| Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale gdy jestem w którymkolwiek z toskańskich miast ,czuję się jakbym była w środku świata, jakby wszystko toczyło się dokładnie wokół tego miejsca.Nigdzie nie mam odczucia ,że oto przybyłam na jakąś prowincję.(U nas ten podział jest ogromnie widoczny i nie mówię tylko o podziale miasto -wieś ale i miasto - miasto) ) Nie sądzę aby wiązało się to z liczbą odwiedzających dane miejsce turystów. Nawet tam, gdzie turyści przybywają zwykle przypadkiem lub niechcący, pozostaje to złudzenie bycia w "centrum". Tym sposobem Toskania centrów ma niezliczoną ilość. Jednym z nich jest miasto ,które szczególnie sobie zasługuje na to miano choćby ze względu na swoje geograficzne położenie. Volterra jest naprawdę w samym środku. Usadowiła się na alabastrowej skale wznoszącej się nad pozostałym terenem na wysokość ponad pół kilometra.Kiedy jechałam do Volterry pierwszy raz, byłam mocno zaniepokojona czy dam radę pokonać tak strome podjazdy.Udało się ale trzeba było redukować biegi do jedynki.Później odkrywałam coraz to inne drogi dojazdowe do miasta.To zadziwiające,jak wiele różnych dróg może prowadzić do niewielkiego miasta położonego tak wysoko.Ostatnio wbrew nawigacji odkryliśmy kolejną ,dzięki czemu udało się nam zaparkować blisko bramy wjazdowej i nie musieliśmy pokonywać bardzo wysokich schodów przyklejonych do murów obronnych. Volterra nie jest zbyt fotogeniczna,bo wąskie uliczki i wysokie budynki powodują ciągłe zacienienie.Place też jakieś takie miniaturowe i tylko tam w zasadzie jakiś promyk słoneczny można chwycić za ogon.Może dlatego Volterra jest tak chętnie odwiedzana,gdy temperatury w Toskanii sięgają maksimum dopuszczalności.Jest jeszcze takie fantastyczne miejsce na etruskich(?) murach,gdzie można usiąść i dać się owiać orzeźwiającemu wiatrowi , który uruchamia się tu późnym popołudniem .Ilość miejsc na murku ograniczona,więc trzeba sobie upolować. I można tak siedzieć i siedzieć i patrzeć i patrzeć ,bo widoki zapierają dech.Okolice Volterry to głównie bardzo dobre ziemie ,na których uprawia się pszenicę.Lipiec to już czas po żniwach,ale te złote ścierniska ,niezaorywane,póki co,ku uciesze turystów ,przedstawiają się imponująco. Podziwiając to wszystko ,ma się wrażenie ,że to najpiękniejsze widoki świata ale uwierzcie ,że takich samych doznań doświadcza się patrząc z murów obronnych Pienzy, z maleńkiego piazza przy kościele w Castiglione d'Orcia,z wulkanicznego Radicofani, czy z bardziej znanego Montepulciano na jezioro Trasimeno albo ze wzgórz Fiesole na Florencję.Tegoroczne odwiedziny w tym mieście były "interesowne". Miałam sobie kupić piękny ,alabastrowy,moździerz w rozmiarze XXL.Dziwna sprawa ,bo poprzednimi razy widziałam ich tu całe półki. Gdy dojrzałam ,żeby wreszcie takowy zakupić , zabrakło.(stały numer) Znowu będę miała pretekst ,żeby tam być po raz kolejny.Dodam,że z alabastru można dostać tu nieomal wszystko ( nie potrafię wymienić czego moje oczy nie widziały),oczywiście za odpowiednio sporą kwotę.Nie powiem ,żeby te wyroby jakoś szczególnie mi się podobały ale kunsztu artystom nie można odmówić.Gdybym miała więcej woli w sobie pewnie poszukałabym bezpośrednio u producentów ,których w bardziej zacisznych zaułkach miasta jest całe mnóstwo ale wolałam posiedzieć z kawką na Piazza dei Priori,pogapić się na ładne turystki,na kelnera o niebanalnej urodzie , na śliczne dzieciaki i miny Sr Felixa Mauye Rodrigueza, który zdecydowanie ładniej gra na gitarze niż wygląda.(Posłuchajcie sami klikając w link nad jego zdjęciem) |
Pięknie!I bardzo słonecznie,więc pewnie wampira żadnego przystojnego nie spotkałaś? :)) Pozdrawiam D.
OdpowiedzUsuńNie dałam się uwieść tej sadze o wampirach ale rzeczywiście akcja "Księzyca w nowiu " w Voleterze się toczy z tym ,że kręcona była w Montepulciano.Wampirów co nie miara ale niekoniecznie przystojnych
UsuńA to szkoda :)
UsuńA może w poprzednim wcieleniu byłaś Toskanką ?? :-)
OdpowiedzUsuńTez sobie tak myślę:-).Szkoda tylko ,że znajomość języka nie przechodzi z poprzednich pokoleń.
UsuńPiękne widoki!!!
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem innych pór roku i zapewne całkiem innej kolorystyki
UsuńZapierające dech widoki i bardzo interesujące miejsce. Mam nadzieję, że tam kiedyś pojadę...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
marta
Polecam gorąco jak i cały region
UsuńFajnie pokazałaś klimat tego miasteczka:)
OdpowiedzUsuńCzasami pewne miejsca są tak zachwycające ,że nawet nie chce się sięgać po aparat bo ma się świadomość ,że i tak się nie da oddać tego co widzimy. Tam tak mam . Czuję niedosyt zdjęciowy
UsuńUwielbiam taki klimat;-))) Pięknie!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Ola, ja też. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńOdważę się i napisze:))
OdpowiedzUsuńWszyscy tu zachwycają się zdjęciami, ogrodem, domem, drobiazgami...i pięknie, bo JEST się czym zachwycać!Ale mnie uderzyło w Twoim "bałtyckim" wpisie takie zdanie:
"właściwie wygrało towarzystwo mojego M i myśl ,że sam nie powinien jeździć tak daleko"
To zdanie wyjaśnia wszystko.I cudne pomidory, i równiutkie knedelki i łany kwiatów,i radość z odwiedzenia klimatycznego sklepiku przy Limanowskiego, z robienia słoików pełnych aromatycznych i co tu dużo mówić erotycznych, ech ten Leśmian:), malin...Jesteś Maszko osobą szczęśliwą i to się czuje każdym Twoim zdjęciem, każdym wpisem, każdym odniesieniem się do naszych komentarzy.To sprawia, że tak chętnie się u Ciebie bywa!Takich osób nie ma zbyt wiele, dlatego bardzo sobie cenie, że odkryłam ten wyjątkowy blog.
Przepraszam przy okazji za mój żołnierski w formie komentarz do wpisu o warszawiankach, ale tak się nimi zachwyciłam,że chciałam zaraz coś napisać, a byłam w podróży i pisałam z telefonu, co ciężko mi idzie:))
Bardzo serdecznie ściskam i miłej niedzieli i wszystkiego naj!!!
Katarzyna
Katarzyno , ale mnie przestraszyłaś w tym pierwszym zdaniu i do połowy drugiego.Później mi ulżyło.Myślałam ,że mi nawtykasz a tu takie miłe zaskoczenie :-) .Myślisz,że do tego aby komuś miłe rzeczy pisać to trzeba mieć odwagę? Nie zastanawiam się specjalnie nad tym czy jestem szczęśliwa ale masz rację, mam dużo szczęśliwych chwil i szczęście do ludzi, których spotykam. Oni w dużym stopniu przyczyniają się do tego ,że jestem jaka jestem. Swoją drogą ,mocno mnie zaskoczyło ,ile można dowiedzieć się o kimś poprzez umiejętne czytanie bloga. Jestem pod wrażeniem ,że takie różne drobiazgi Ci utkwiły w pamięci.(Maż miał i tak jechać służbowo nad morze i stąd ten wyjazd bo przy okazji załątwił sobie sprawę . Ale właściwie teraz to już nie wiem co było przy okazji bo byli też znajomi :-) ) Ech , za dużo tłumaczenia. Myślę ,że każdy na swój sposób jest wyjątkowy i od każdego można czerpać jakieś dobre wzory. W ideały nie wierzę za bardzo. Nie zauważyłam ,żebyś stała na bacznośćpisząc ten post o kosmosach. :-)
UsuńTak jak nie piję kawy tak z chęcią bym się jej napiła w otoczeniu takich widoków i z Sr Felixem w tle
OdpowiedzUsuńIga można po prostu zasiąść na murku i się wtopić. Bardzo chciałabym tam być po sezonie
UsuńJa już się wtopiłam patrząc na Twoje zdjęcia
Usuńno cudnie po prostu :) i w dodatku ta muzyka....raj dla uszu, pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńCieszę się,że Ci się podoba.Kupiłam sobie płytę i jak jestem sama to robię głos na maxa. Jak grzeje do tego słoneczko to nic mi więcej nie trzeba
UsuńPan z gitara... uroczy!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Robił fantastyczne miny do dzieciaków.
UsuńZdjęcia oddają charakter tego miejsca, tak sobie myślę,że miasteczka południa europy są w jakiś sposób podobne do siebie.W tym rejonie nie byłam ale gdybym poszukała u siebie zdjęć z Turcji Egejskiej to byłoby prawie identycznie,nawet z sklepem i twórczością z alabastru.Pozdrawiam Cię Maszko bardzo serdecznie, życzę udanego tygodnia
OdpowiedzUsuńA ja nie byłam w Turcji więc trudno mi powiedzieć ale skoro byłaś to zapewne masz rację. Ja czasem na zdjęciach już mam biedę poznać , które to miasto .
UsuńTak jak pisałam pod poprzednim postem w Volterze nie byłam i teraz żałuję - ale obiecuję sobie że tam trafię. Zgadzam się ,że widoki na pola takie jak z murów Pienzy( tam mogłabym przesiadywać godzinami) ale patrząc na mury obronne Voltery przypomniało mi się jeszcze jedno toskańskie miasteczko Val d'Elsa, które bardzo miło wspominam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Pienza wydaje mi się być jednak dużo niżej położona. Uwielbiam jednak to miejsce i cały region Val d'Orcia. Takich miast z murami jest w Toskanii całe mnóstwo i wiele z nich pamięta jeszcze czasy etruskie. Niebywałe,że to wszystko przetrwało tyle wieków.
UsuńMaszko, potraktuję Twoje "włoskie" posty jak przystawkę przed pięknie zapowiadającym się daniem głównym. W środę z przyjaciółmi jadę do Włoch. Cieszę się niezmiernie i mam nadzieję przeżyć cudowne dwa tygodnie. Pozdrowię od Ciebie Toskanię! :) buziaki!
OdpowiedzUsuńAle się cieszę ,że będziesz smakowała tego wszystkiego. Teraz już czas trochę spokojniejszy.Na pewno będzie cudownie. Zawsze jest.Powiedz jej (Toskanii) ,że już za nią tęsknię. A Ty wracaj wypoczęta na maksa.
UsuńPięknie piszesz. Fotki cudowne. Czytam oglądam i przypominam sobie moją podróż do Włoch. Pozostały wspomnienia i ogromna tęsknota .Może kiedyś znowu tam pojadę.
OdpowiedzUsuńWłaśnie o to mi chodzi ,żeby pamiętać i żeby przypominać. Jeżeli Cię tam ciągnie, to na pewno wrócisz kiedyś.
UsuńPięknie pokazane, opisane, nastroje oddane. Najpiękniejsze zdjęcie to to z praniem.
OdpowiedzUsuńCieszę się,że tak odczuwasz. Przyznam ,że na pranie polowałam bo jakoś coraz mniej go w krajobrazie a mogliby wieszać choćby dla takich widoczków
UsuńPrzewijałam dwa razy, co by podziwiać kelnera o niebanalnej urodzie, mam nadzieję, że to nie ten z gitarą :)? Bo jak tak to zostanę przy wąskich uliczkach, radosnych dzieciach i nawet tej turystce ;). A to centrum wynika też pewnie z nastawienia Włochów do życia ;). Zdjęcia piękne, za alabastrem jakoś nie przepadam, choć gdzieś w szafie kurzy mi się jakiś wazonik, może na moździerz go przerobię ;)?
OdpowiedzUsuńJo, przewijam i okazuje się ,że go nie ma a dałabym głowę(jego) ,że był. Czyżby znowu ktoś mi psikusy robił? Spróbuję uzupełnić.Był boski co nie znaczy wcale ,że piękny jak apollo ale przyciągał wzrok .Masz rację,że to kwestia nastawienia do życia. u nich ono tętni zawsze i wszędzie.Ja też nie pałam do alabastru ale moździerze były naprawdę fajne do ucierania pesto na przykład.No i mam dwa koniki ale taki malusie ,że prawie ich nie widać. Były też wielkie ale takie jakieś nimfowate z fruwającymi grzywami więc to modele raczej nie dla mnie.
UsuńMaszko, o zdjęciach już tu tyle napisano, że aż głupio wysilać się na coś innego, poza "piękne, oddające klimat". Jesteś mistrzynią obserwacji.
OdpowiedzUsuńJedno zdjęcie ubawiło mnie i na kolana padam za dziewczynkę z włosami, jakby piorun w nie trafił :)
Nie wiem jak z tym klimatem mi się udało ale myślę ,że Ty potrafisz obiektywnie to ocenić. Jeśli prawdę piszesz , to mnie cieszy przeogromnie. Tych dziewczynek mam sporo ale to z piorunem we włosach też mi wpadło w serce .
UsuńDziwne rzeczy się dzieją , bo znikają mi zdjęcia z postów. Wkleiłam kelnera po raz kolejny i usadowił mi się na pierwszej pozycji. Już nie potrafię go przenieść gdzie indziej. Martwi mnie to wszystko.Nie pisałam wcześniej o tym ale kiedyś przypadkiem odkryłam ,że jeden z blogerów zamieścił moje zdjęcie u siebie bez zapytania o zgodę. W sumie teraz umieścił linka do niego ale prawdopodobnie cały jego blog to zdjęcia "zapożyczone " od innych blogowiczów. Napisał mi ,że ma manię piękna czy coś w tym rodzaju a ja sobie myślę ,że ta mania się nazywa klepto.To tak mi przyszło na myśl po tym jak mi zaginął mój uroczy kelner :-)
OdpowiedzUsuńKelner uroczy, chociaż mnie najbardziej rozczuliły zdjęcia dzieci:)
OdpowiedzUsuńBo dzieci mają rozczulać a kelner kelnerzyć
UsuńJest kelner o interesujących rysach (wrócił do Cibie:)),są urocze dzieci, jest Felix Manyé-Rodriguez, zapierające dech widoki, romantyczny widoczek z praniem, ale nie ma możdzierza! Wszak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Jednym słowem mus wracać :)))
OdpowiedzUsuńSłuchając hiszpańskich rytmów Felixa Manyé-Rodrigueza wróciłam myślami do ostatniej podróży na Majorkę.
Może kiedyś napisze o tym post...
Dokładnie tak sobie pomyślałam ,że do Volterry trzeba będzie wrócić.Gitara rzeczywiście hiszpańska ale nadzwyczajnie harmonizuje z tym piazza.Nie wyobrażam sobie tam czegoś innego.Chętnie poczytam u Ciebie o Majorce.Tam mnie jeszcze nie było chociaż muzycznie jest mi bliska.
UsuńPiękne zdjęcia, cudowne widoki:) Aż do pracy nie chce mi się wracać:)
OdpowiedzUsuńTrzeba zabrać widoki do pracy i jakoś się przetrwa.Albo pracę zabrać do widoków. Druga opcja lepiej mi pasuje :-)
UsuńReporterskie masz oko - po prostu pięknie! I do tego świetny kierowca, czy też kierowczyni :) A ostatnie zdjęcie rozczuliło mnie, bo ten oblizujący się kotek niemal identyczny, jak mój milusiński Kleks wiele lat temu...
OdpowiedzUsuńNo właśnie reporterskie a wolałabym artystyczne.Za to kierowcą jestem ponoć niezłym chociaż to okazuje się dopiero w sytuacjach naprawdę niebezpiecznych a mnie się udaje je jakoś szczęśliwie omijać.Kotek wcale nie był taki malutki i wcale nie miał ochoty na mizianie.
UsuńNiesamowite... Ja niestety Pana posłuchac jeszcze nie mogę, bo nie wiem gdzie są te dobre słuchawki ;)
OdpowiedzUsuńAle to też nadrobię... Widoki włoskie zawsze wywołują we mnie jakieś rozrzewnienie, jak ta makaroniarska muzyka i to inaczej grzejące słońce, nie wiem czemu, ale mi się niegdy stamtąd nie chce wyjeżdżać
I do tego urokliwe te ich obyczaje i obumarłe w godzinach siesty miasta, miasteczka, uliczkich mniejszych miejscowości, smak ichniejszej kawy i zapachy i cebula, która można jeść jak jabłka i pomidory, których dawno takich smacznych nie jadłam i jakoś makaron smakuje inaczej i można go polać samą oliwą i też smakuje... Niezwykłe!
I to mi uświadamia jak ja bardzo bym odpocząć chciała i uciec od tych pudełek :))))
Dziękuję!
Maryś , te nagrania z yt nie za bardzo się na słuchawki nadają ale szczęśliwie zdążyłam wepchnąć Ci coś do paczuszki:-) z tym ,że to nie jest makaroniarska muzyka ale zobaczysz sama.Tak to napisałaś ,że jeszcze bardziej mi tęskno. Wszystko inaczej smakuje ,bo miesza się z tamtym wyjątkowym powietrzem. Ty chcesz uciec od pudełek a ja Tobie kolejne pudełko podrzucam.Ale mam cela.Całuski
UsuńPiękne zdjęcia i piękne widoki. Ale bardziej niż w widokach zakochałam się w tej sukience z trzeciego zdjęcia. Cudna poporostu. Chciałabym tam kiedyś pojechać. Dzięki za to info o planowaniu Toskańskiej wycieczki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Iza