wtorek, 25 września 2012

to taka inna czerwień

Wiem,wiem, miało nie być już czerwonego ale.... to czerwień malinowa-ponoć najmodniejsza w tym sezonie na ustach( a może to już było?).A poza tym Trafiłam dziś buszując po blogach na informację ,że Ania z "Home Sweet Home" zaprasza do zabawy kolorami. Jako ,że zowię się wielką entuzjastką kolorowań wszelakich , to zdecydowałam przyłączyć. Nie wiem jaka jest idea tej zabawy ale być może,że chodzi tylko o to aby było kolorowo. Jestem za wszystkimi zmysłami. Na pierwszy rzut poszła czerwień. Tak się złożyło, że wczorajszy post też był czerwony i nie chciałam was już więcej zaburaczać więc pozwolicie ,że was dziś zamalinuję i to dość mocno procentowo nawet. Likier powstał według przepisu .....no właśnie czyjego? Na pewno znalazłam go na jednym z blogów , które czytam. Podejrzewam ,że to od Dorotki z "Doranma" ale głowy nie dam. A wyglądało to tak ,że na kg malin ,daje się kg cukru i litr spirytusu. Maliny najpierw się miksuje i przez sitko przepuszcza a potem w cukrze samym trochę mają postać a potem trzeba zalać alkoholem i już. Tak zrobiłam i wyszła pychotka. Dość mocna ale na zimowe wieczory akuratna. Czuję ,że będzie podlegała ścisłej reglamentacji bo wydaje mi się ,że może braknąć końcem października przy takim tempie. Może jeszcze uzbieram trochę malin to dorobię. A jakiego koloru chcecie kolejny post? Miał być śliwkowy ale może biel dla odmiany albo jesienne błękity? Który to ja już raz pytam was tu o kolory ? Ha

63 komentarze:

  1. U Ciebie każdy kolor jest bajeczny, bo raczyć nas takimi fotkami-pychotkami, to tylko Ty potrafisz:)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ piękne komplemenciki na dobry początek :-). To Twoje zdrowie w takim razie.

      Usuń
  2. Mniam mniam pychotka ;-))
    Może być zółty , o ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mnie zaskoczyłaś ,bo ja akurat za tym nie przepadam ale pewnie ,że się da.Słoneczniki jeszcze kwitną a ponadto zakwitł mi nowy koperek :-) i nagietki i dynie i .... no da się zrobić.

      Usuń
    2. nagietki i dynie...mmmmm... dawaj :)

      Usuń
    3. Jak się odrobię w kuchni( nigdy się nie odrobię chyba ), to lecę pofotografować póki słoneczko piekne.

      Usuń
  3. Kocham malinową nalewkę !, surowe maliny, na gorąco z lodami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak , z lodami mój syropek malinowy.

      Usuń
  4. I co ja mam powiedzieć? Pobawiłabym się, ale i bym się napiła też, tylko ja to poczekam na swój kolor :) Bo pewnie poza szminką, kredką i farbami, to ja nie mam w pobliżu nic czerwonego, o przepraszam mam, ale nie powiem co hahaha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś,ja w sumie też czekam na swój ale nie chcę tak bezczynnie. Ciekawa jestem co Ty tam jeszcze masz? Bo ja nocniki:-)

      Usuń
    2. No jak to co, a wiem! BUTY mam - idę ich poszukać, bo ładne były jak kiedyś tam kupiłam ;)
      (ale nie tylko, nie tylko, szukam dalej)

      Usuń
    3. Już wiem co masz. Byłam, widziałam . Na niebiesko wszystko. Oszaleje

      Usuń
  5. Mniam, ale mi narobiłaś apetytu na malinowy likierek;-)
    Maliny uwielbiam pod każdą postacią.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych w likierku smak jest wielokrotnie wzmocniony i to dosłownie

      Usuń
  6. Cieszę się, że Ci smakuje :) Zawsze, gdy coś komuś polecam, to z odrobiną niepewności, bo przecież mamy różne gusta i to co mnie zachwyca, komuś innemu nie musi się podobać/smakować. Dobrego zamalinowanego dnia, ale niekoniecznie wysokoprocentowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to jednak Twój przepis. Przepraszam ,że nie dałam linka ale późno już było i post na chybcika robiony. Jeśli możesz to zamieść w komentarzach ,bo czuję że coś mogłam pokręcić z tym przepisem. Jest pyszny.

      Usuń
  7. Likierek zapachniał i w moim domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. no i pięknie, a na dodatek jeszcze pysznie:)))))
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość dla oka i dla podniebienia i w ogóle tak ogólnie się człowiek raduje po czymś takim :-)

      Usuń
  9. Wyobrażam sobie jak wybornie musi smakować likierek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może kiedyś się napijemy razem?(byle szybko bo się skończy)

      Usuń
  10. NOOOO..KOCHANA SKORO TO AKURATNA NALEWECZKA....TO COŻ JA MOGĘ????? JUŻ JA CHCĘ:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualna jak najbardziej. Świeżutka ze świeżo zrywanych malin. Polecam

      Usuń
  11. Ja całe maliny na wino przerobiłam ze skutkiem jeszcze mi nie znanym:)No ale chociaż mam pewność ze do października wino jeszcze będzie stało:)))Ja także stawiam na żółty.Niech nam będzie słonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba byłoby mi żal na wino bo to spore ryzyko albo się uda albo nie. Likierek musi się udać. Zółty chyba wygra.

