poniedziałek, 9 lipca 2012

podróż sentymentalna

Od jakiegoś czasu,niedziele zazwyczaj spędzamy w domu z rodziną. Dawniej,gdy dzieci były małe,wymyślaliśmy im różne niedzielne atrakcje,ale teraz ani one ani my nie za bardzo mamy takie potrzeby. Cenimy sobie spokojne,domowe niedziele.Zazwyczaj więc daruję sobie niedzielne zakupy czy jakieś spotkania towarzyskie (chyba,że coś nadzwyczajnego). Dziś wstaliśmy dość wcześnie i delektując się poranną kawą rzuciłam tak ni z gruszki ni z pietruszki,że może byśmy się gdzieś wybrali. A gdzie byś chciała?-zapytała druga połowa. A ja zupełnie nie myśląc palnęłam- a do chatki. No i stało się. Pojechaliśmy do źródeł naszej największej rzeki. Powyższa fotka , to początek naszej wspólnej rodzinnej galerii. To nasze pierwsze wspólne zdjęcie ,z naszego pierwszego wspólnego wyjazdu. Był rok 1985, koniec sierpnia, chatka studencka w Wiśle Czarne.Zupełnie się pogubiłam . Nie myślałam ,że z centrum Wisły jest tam aż tak daleko. Kiedyś pokonywaliśmy tę trasęna piechotę i nie wydawała się taka długa. Znana knajpa "Fojtula " niestety stała nieczynna z powybijanymi szybami.Zostawiliśmy samochód i dalej już piechtą w górę potoku. Początkowa trasa prawie płaska w dość licznym towarzystwie małżeństw z dzieciakami. To fajny , nietrudny szlak. Później jednak wszyscy poszli ku Baraniej a my odbiliśmy w lewo i tam zaczęły się schody tzn. dość strome podejście. Las niby ten sam ale jakby rzadszy. Zbieraliśmy po drodze słodkie jagody , dokładnie jak kiedyś. Droga została wyłożona betonowymi ażurowymi płytami , czego wcześniej nie było i czasem się brnęło po śliskiej, rozmokłej glinie , trzymając się krzewów i młodych smerków ,żeby nie zjechać przodem lub tyłem w zależności czy się szło pod górę czy z niej.
I wreszcie pojawił się znajomy widok- gospodarstwo tuż poniżej chaty. Diadem w postaci łosich rogów to jakaś nowość. Być może ,że i gospodarz nowy. baliśmy się sprawdzać. Chodziło się tu po mleko i ser. Czasem chłopcy coś gospodarzowi pomagali za to w obejściu. Dziś przywitało nas stadko gęsi pilnowanych przez indyka (chyba indyczkę). Początkowo wzbudziliśmy ich zainteresowanie ale po chwili uznały ,że przepuszczą nas dalej .
Po chwili ukazała się nam...Krzysztof zamarł na chwile w bezruchu . Oj, były emocje.Miałam nadzieję ,że ktoś tam zamieszkuje, że wykupił tę nigdy niedokończoną posiadłość i zrobił tu sobie raj na ziemi , bo naprawdę niewiele do tego trzeba było. Niestety zastaliśmy powalony płot, powybijane szyby i niedokończone to , co miało być zrobione prawie 30 lat temu. Ani żywej duszy.Jedna tylko zagubiona robiąca mi zdjęcie przez gankowe okno. Jakaś Magda napisała ,że była tu w lipcu a ktoś inny ,że w 94 roku. Ja też tu byłam.Zastanawiałam się czy nie zabrać tej deski ale pomyślałam ,że gdyby Magda przypadkiem tu przyjechała po latach , to pewnie miałaby wzruszającą niespodziankę . Jak w Amelii. Posiedzieliśmy jakąś chwilę na nieskoszonej łące a potem ruszyliśmy w dół. Gaski tym razem paplały się w małym stawiku zasilanym górskim ciekiem. Na koniec nawet pomachały nam skrzydłami a indyk udawał ,że mu wszystko jedno ale czuwał. Na chwilę jeszcze odbiliśmy w prawo ,żeby sprawdzić co się dzieje w drugim tutejszym gospodarstwie.Wyglądało na opuszczone,ale gdy podeszliśmy bliżej okazało się ,że jest pilnujący piesio i kilka uli pełnych pszczół. Trzeba się więc było niezwłocznie ewakuować.Potem już szybciutko z potokiem w dół.
Dopiero o 14 , podczas gdy byliśmy na obiedzie , zadzwonił do nas, oddelegowany przez resztę ,młodszy syn z zapytaniem gdzie jesteśmy i stwierdzeniem ,że tak trochę głupio jak nas nie ma w niedzielę w domu. Zrobili sobie na szczęście obiad a gdy dotarliśmy do domu ,czekała słodka niespodzianka-tort owocowo truskawkowy.

35 komentarzy:

  1. Jaki miły dzień za Wami, fajnie jest czasem tak powspominać... A kiedy możesz znaleźć się w tamtym miejscu po latach, to wspomnienia ożywają :-)
    Szkoda tylko, że Chatka popadła w ruinę.
    Ale dzieci to Ci zazdroszczę Maszko, żeby moje dziewczyny kiedyś zrobiły dla mnie taki tort owocowo-truskawkowy, ach...

    Pozdrawiam serdecznie
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Kiedyś w przyszłości, bo na razie są za małe :-))

      Usuń
    2. Iza , pewnie i Twoje dziewczynki kiedyś zrobią Ci słodką niespodziankę.Trzeba póki co inwestować . Ja nawet nie wiem , kiedy moi zaczęli być tacy samodzielni. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Piękna podróż sentymentalna. Szkoda, że chatka popadła w ruinę.
    Bardzo mi się marzy taka sentymentalna wycieczka, tylko z moim mężem.
    Pozdrawiam Cię Maszko serdecznie:)Jagoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, też mi szkoda chatki bo to cudowne miejsce. Aż dziw ,że na tyle ludzi , którzy tam kiedyś przebywali , nikt nie miał na tyle sentymentu do niej żeby się zająć .A podróż na pewno kiedyś uskutecznisz. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Fantastycznie, że jest zdjęcie z przed lat. Moja babcia mówiła, że w rzeczywistości do tego co było lepiej nie wracać, bo można się mocno rozczarować. Mówiła, że magia wspomnień polega na tym, że są takie piękne :)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem zadowolona z tego powrotu. Może po prostu nie trzeba jedynie wracać do tych niemiłych wspomnień. Tu się zgodzę ale ja nie jestem jeszcze babcią więc mogę zmienić zdanie:-) Pozdrawiam również

      Usuń
  4. Zgadzam się z Anetą, niektóre rzeczy muszą zostać w strefie marzeń i zachowanych wspomnień.Wycieczka skądinąd na pewno bardzo udana.Cudowna niespodziankę sprawił Wam syn jak to dobrze wracać do domu .Całusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie niektóre rzeczy tak. Tylko skąd wiedzieć które? do domu zawsze miło sięwraca, zwłaszcza po dłuższych podróżach. Ta była bardzo odległa ale w czasie.buziak

      Usuń
  5. Lubie te stare fotografię w tych czasach są na miarę złota jak i wspomnienia.Wisłę i okolice zwiedzałam w zeszłym roku,pięknie tam.Gdyby mieć taka chatkę dla siebie byłoby cudownie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, stare fotografie są w cenie bo jest ich niewiele. Niewiele się robiło a do tego niewiele z nich się zachowało. Ta wisi w naszej galerii :-). Sama Wisła jest taka sobie ale okolice ....piękne.Iga , chatka być może do przygarnięcia. :-)

      Usuń
  6. Wspaniała podróż w czasie i tyle wspomnień (przepiękne kadry, wzruszające ;), a może ta chatka to na Was czeka, na Waszą opiekę, czułość i wspomnienia, taki wakacyjny raj dla rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Joanno ,że cały czas myślę ,że to iż wczoraj nas naszło tam jechać to nie zwykły przypadek. Dziś uruchomił się pewien proces. Póki co ustalamy właściciela. Gdyby to było 10 lat temu , nie zastanawiałabym się ani chwili ale wtedy nie pojechaliśmy tam. Widocznie tak miało być. Teraz to dla nas trochę za późno ale może ktoś zechce doprowadzić to miejsce do świetności.

      Usuń
    2. póki jeszcze się nie zapadło, jest czas...i nie przypadek, trzymam kciuki :)

      Usuń
  7. Piękna podróż sentymentalna z miłym i słodkim zakończeniem:)))
    Ostatnio trafiłam na stronkę szkółki, która posiada bardzo dużo pięknych odmian róż, prowadzą też sprzedaż wysyłkową http://www.rosarium.com.pl/index.php może też skorzystasz.
    Pozdrawiam Hania:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, będziemy się obkukować jesienią.Ja mam taką zaprzyjaźnioną panią z małej szkółki , której nie znajdziesz w internecie. Najlepiej teraz odwiedzać szkółki i oglądać róże , gdy kwitną. Może zdążę. Dzięki za namiary.

      Usuń
  8. Fajnie że jeszcze macie to zdjęcie i możecie wracać to tych wspomnień. Taka podróż musiała być cudna:) Ja nie mam nawet jednego zdjęcia z dzieciństwa niestety..
    ps. kupiłam lutrzankę więc teraz będę nadrabiać i cykać na potęgę:) a w weekend wybieramy się do Krakowa
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się ciesze ,że je mamy bo w tamtych latach była moda na przeźrocza , na których obraz jakimś dziwnym sposobem się ulotnił. Zdjęcie , to zdjęcie. Te cyfrowe to tylko obrazki chociaż piękne. Kraków pewnie powinien drżeć przed lufą Twojego obiektywu. Cykajcie Aga. Będzie do czego wracać na stare lata. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Fajne takie wspomnienia i stare zdjęcia :)
    Zajrzyj do mnie po nagrodę PRIX :)
    Pozdrawiam, miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Maszka, uwielbiam czytac takie sentymentalne teksty i dorze, że są ludzie którzy potrafia pielegnować wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chybawscy pielęgnują , tylko nie wszyscy piszą o tym na blogu:-)

      Usuń
  11. Dopisuję się do postu wyzej o pielęgnowaniu wspomnień, myślę, ze do tego trzeba mieć fajną drugą połówkę, bo samemu smutno w takie wyprawy sentymentalne wyruszać. Bardzo do siebie pasujecie z mężem, na pierwszym zdjęciu widać taką więź, to bardzo ważne.
    A tych chatek, żal jak nie wiem co, aż się serce kraje, że nikt sie nie skusił pokochać jakiejś i zamieszkać.

    Maszko, robisz piękne zdjęcia, bardzo przyjemnie jest oglądać, taka opowieść w obrazkach. Ale się rozmarzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Samemu na pewno nie łatwo i chyba bez sensu. Wszyscy zakochani wyglądają tak samo:-)Chatki żal ale bardzo ciężko będzie przywrócić w niej życie. Do tego potrzeba zapaleńców.Dzięki Ania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym sobie właśnie taki RAJ wymarzyła :))) Taki, inny, jakiś, ale drewniany raj z malowanymi okiennicami, się wzruszyłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś i pewnie wymarzysz. Ja nie marzę tylko działam. Mam już namiary na właściciela.

      Usuń
  14. Czytając Twoją opowieść miałam wrażenie, że piszesz o Chatce, o której ja często słyszę od znajomych - też często z sentymentem do niej wracają. Ale musi to być niestety inna, bo w tej "naszej" szyby w oknach są, aktualni studenci i bardzo przerośnięci "studenci" wciąż do niej zjeżdżają.
    Uwielbiam takie wspominkowe podróże, przyglądanie się co się zmieniło, przywoływanie w pamięci obrazów z przeszłości. Radość miesza się z bólem spowodowanym świadomością, że minione nie wróci, a serce jakby tego nie rozumiało, tak bardzo tęskni...

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdy mi kiedyś ktoś mówił ,że oddałby wszystko ,żeby znów być młodym - nie bardzo mogłam to pojąć. Teraz chyba coraz bliżej mi do podobnych przemyśleń. Może nie wszystko ale pewnie wiele. Chciałoby się żeby czas się cofnął i nie koniecznie po to żeby coś zmieniać w swoim życiu tylko po to żeby to wszystko przeżyć jeszcze raz bardziej świadomie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Maszko kochana - piękna ta opowieść :)Ale jeszcze fajniejsze jest to że oboje z mężem wybraliście się w ta podróż tak samo jak przed laty..to takie romantyczne i urzekające - marze o tym żeby mnie ktoś tak kochał :) A dzieci ? jedną niedziele bez mamy przeżyją :)
    pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Beskid Żywiecki. Zostawiłam kawałek siebie w Rajczy i okolicznych górach. Chciałabym tam kiedyś wrócić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Maszka piękna opowieść, czytałam z zapartym tchem. Cudne to miejsce. Zdjęcia wyszły super!!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne są takie wspominki, ale najfajniejsze jest to, że powspominać można razem, z ta samą osobą:) Życzę Ci Maszko jeszcze wielu takich wspólnych wspomnień:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Myśmy tam jeździli w latach 81-82, całą ekipą z technikum.Do czasu ,aż nas wyrzucili za ekscesy alkoholowe i musieliśmy po ciemku zasuwać o ile dobrze pamietam na Równicę.Pociągiem dojeżdżaliśmy do Wisły,potem Pks do W.Czarne.W "Fojtuli" zawsze przerw na browar.Było tam pianino i kumpel na nim pogrywał.Były czasy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Budynek po dawnej chatce jest obecnie remontowany. Nie wiem kto go kupił ale zaczyna nabierać nowego wyglądu. Byłem tam dzisiaj, zrobiłem kilka zdjęć. Chatkowicze wszystkich chatek łączcie się :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wrzuć proszę te fotki do neta albo tu.
      Dużo ludzi chętnie zobaczy.
      pozdrawiam, Zbyszek

      Usuń