pigwowce. Wstyd, ale nie wiedziałam, że to są dwie różne rośliny! Ja zawsze te małe zółte jabłuszka wkładałam do herbaty, nigdy nie jadłam ich w innej formie, więc nawet nie wiem czy są kwaśne, do jesiennego napoju były idealne. Chętnie w takim razie poszukam Pigw i wypróbuje. W jakiej formie mam je zjeść na pierwszy ogień? Trzeba je przerobić w garze, czy da się na surowo? Z tym prawo jazdy to naprawdę podziwiam!:) Musiałaś dobrze czuć się za kierownicą żeby z nim dyskutować, pewnie bardzo dobry z ciebie kierowca :) Ja jeszcze jestem na etapie, że radio podczas podróży to maks ;)

      Usuń
    3. To żaden wstyd. Też nie zawsze to wiedziałam. Lata doświadczeń niestety.uwierz ,że owoce pigwowca są 100 razy kwaśniejsze od cytryny i w formie nieprzerobionej nie da się ich spożywac. Zresztą są zbyt twarde.Natomiast świetnie aromatyzują. Moja mama trzymała w puszcze z herbatą. A z tym zagadywaniem egzaminatora , to wcale nie tak , jakby mogło się wydawać. Często dużo gadam jak jestem z stresie.Dużo też wtedy jem ale za kierownicą się akurat nie dało.Teraz po latach uważam ,że jestem bardzo dobrym kierowcą.Najważniejsze to umieć przewidywać pewne sytuacje na drodze. A radio to podstawa.Musze kiedyś o tym posta napisać :-)

      Usuń
  5. Super pomysł z tymi pigwami i cytrynami! :-) Śliczne zdjęcia... a jeszcze popodglądać można tą kuchnię trochę.. tu jakaś śliczna zasłonka tam coś w słoju leży i zastanawia.. bo co to może być.. a tam jaka fajna butelka.. ooo a lampeczki jakie ciekawe.. jak ja tak lubię sobie podejrzeć i popodziwiać i ukraść kawałek tego twego domu dla siebie :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest przykład jak można oszukiwać naród za pomocą fotografii.Tak naprawdę to w kuchni mam straszny rozgardiasz i jedna ściana jest cała w dziurach ,bo mi nowe gniazdka robią. Przedwczoraj było kucie tynku a wczoraj montowanie nowej instalacji i łatanie ścian. Dziś jeszcze coś przy wentylacji będzie robione.Nawet temu nie zrobiłam zdjęć bo mi się nie podoba . Mało tego już prawie w deprechę popadam bo wszędzie pył i kurz i nie nadążam sprzątać.Tak ,że ten sielski widok na parapecie to trochę sciema :-)Serdeczności

      Usuń
  6. Ja pigwę już mam, w takim razie poproszę o przepis na konfiturę:) Wczoraj nawet przeglądałam internet w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu, ale teraz tak sobie myślę, że taki maszkowy, sprawdzony będzie najlepszy:)
    Piękne cytrynowe zdjęcia:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, jak mi wyjdą z kuchni majstrowie to wezmę sięza konfiturę. Przygotuj sobie jeszcze pomarańcze i cytryny

      Usuń
  7. Jak fajnie u Ciebie tez cytryny w głównej roli "Żółty". Ciekawy przepis przedstawiłaś,wart wykorzystania ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę ,ze wart chociaż przyznam ,że robię je po raz pierwszy ale przemówił do mnie.

      Usuń
  8. Wiem, że to głupie pytanie, ale z tego wychodzi dżem cytrynowy?
    Zdjęcia wspaniałe. Z domu nie mam widoku na park, ale z pracy i owszem i codziennie patrzę jak się zmieniają barwy drzew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzą takie kawałki cytrynek , które można sobie wrzucić do herbatki. Wiem ,że można i świeżą sobie wrzucić ale myślę,że takie mają zwiększony aromat i smak.To nie było głupie pytanie. Faktycznie zapomniałam napisać . ja myślę ,że ja to je będę jadła po prostu łygami. bo ja cytryny uwielbiam bez niczego nawet.

      Usuń
  9. No popatrz ,ile osób czeka na przepis na pigwę.Czekam i ja bo niby internet pełen przepisów...bardziej się wierzy kiedy konkretna i lubiana osoba za nim stoi i go firmuje.Ładne bardzo zdjęcia poczyniłas cytrynom i pigwom.Z żółtym mam podobnie jak Ty-na sobie prawie nigdy-w otoczeniu-zależy od odcienia.
    Bardzo mi się podoba ten słój z moczonymi cytrynami,woda jednak zmienia nieco fotografowane obiekty-bardzo udane fotki.pozdrawiam ciepło.JAK LEKTURA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak się cieszę Izo,że Ci sięmoje fotki spodobały. Jakby mnie profesor pochwalił , tak czuję. Konfiturka będzie niebawem. a na lekturę wciąż brakuje czasu. Mogłabym przy kawie ale wolę tu a potem to już cały dzień jest co robić.Nie życzę sobie choroby ale przydałoby się ze dwa dni w łóżeczku.

      Usuń
    2. No tu ,Kochana to pojechałas po bandzie i grubo przesadziłas w sprawie zdjęc.Nie aspiruję ani przez moment do miana eksperta w fotografii.Nie potrafię wytłumaczyc na czym to polega ale czuję kiedy dla kogos zrobienie danego zdjęcia było ważne a kiedy było po prostu pstrykaniem.Mam często aparat przy sobie ale kiedy czuję,że będę pstrykac to nawet go z torby nie wyciągam.A Tobie pstrykactwo zdarza się rzadko.
      ABSOLUTNIE NIE CHORUJ !Ale jak możesz to po prostu z tego łózka nie wstawaj,książkę weż ,poczytaj-świat poczeka i wybaczy chwilowe wylogowanie.uściskuję.

      Usuń
    3. Izo,ja tam swoje wiem. dla mnie jesteś wzorem niepstrykactwa. Myśle ,że to może brać się z tąd ,że kiedyś pewnie robiłaś zdjęcia analogowymi aparatami i nad każdym spustem migawki trzeba było chwilę pomyśleć.Chyba też to gdzieś we mnie tkwi chociaż widzę ,że corraz częściej robię dużo ujęć temu samemu kadrowi a potem myślę i myślę , które lepsze. Dużo czasu się na to traci i chyba lepiej pomyśleć zanim się cyknie.Z tym łóziem to genialny pomysł i czasem potrafię ale chyba jeszcze nie pora.

      Usuń
    4. ale to co piszesz o wielokrotnym robieniu zdjęcia jednemu kadrowi jest powszechną praktyką prawie wszystkich fotografujących rzeczywistośc kreowaną.Czyli masz dobra intuicję.W mądrej szkole uczono nas też sztuki wyboru spośród własnych zdjęc.Jest to bardzo trudne ale podstawowe bo to co wybierzesz-zobaczy ogladający.A co do zastanawiania sie zanim się cyknie-takie zdjęcia jak my robimy,w domu ,w ogrodzie to lepiej ponosic chwilę w głowie,jak się da.Powiadają,że fotografia to stan duszy.Jeśli tak to o Twoją jestem w miarę spokojna.

      Usuń
    5. Izo,przydałaby mi się taka mądra szkoła tylko najlepiej w przyspieszonym tempie. Z tymi stanami duszy różnie bywa. Jak mam zły to chyba po prostu nie robię zdjęć.

      Usuń
  10. Przepyszny ten Twój żółty. Aż się oblizuję przed ekranem :-). Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi , nie oblizuj się tylko leć po cytrynki i zamaczaj :-)

      Usuń
  11. kremem mnie zaintrygowaś, kuchnią jak zwykle zachwyciłaś, pigwa to specjalność mojego taty, natomiast ja chowam owoce pigwowca do szuflad i po kieszeniach jak amulety, w żółtym mnie też nie do twarzy, ale uwielbiam mój żółty płaszcz w spadku po kuzynce, przełamuje czerwienie w mojej szafie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem do mnie przemówił też bardzo i dziś będę skórki robić ,żeby miesiąc się macerowały. Kiedyś też trzymałam pigwowce w szufladach ale nie mam teraz u siebie tego krzewu. Muszę iść gdzieś na szaber.Ja mam czerwony płaszczyk, który przełamuje szarości :-)

      Usuń
    2. czerwone też mam, ale tylko dlatego, że przeważnie ten kolor przeceniają w sklepach :), a pigwowcami u nas miasto obsadzone, zbieram (a czasem zrywam), bo ilości proporcjonalne do zapachu :)

      Usuń
    3. Ciekawe spostrzeżenie o tej czerwieni. Nie zwróciłam na to uwagi.ładnie musi miasto wyglądać jak kwitną . Zresztą cały czas ładnie wygląda chociaż ja zawsze tylko przejazdem.

      Usuń
  12. Niby pochmurno, a u Ciebie słonecznie, słodko i cytrynowo.
    Lubię żółte ciuchy i fakt, jestem ciemną szatynką, pewnie dlatego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak pochmurno , to od razu zaświecam sztuczne słoneczko. Ciemne włosy ,zółta bluzeczka, czerwona szminka . Podoba mi się.

      Usuń
  13. Pięknie na ten żólty opisała i pokazałś :))
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za żółtym też nie bardzo, no może taki zgaszony - lekko brudnawy, jakiś akcencik, ale tak go pięknie opisałaś, że powoli zaczyna mi się podobać ;))
    Ta konfitura z pigwy ... ja zawsze po kawałeczku do herbatki dodaję, zamiast cytrynki - pyszna :)
    Pozdrawiam i udanego dnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki żółty odcień ciężki i nasycony i ten lubię najbardziej ale mało jest rzeczy w takim kolorze.Takie potraktowanie pigwy jak Twoje jest bardzo wskazane. miłego dnia

      Usuń
  15. Ty zawsze jakieś cuda wynajdziesz i nam pokazujesz:) Muszę zrobić te cytryny bo ciekawa ich jestem, na konfiturę też czekam..A wiesz, że najchetniej to przyjechałabym do Ciebie z jakąś przyczepką i Cię troszkę ograbiła:) Najpierw ogród.. wykopałabym tam jakieś obiecane kiedyś róże, później spiżarka i powidła z cygańskiego gara, Maszkowe ziółka, malinowy likierek i nie pamiętam co tam jeszcze pichciłaś:) A później usiadłabym w Twojej kuchni (z Tobą oczywiście) i się w końcu nagadała porządnie, przy tym Twoim słynnym torcie:))
    Ja ekspertem nie jestem, ale uwielbiam Twoje zdjęcia:))
    ściskam Cię mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ago , dobrze ,że mi o różach przypomniałaś. To już faktycznie pora. Muszę to załatwić szybko.Jakbyś teraz przyjechała to chyba musiałabym Cię przyjąć w sąsiadującej knajpce ,bo u mnie że tak powiem brzydko -syf:-)i usiąść w kuchni nie ma na czym chwilowo. w tej chwili pan gładzi , gładzi aż go tu słyszę .Jak zacznie czyścić , to będzie jazda.Tort kiedyś zrobię na pewno.całusy

      Usuń
  16. To ja też czekam na przepis konfitury z pigwy. Moja duńska przyjaciółka je sobie nabyła i cały czas szpera za jakimś sensownym przepisem. Ja jeszcze nigdy z pigwy nic nie robiłam, kiedyś może spróbuję.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie zasnę to zaraz napiszę w poście ,żeby poszedł w świat. ja już jestem po degustacji.Serdecznosci

      Usuń
  17. Cytrynowo :-))
    Chociaż ja to lubię baaaardzo proste przepisy,
    jak mam coś dwa razy odlać, zlać , to już dla mnie za dużo :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto nie lubi prostych przepisów ale lubię czasem to co dobre wymaga poświęceń.:-)

      Usuń
  18. pigwa :) u mnie tez na żółtym zdjęciu :)

    ja robię galaretke z pigwy na zimowe chłody i później dodaje do herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam powiedzieć że link do aukcji Maryś masz nieaktywny .. odsyła tylko do zdjęcia a nie na aukcję. :-) Tak jakoś przypadkiem zauważyłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne wszystko jak zawsze, zdjęcia bajeczne. Uwielbiam do Ciebie zaglądać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomysl na cytryny na pewno wykorzystam w Andach, rosna mi tam cytryny w nadmiarze i nie daje rady wszystkich ich wykorzystac....sliczne zdjecia...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ci zazdroszczę tych ekologicznych cytryn i tych widoków. Fajnie ,że jesteś w Polsce ale już czekam na te Twoje posty z raju.Sciskam też

      Usuń
  22. Piękne zdjęcia ! Cytrynki wyglądają prześlicznie :) Przyznam się po cichutku, że nigdy nie jadłam konfitury z pigwy, a chętnie spróbowałabym czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie tylko wyglądają ale jutro o tej porze już będę konsumowała :-)

      Usuń
  23. Maszko, moja Ty słodka, mimo że o cytrynkach mowa :) Słój obłędny do moczenia. I te foty!
    Śpieszę pomóc z wyjaśnieniami. Cytrynki ostatnio tnę na drobniutkie kawałki takim nożem w robocie, nie blenderem. Porównałam smakowo cytrynki pasteryzowane z mrożonymi, mnie bardziej odpowiadają te mrożone. A dlaczego w ogóle mrożę? No bo ja tonami te cytryny spożywam, więc robię zazwyczaj 4 kg od razu. Mogą być nie tylko do herbaty, Aśka mi je wyżera łyżeczką, ale można zaszaleć też przy lodach i innych deserach, rogalikach, itp.
    A krem możesz sobie ułatwić. Ponieważ miałam nadmiary limoncello, nad które przedkładam właśnie crema, nie chciało mi się produkować mleka, użyłam zagęszczonego z puszki do zwykłego limoncello - też mniam. Choć według oryginału dużo głębszy smak. Uwaga! Niebezpieczeństwo popadnięcia w alkoholizm, bo to jednak ma trochę prąd, a wchodzi jak ptasie mleczko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to Małgosiu ,że będę musiała słój kupić w rozmiarze xxl.Dzis już są po gotowaniu . Nie mogę się doczekać jutra.Też będę łygami je wcinać. Taka tarta z tymi cytrynkami też mi chodzi po głowie.Krem zrobię według oryginału na początek ,żeby wiedzieć jak ma smakować.No ten alkohol faktycznie nieco przeraża w tym stężeniu ale jak dobry to co tam .

      Usuń
    2. Właśnie zobaczyłam na zdjęciu z następnego wpisu, że są już wklęsłe, jawny znak potraktowania wrzątkiem :) Aha, zapomniałam dodać, że czasami moczę dłużej, bo nie mam czasu się nimi zająć, a i zdarza mi się je zbyt długo wysoką temperaturą traktować, korzyść dla ludzi, którzy nie lubią charakterystycznej goryczki cytrynowej skórki.

      Usuń
    3. Tak Małgosiu. zagotowane. i fajnie ze napisałaś ,że mogą dłużej poleżeć ,bo chyba do rana je jeszcze przetrzymam. Jestem po migrenie i mózg już mi pracuje ale nogi jeszcze nie bardzo chcą nosić po tych usypiaczach.Całuje mocno.

      Usuń
  24. Jak ja lubię widok Twojego kuchennego parapetu - to on mnie uwiódł, gdy pierwszy raz trafiłam na Twoją stronkę :) Zgadzam się, że żółty to trudny kolor, tez najbardziej lubię go w wiosennych kwiatach i jesienią gdy rozświetla liście drzew. Żółte ubrania przyciągają bardzo mój wzrok, ale pomimo brązowych włosów, nie jest mi w nim najlepiej, więc zazwyczaj się opieram pokusie zakupowej. W letnim ogrodzie wolę pastele, ale ogród ma swoje do powiedzenia i żółte kwiaty jakoś najlepiej się w nim rozwijają przez cały rok. Pigwy nie mam, ale w lodówce czeka kilka owoców pigwowca, aby je pokroić, zasypać cukrem i potem taką aromatyczną miksturę dodawać do jesiennej herbatki. Pozdrawiam słonecznie żółto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pokazuję ten parapet jakbym nic innego nie miała ale prawda jest taka ,ze dobre jest na nim światło a w reszcie domu to różnie. Poza tym przez dużą część dnia taki właśnie mi widok towarzyszy więc jakoś naturalnie i wam pokazuję. Z kolorami mamy całkowicie podobnie.Ja ogród widzę na pastelowo ale zawsze mam żołtą plame rudbekii, chociaż nigdy przeze mnie nie siane jakoś się zachowały od czasów poprzednich właścicieli i wabią nie tylko motyle bo mój wzrok też przyciągają zwłaszcza w pochmurne dni, udąjąc słoneczka.

      Usuń
    2. Otóż to - słoneczka - trzymam ten żółty w ogrodzie dla ocieplenia atmosfery w chłodne i pochmurne dni :)

      Usuń
  25. bardzo ładne spojrzenie na żółty kolorek:)))
    podoba mi się pomysł z tymi cytrynkami:)))
    no i świetne masz lampy w kuchni:)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  26. Pobiłaś nas na łopatki swoją żółcią:)na cytrynki się nie piszę,bo aż taką wielbicielką ich nie jestem.
    Za to pigwa,pigwa za mną chodzi i szkoda że nie dosłownie bo nigdzie jej u mnie nie widac:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikogo nie biłam Igo :-).Ja mam wrażenie ,że jak spróbujesz tych cytryn to zmienisz zdanie.Faktycznie pigwa tylko w dobrych sklepach owocowych albo na kleparzu.Może jeszcze się pojawi bo w sumie ma czas.

      Usuń
    2. Po tym jak zrobiłam vegetę(oczywiście z całej porcji)to na słowo ci wierzę z ta cytrynką:))))

      Usuń
  27. Żółty to mój ulubiony kolor. Wiosna zaczyna się żółcią ,lato to samo słońce nawet przez dzieci rysowane żółtą kredką a jesień to już mnóstwo odcieni żółci. Moje ulubione owoce też są żółte...banany :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kto mówi że żółty to jego ulubiony choć chyba też nikt nie może powiedzieć ,że definitywnie go nie lubi.Dziwny kolor.Bardzo smaczny przede wszystkim

      Usuń
  28. żółty....ja dziś kupiłam w OBI ...żółte tulipany:) będą mnie cieszyć na wiosnę :) czemu zółty własnie,,,chyba najweselszy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zrob cos z kurzem na lampach , Jezu , na kazdym zblizeniu kurz.

    OdpowiedzUsuń