      Usuń
  12. idea - pokazanie że jesień kolorowa, a od jutra Maszko, mamy zadanie - pomarańczowy, chyba wiem, co będzie na blogach królować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo , ja chyba też wiem ale u mnie na pewno to nie będzie to. Długo myślałam nad tym coby to mogło być ,żeby to nie musiała być dynia. Może marchewki? Jeszcze jest trochę czasu. A Ty się bawisz?

      Usuń
    2. bawię i mam banerek jak ty na górze ;), u mnie czerwone były drzwi - te z kołatką w kształcie lwa, he,he, to czekam na Twoje marchewki, ja będę przewidywalna z małą niespodzianką na koniec ;)

      Usuń
    3. Czyżbym coś przegapiła? Idę sprawdzić.

      Usuń
    4. nic nie przegapiłaś ;)

      Usuń
  13. Malinkowy likier wygląda zachęcająco...pychotka na długie, jesienne wieczory ;) ja tam lubię brąz, beż, sepię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany.Trudne kolory ale też kolory. Są spokojne i dostojne.

      Usuń
  14. Ten likier wyglada pysznie..ale czy ja tam widzę bukiet z białych kosmosów?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, przed Tobą niczego nie można ukryć , chociaż nie ukrywałam a jedynie nie eksponowałam. Masz niebywały dar spostrzegawczości.

      Usuń
  15. OOO...Jest ranek jeszcze, ale po Twym poście mam nieodpartą ochotę "umoczyć usteczka" w takich malinościach :) Czy to bardzo źle o mnie świadczy?!? Przepiękne kieliszki!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Taki likierek to można jak szampana o każdej porze dnia.

      Usuń
  16. Ja próbowałam wczoraj kontrolnie swojej malinowej nalewki,która jest z typu tych to co same wchodzą tylko wstac po nich cięzko.Zacna i ten kolor...dla mnie czerwonego nigdy dosc,więc ukontentował mnie Twój post.Wiesz Maszko-dla aparatu wyzwaniem jest biały na białym i czarny w każdej postaci.To się trzeba nagimnastykowac.Ale jak masz niebieski pod ręka to poproszę ,zwłaszcza taki typu'petrol".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ,że ktoś lubi czerwony.Ja mam mieszane uczucia. Przyciąga i kusi ale niekiedy razi.Musi być go tyle ile trzeba.Tak, mój czarno biały kot jest wielkim wyzwaniem dla mojego obiektywu.Zwykle wychodzi jak plama.Jestem za niebieskim chociaż może nie aż takim.Póki co żółty z niebieskim się miesza czyli wyjdzie na zielono.Niech i tak będzie. Buziaki dla Ciebie

      Usuń
  17. No to na zdrowie Maszko. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie pisz w kolorach tęczy.
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hannah ,czyli na biało? Myślę o Twoim białym ogrodzie. Nic się nie martw.

      Usuń
  19. Nie wiem dlaczego czerwony lubie, ale najbardziej na paznokciach /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  20. jaki smakowity kolor, narobiłas smaka..
    u mnie naleweczka porzeczkowa w tym roku króluje...
    czekam na marchewkowy post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna porzeczka czy czerwona ? pewnie też piękny kolor? Musze się wziąć za tą marchewkę.

      Usuń
  21. Mniam... taki likier jest w sam raz na zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  22. śliczności...i pychotki w sam raz na jesienne wieczory,..:) całusy - Ania

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale smaka nam narobiłas :)) pychotka juz jak się na nia patrzy a pewnie co jak się jej spróbuje :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od patrzenia przynajmniej nie ma się giętkich nóżek. Całusy

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wygląda na taki gęstawy ten likierek, jak jest dobry to wyjdzie zanim mrozy nastaną :)
    Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,jest gęściutki. Likier taki powinien być. Dobrze byłoby żeby się coś uchowało na rozgrzewkę po łyżwach.U mnie dziś halny wieje cieplutki. Miłego i Tobie.

      Usuń
  26. Witam cieplutko:)
    Ja tu pierwszy raz jestem, ale już wiem, że będę tu często zaglądać:)
    Bloga dodaję oczywiście do moich ulubionych:)
    PS. Uwielbiam nalewkę malinową (moi rodzice też robią co roku:)
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam w wolnych chwilach do siebie, http://mylovesweethome.blogspot.ie/
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  27. absolutnie piękny kielich z absolut(em)? ;)
    niebanalne podejście do tematu.

    OdpowiedzUsuń
  28. no smakowicie ta malinowa czerwień wygląda :) ja robiłam trochę inaczej, ale ciekawa jestem efektu, nalewka ciągle jeszcze w fazie ,,produkcji,, :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ojej, jak smakowicie wygląda ta naleweczka, pewnie nieźle grzeje w jesienne wieczorki ;) Kolorek wyszedł pierwsza klasa, nawet mam pomadkę w takim kolorze i ją uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń