poniedziałek, 24 września 2012

czerwono

Większość z Was (nas) pisze ostatnio na swoich blogach ,że już jesień.A ja miałam nie pisać, ale mi nie wyszło bo faktycznie jesień już.Miałam mieć w tym roku pastelową jesień , bo postanowiłam iść pod prąd,ale też mi nie wyszło.Nic mi jakoś nie wychodzi tej jesieni . Mam nadzieję ,że chociaż te wszystkie przetwory mi wyszły ale o tym przekonamy się za czas jakiś.Póki co dziś w mojej kuchni  mocno się zaczerwieniło i przyznam ,że trochę mi nieswojo,bo czerwień owszem lubię ale w takich ilościach to wielokrotne przekroczenie norm.Dlatego wybaczcie, jeśli Wam pójdzie na oczy.Zbiory buraczków i botwiny stały się faktem dokonanym.Dlaczego takie małe buraczki? Ano ,bo ja przebiegła jestem.Moja mama zawsze wkładała do weków buraczki w całości i pamiętam ,że robiła to w środku lata , kiedy jeszcze były małe,żeby fajnie się pakowały w słoje.A ja sprytna jestem i żeby nie musieć robić weków wtedy , gdy jestem na wczasach,posiałam drugą partię buraczków w połowie czerwca.To właśnie tych używam do przetwórstwa.Mój spryt się na tym nie kończy.Szukałam odmiany o płaskich korzeniach ,bo tymi naprawdę można napakować słój aż pęka w szwach.Buraki są zakonserwowane zalewą octową i pożerane są jak najlepsze frykasy, dlatego słoje są duuuże.A botwinę kroję i zamrażam. Nie są tego jakieś ogromne ilości ale na jakieś trzy zupy zimą można liczyć.Oczywiście nic nie może się zmarnować, dlatego piękne liście botwiny zainspirowały mnie do zrobienia buraczkowo daliowego bukietu.Obiecuję ,że kolejny post będzie bardziej przyjazny Waszym (naszym) oczom.

74 komentarze:

  1. Jesień się dopiero zaczęła, więc może coś Ci wyjdzie tej jesieni :). Z buraczkami się trochę napracowałaś, a bukiet z dodatkiem liści jest fantastyczny.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Giga, chyba nie jest aż tak źle.Udały mi się powidła i to za bardzo nawet ,bo muszę robić kolejną porcję.Pozdrawiam

      Usuń
  2. W Twoim wykonaniu ta czerwień wcale nie jest taka straszna. U mnie buraczki też goszczą w ogrodzie. Jak co roku mieliśmy nadzieję że może w końcu obrodzą. Niestety kolejny raz porażka. Ale przecież zawsze trzeba mieć nadzieję że coś się nareszcie uda czego Tobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mieć nadzieję i może trochę rozluźnić ziemię pod te buraczki.U mnie piasek z kompostem i rosną bardzo ładnie:-)

      Usuń
  3. Cudowne zdjęcia! Zupełnie nie kują w oczy! są pięknie czerwone i jesienne jak najbardziej :-)) Ja kocham buraki nad życie! Wszystko z burakami zjem :-)) Zazdroszczę malutkich buraczków w słoiczkach.. może czas pomyśleć za rok.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet same buraki zjem bez niczego:-)Małe są bardzo poręczne. takie na raz.Mnie zdjęcia coś zaszkodziły jednak ,bo obudziłam się z bólem głowy.

      Usuń
  4. Ależ gorąca ta czerwień.
    A zdjęcia fantastyczne!
    Buraczki w zalewie octowej uwielbiam, ale ja niestety z przetwarzaniem odrobinę na bakier jestem, bo doba za krótka;-)))
    Dalie w bukiecie idealnie zgrały Ci się kolorystycznie z buraczkowymi łodyżkami. Śliczny jest.
    Serdeczności ślę i życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ,że doba za krótka o czym pisałam poprzednio ale na buraczki czas musiałam znaleźć,choćbym miała posta nie napisać:-).Cieszę się,że bukiet się podoba naczelnej florystce:-).Buziaki

      Usuń
  5. Maszko, zdradź proszę jakiej odmiany używasz. Moje buraki jakoś mało buraczane w tym roku (i kolor, i smak niespecjalny)...zrewanżuje się podpowiedzią teściowej że, ogórki (Helena) najlepsze do kiszenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilo,jak się dokopię do opakowań po wysianych nasionach , to zdradzę z wielką przyjemnością.Nastąpi to zapewne dopiero wtedy ,gdy sobie zrobię porządek w składziku ogrodowym , co pewnie stanie się dopiero w połowie zimy. Ale przed wiosną spokojnie zdążymy. Załuję ,że jak siałam to nie pisałam w poście , co sieję. Byłoby i mnie łatwiej.Nauczka na przyszłość.Dzięki za Helenę. Też nigdy nie wiem,które kupić.

      Usuń
    2. Maszko, jestem ogrodową nowicjuszką i potrzebną wiedzę chłonę jak gąbka...jeśli będziesz pamiętać przed kolejnym wysiewem ,czuję sie zobowiązana.

      Usuń
  6. Piękny bukiet z liści buraczanych i dali, natura sama lepiej by nie zrobiła.Smak całych buraczków w occie znam ,robię dokładnie jak Ty, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naturze obok botwiny rosły mi kremowe cynie. Też ładnie się komponowały.Będziemy się objadać zatem. Już mnie kuszą.

      Usuń
  7. Cudnie buraczkowo u Ciebie. Uwielbiam takie maleńkie buraczki. Objadam się nimi u mojej siostry. U mnie buraczki nie chcą rosnąć. Zajrzyj do mnie, zapraszam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, moja siostra też się u mnie objada:-).Mówi,że jej nie wychodzą ale ja mam inną teorię na ten temat.Zajrzę wieczorem.Pozdrawiam

      Usuń
  8. Aż mi ślinka pociekła.Nie pamiętam gdzie i kiedy ,ale na pewno dawno temu jadłam takie buraczki.Zaraz wyjdę na dziwaczkę burakami się zachwyca:)U mnie w domu takich się nie robiło i nie robi a szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iga , nie Ty jedna dziwaczka czyli w zasadzie wszystko w normie:-).Może czas zmienić tradycję i zacząć robić?Całusy

      Usuń
  9. Po nieprzespanej nocy dawka tak energetycznego koloru podziałała na mnie niczym kawa:) Piękne zdjęcia i tych buraczków Ci zazdroszczę troszkę, ale tak pozytywnie:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby jakieś nocne wyliczenia?Współczuję.Na mnie podziałały jak płachta na byka tzn. głowa mnie rozbolała:-)

      Usuń
    2. Nie wyliczenia, dziecię małe jest chore:)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Skoro może być soczysta zieleń to czerwień tym bardziej, chociaż rzadko spotykam się z takim określeniem.

      Usuń
  11. Mówisz ze botwinkę można mrozić i na zupkę? Tez tak zrobię!!
    Warzywne posty są jak najbardziej miłe dla oka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można,można. Można też wekować ale mrożenie łatwiejsze.

      Usuń
  12. Buraki z dalią - REWELACJA !! cudny bukiet :))
    u mnie też ostatnio było buraczkowo :))) i zupka i przesmażane do mrożenia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesmażane do mrożenia? nie znam. Może jakiś przepis udostępnisz?

      Usuń
    2. A zwyczajnie :) robisz buraczki jak na takie do ziemniaczków :) Czyli lekko ugotować, zetrzeć na bardzo grubym oczku, doprawić do smaku i przesmażyć. Potem zamrozić, a po jakimś czasie rozmrozić, dosmażyć i zjeść ze smakiem :DDDDD

      Usuń
    3. A tylko trzeba pakować w małe porcje, bo później na mniejsze to toporkiem trzeba dzielić :))))

      Usuń
  13. Ogródkowe pyszności aż kuszą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to . Teraz muszę zamykać spiżarnię,boi mi wyjedzą wszystko przed zimą.A ja lubię tam zaglądać i podziwiać :-)

      Usuń
  14. te buraczki w słoiczku jak czereśnie ;), głowa do góry, dziś jeszcze świeci słońce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak by można wnioskować , gdyby słoiczek był pół litrowy ale on ma aż 2 litry pojemności.U mnie dopiero teraz wzeszło tzn. wyszło zza chmur. Cudnie

      Usuń
    2. wiesz co mam na myśli, a pogoda u mnie też boska, aż zastanawiałam się, czy nie zrobić sobie wagarów od pracy, ale cóż...przynajmniej z okien widok na pola i lasy ;)

      Usuń
  15. Ai się te kolory niesamowicie podobają:)Uwielbiam buraczki pod każdą postacią, takich marynowanych chyba nie jadłam..
    A ten bukiecik jest cudny:)
    buziaki ogromne śle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ago,polecam bardzo.Smaczne i proste w obsłudze. Można je też zetrzeć ale po co?Bukiet dziś ma różową wodę.Ciekawy efekt.Całuski

      Usuń
  16. Maszko jesteś skarbnicą pomysłów. Na wiosnę siejemy botwinę do bukietów!!!
    Buraczki kupuję od pani Ani bo ma takie słodziutkie, że nie dodaję w ogóle cukru. A moje nie udają się na tej ciężkiej glebie, jaką mam w ogródku. Jako, że mój mąż nie lubi tartych buraczków, po prostu kroję je w dużą kostkę i koniecznie dodaję paprykę czerwoną, też pokrojoną w kosteczkę. Takie buraczki mają tę zaletę, że nie uciekają z talerza:)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, aż się sama dziwię,że nie wpadłam na ten pomysł z botwiną wcześniej.Moje buraczki też słodkie,że aż dziw.Faktycznie burak chyba woli lżejszą glebę bo na moim piasku całkiem nieźle sobie radzi. Jedyne co to wody muszę mu więcej dawać.Pewnie ,że można też pokroić ,tylko wtedy kanciaste są. Te małe są o tyle fajne ,że mieszczą się w ustach bez krojenia.:-)Buziaki

      Usuń
  17. Buraczki buraczkami i te wszystkie tam czerwienie fam fa ramfam, ale że przyszła jesień, to ja muszę chyba w jakimś innym kosmosie mieszkać, bo u mnie to tylko zimno przyszło, ale mam ciepłe skarpety i się nie daję! I fakt... Z różem i to tym pudrowym i delikatnym (nie amarantem) to mi się jakoś bardziej kojarzysz, no może te usta w szmince podejrzałam z raz, ale tyle czerwieni, to aż ja się na chwilkę od monitora odsunęłam, bo aż zakoliły! A teraz cierpliwie spocznę w oczekiwaniu na bukiet. A Ty cwana jesteś... I maciejka Ci pachnie (a ja w końcu nie zasiałam, bo ta przeprowadzka, ale cebule idę wciskać na wiosnę, bo wrzesień mi umyka, a ja chcę szafirki i krokusy i narcyzy powitać)
    I ja to u Ciebie jak jestem to się czuję ODURZONA, jakbyś jakimiś wiedxmińskimi miksturami przez monitor mamiła i słowa się nie układają, tylko zawsze mam wrażenie, że litery to tak spod palca wyfruwają jak spłoszone motyle :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś a ja ciągle na bosaka ganiam i chyba to nawet nieźle hartuje bo wszyscy wokół smarkają i kichają a ja nie.Skarpety tylko do spania zakładam ,bo nie zasnę gdy mam nóżki jak w galarecie.Mam jeszcze czerwony fartuszek i buciki i korale i kilka fatałaszków ale tylko jedną rzecz czerwoną jednocześnie mogę mieć. Z różem to mnie teraz wszyscy będą kojarzyć przez tę emalię:-).Tak naprawdę to bukiet mam teraz biały a ten czerwony emigrował do pokoju taty:-).Maciejka jest,bo siana z buraczkami i mało tego groszek pachnący też jest bo siany chyba nawet po buraczkach.Próbuję trochę oszukać tę jesień.Przypomniałaś mi o cebulach. To juz faktycznie najwyższy czas.Wczoraj fruwał nade mną cytrynek. Pomyślałam o Tobie.Tak już będzie zawsze jak zobaczę motyla spłoszonego:-)

      Usuń
    2. Z cytrynkiem, to jak kiedys dojrzeje opowiem historię... To dobrze, wiesz, bo to sa moim opiekunowie, powinnam przez duże "O" pisać... Moje aniołki takie :D
      A z tym różem to może nawet nie przez emalię w końcu dałas wybór kolorów hahaha
      Ale ja za rok Twoim przykładem pójde z maciejka i groszkiem! Zobaczysz :))))
      W tym roku to przez te przeprowadzanie to i tak dobrze, że na pożegnanie rozkwitłu jeszcze słoneczniki, co i tak je póxno posiałam :)
      A ja jeszcze osukam jesień sukienkami w kwiaty, zaraz je wszystkie powyciagam i będę się cieszyć (ja też na bosaka biegałam, ale już nie daję od kilku dni rady ;)
      Och Maszko ja tak moge tu siedzieć godzinami, pisac godzinami, a Ty mi herbaty polej, bo paluchy zmarzną :)))))))

      Usuń
  18. Kochana Maszko, mam wrażenie, że Ty nawet możesz zawekować ziemniaki!!! Jak je po swojemu "umaisz" czyli "umaszkujesz", obfotografujesz to też będzie świetnie!!! Brawa za pomysł! Ja np. jak kupię karczochy (we Włoszech sprzedawane są one również powiązane w pęczki np. po 5) to zanim je upichcę wstawiam najpierw w dzbanek czy wazon i na stół. Też prezentują się pięknie. Pozdrawiam. Jesienio trwaj i dostarczaj pomysłów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha,ha.Małgosia,nie jestem aż taką wekowaczką ale powoli się rozkręcam. Ktoś musi przejąć pałeczkę.Zawsze robiła to mama. A z ziemniaków robiłam ostatnio sok:-). Potrzebowałam ten odciśnięty miąższ na kluski więc wykorzystałam sokowirówkę. Mąż był w szoku.Jesieno trwaj do choćby do końca świata i jeden dzień dłużej czyli do wiosny.

      Usuń
    2. O rany , Joasia :-) . Mnie już na oczy poszło po tym Małgosinym poście ze spacerku. Oczywiście ,że Joasia.

      Usuń
  19. Dobry pomysł z pózniejszym siewem :))U mnie też "botwinkowanie" w czwartek.Część do mrożenia, część do słoiczków.Mam trochę małą zamrażarkę, by tylko mrozić,więc pakuję również do słoiczków. Ponadto oszczędzam miejsce na koniec listopada, może początek grudnia, gdy przyjedzie do nas pół świnki.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozalio, nie robię dużych zapasów botwiny ,bo przecież wiosna niedługo i znowu ta świeża będzie najpyszniejsza.Pół świnki - to jednak musisz mieć sporą tą zamrażalkę :-)

      Usuń
    2. Najmniejsza nie jest,ale lubię widzieć co tam mam :)) kiedyś, gdy miałam malutką, to przy każdym wyjmowaniu czegoś tam, myślałam,że oszaleję. Teraz mam wreszcie porządek :))

      Usuń
  20. świetny pomysł ten bukiet z dodatkiem liści botwinki :)

    u mnie taz juz kampania buraczana za mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwalam odgapic:-).Po mojej kampanii jeszcze zostały ślady na rękach. Muszę jakieś pranie ręczne uskutecznić.

      Usuń
  21. Piękne zdjęcia! Czerwień taka na nich soczysta:). Prześlicznie wyglądają te maleńkie buraczki,

    pozdrawiam cieplutko!

    moje aniutkowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniutko i również pozdrawiam.

      Usuń
  22. Nie pomyślałam,żeby botwinkę można zamrozić...Ile to sie można na blogach dowiedzieć....
    Piękne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najprostszy sposób na przechowanie. Ciach ciach do woreczków i już.

      Usuń
  23. No cóż moje buraczki, jeszcze czekają na moje nimi zainteresowanie. Na razie były tylko na obiad. Piękne zdjęcia, aż kusi aby się za buraki brać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. Ege szege rege ........buraki. Nie wiem czy znasz ten żart kabaretu Tey, ale tak jakoś mi się skojarzył Twój wpis z nim i się uśmiechnęłam.

      Usuń
  25. Wygląda na to, że zimą to Tobie warzywniak niepotrzebny, super że wszystko i własne i smaczne,szkoda tylko,że bukieciki niezbyt trwałe:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj potrzebny, potrzebny.Mam taki świetnie zaopatrzony po sąsiedzku.Bukietów faktycznie szkoda, dlatego uwieczniam na totkach. :-)Całusy

      Usuń
  26. ale masz buraczki rewelacyjne! jesień przyszła a u Ciebie tak buraczkowo - cudnie:)))
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba dlatego ,że przyszła to się tak buraczkowo zrobiło.Ale u mnie dziś już inne kolory. Może w następnym poście o nich.

      Usuń
  27. Napatrzyłam się rano na Twoje czerwoności i poszłam czerwieni szukać u siebie, trochę znalazłam :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz ja czekam na prezentację u Ciebie :-).cSerdecznosci

      Usuń
  28. Maszko, botwina kusi, buraki kuszą, bukiet daliowo-botwinkowy jednak najbardziej ...

    Uwielbiam małe buraczki, też trochę zrobiłam w słoiki, także botwinkę zawekowałam, w naszej rodzinie jest uwielbiana.

    Na Mazurach wszystko pięknie kwitnie, choć na warzywniaku już widnieją fale trąconych przez przymrozek poranny roślin.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolando z tego kuszenia na szczęście same dobre rzeczy tylko mogą wyniknąć.Mazury . Och.Mogę powiedzieć ,że gdyby u mnie jeszcze były jeziora i nie było takiego dużego zaludnienia oraz przemysłu i dróg ekspresowych i autostrady , to też miałabym swoiste Mazury , bo teren równie pagórkowaty a nawet bardziej:-).Mrozu niby nie było ale na niektórych roślinach widać już objawy zziebnięcia.

      Usuń
  29. A ja lubię tę jesienną czerwień, więc moje oczy są usatysfakcjonowane :) Oczywiście ciekawa jestem, jaką odmianę buraczków wynalazłaś do marynowania? Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  30. O jak miło.też jestem ciekawa co to za odmiana. trochę mi wstyd ,że tak nie przywiazuję do tego wagi. Obiecuję poprawę:-).Sciskam też.

    OdpowiedzUsuń
  31. Uznajmy, że nie było tego pytania ;) Po co ma być Ci wstyd? Przyznaję się, że dopóki nie wsiąkłam w blogowy światek, to też na takie rzeczy jak nazwa roślinki nie zwracałam uwagi - podobała mi się, to sadziłam i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , nie . Muszę odnaleźć bo za dużo osób pyta. Nie wyrzucam nasionek ,żeby wiedzieć na przyszły rok , co zasiać jeśli się sprawdziło ale nie próbuję nawet zapamiętywać nazw tych odmian. Tyle ich jest

      Usuń
  32. Przepiękne kolory u Ciebie zagościły :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ech... buraczki...
    U mnie drugi rok z kolei się nie udały i sama nie wiem czemu.
    W poprzednich latach rozdawałam, bo miałam ich w nadmiarze... to samo z botwinką.
    Postanowiłam że przez jakiś czas dam sobie spokój z ich uprawą.
    Do słoików daję już gotowe sałatki z buraków, które domownicy uwielbiają.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi, Tobie coś się nie udało ? Trudno mi uwierzyć. Może zbyt długo rosły w jednym miejscu? Chociaż podejrzewam ,że stosujesz płodozmian.Pewnie Ci ktoś je urzekł :-)

      Usuń
  34. Jak zwykle, przeczytałam ten post, i się dosłownie uśmiechnęłam...nigdy nie robiłam buraczków konserwowych, to dla mnie nowość zupełna, buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam dary z Twojego ogródka. Małe jest piękne. Mnie się bardzo podobają. Idealne na botwinkę.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń