| Od jakiegoś czasu,niedziele zazwyczaj spędzamy w domu z rodziną. Dawniej,gdy dzieci były małe,wymyślaliśmy im różne niedzielne atrakcje,ale teraz ani one ani my nie za bardzo mamy takie potrzeby. Cenimy sobie spokojne,domowe niedziele.Zazwyczaj więc daruję sobie niedzielne zakupy czy jakieś spotkania towarzyskie (chyba,że coś nadzwyczajnego). Dziś wstaliśmy dość wcześnie i delektując się poranną kawą rzuciłam tak ni z gruszki ni z pietruszki,że może byśmy się gdzieś wybrali. A gdzie byś chciała?-zapytała druga połowa. A ja zupełnie nie myśląc palnęłam- a do chatki. No i stało się. Pojechaliśmy do źródeł naszej największej rzeki. Powyższa fotka , to początek naszej wspólnej rodzinnej galerii. To nasze pierwsze wspólne zdjęcie ,z naszego pierwszego wspólnego wyjazdu. Był rok 1985, koniec sierpnia, chatka studencka w Wiśle Czarne.Zupełnie się pogubiłam . Nie myślałam ,że z centrum Wisły jest tam aż tak daleko. Kiedyś pokonywaliśmy tę trasęna piechotę i nie wydawała się taka długa. Znana knajpa "Fojtula " niestety stała nieczynna z powybijanymi szybami.Zostawiliśmy samochód i dalej już piechtą w górę potoku. Początkowa trasa prawie płaska w dość licznym towarzystwie małżeństw z dzieciakami. To fajny , nietrudny szlak. Później jednak wszyscy poszli ku Baraniej a my odbiliśmy w lewo i tam zaczęły się schody tzn. dość strome podejście. Las niby ten sam ale jakby rzadszy. Zbieraliśmy po drodze słodkie jagody , dokładnie jak kiedyś. Droga została wyłożona betonowymi ażurowymi płytami , czego wcześniej nie było i czasem się brnęło po śliskiej, rozmokłej glinie , trzymając się krzewów i młodych smerków ,żeby nie zjechać przodem lub tyłem w zależności czy się szło pod górę czy z niej. |
Jaki miły dzień za Wami, fajnie jest czasem tak powspominać... A kiedy możesz znaleźć się w tamtym miejscu po latach, to wspomnienia ożywają :-)
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że Chatka popadła w ruinę.
Ale dzieci to Ci zazdroszczę Maszko, żeby moje dziewczyny kiedyś zrobiły dla mnie taki tort owocowo-truskawkowy, ach...
Pozdrawiam serdecznie
Iza
PS. Kiedyś w przyszłości, bo na razie są za małe :-))
UsuńIza , pewnie i Twoje dziewczynki kiedyś zrobią Ci słodką niespodziankę.Trzeba póki co inwestować . Ja nawet nie wiem , kiedy moi zaczęli być tacy samodzielni. Pozdrawiam
UsuńPiękna podróż sentymentalna. Szkoda, że chatka popadła w ruinę.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się marzy taka sentymentalna wycieczka, tylko z moim mężem.
Pozdrawiam Cię Maszko serdecznie:)Jagoda.
Jagodo, też mi szkoda chatki bo to cudowne miejsce. Aż dziw ,że na tyle ludzi , którzy tam kiedyś przebywali , nikt nie miał na tyle sentymentu do niej żeby się zająć .A podróż na pewno kiedyś uskutecznisz. Pozdrawiam
UsuńFantastycznie, że jest zdjęcie z przed lat. Moja babcia mówiła, że w rzeczywistości do tego co było lepiej nie wracać, bo można się mocno rozczarować. Mówiła, że magia wspomnień polega na tym, że są takie piękne :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
A ja jestem zadowolona z tego powrotu. Może po prostu nie trzeba jedynie wracać do tych niemiłych wspomnień. Tu się zgodzę ale ja nie jestem jeszcze babcią więc mogę zmienić zdanie:-) Pozdrawiam również
UsuńZgadzam się z Anetą, niektóre rzeczy muszą zostać w strefie marzeń i zachowanych wspomnień.Wycieczka skądinąd na pewno bardzo udana.Cudowna niespodziankę sprawił Wam syn jak to dobrze wracać do domu .Całusy
OdpowiedzUsuńPewnie niektóre rzeczy tak. Tylko skąd wiedzieć które? do domu zawsze miło sięwraca, zwłaszcza po dłuższych podróżach. Ta była bardzo odległa ale w czasie.buziak
UsuńLubie te stare fotografię w tych czasach są na miarę złota jak i wspomnienia.Wisłę i okolice zwiedzałam w zeszłym roku,pięknie tam.Gdyby mieć taka chatkę dla siebie byłoby cudownie
OdpowiedzUsuńTak, stare fotografie są w cenie bo jest ich niewiele. Niewiele się robiło a do tego niewiele z nich się zachowało. Ta wisi w naszej galerii :-). Sama Wisła jest taka sobie ale okolice ....piękne.Iga , chatka być może do przygarnięcia. :-)
UsuńWspaniała podróż w czasie i tyle wspomnień (przepiękne kadry, wzruszające ;), a może ta chatka to na Was czeka, na Waszą opiekę, czułość i wspomnienia, taki wakacyjny raj dla rodziny :)
OdpowiedzUsuńA wiesz Joanno ,że cały czas myślę ,że to iż wczoraj nas naszło tam jechać to nie zwykły przypadek. Dziś uruchomił się pewien proces. Póki co ustalamy właściciela. Gdyby to było 10 lat temu , nie zastanawiałabym się ani chwili ale wtedy nie pojechaliśmy tam. Widocznie tak miało być. Teraz to dla nas trochę za późno ale może ktoś zechce doprowadzić to miejsce do świetności.
Usuńpóki jeszcze się nie zapadło, jest czas...i nie przypadek, trzymam kciuki :)
UsuńPiękna podróż sentymentalna z miłym i słodkim zakończeniem:)))
OdpowiedzUsuńOstatnio trafiłam na stronkę szkółki, która posiada bardzo dużo pięknych odmian róż, prowadzą też sprzedaż wysyłkową http://www.rosarium.com.pl/index.php może też skorzystasz.
Pozdrawiam Hania:)))
Hania, będziemy się obkukować jesienią.Ja mam taką zaprzyjaźnioną panią z małej szkółki , której nie znajdziesz w internecie. Najlepiej teraz odwiedzać szkółki i oglądać róże , gdy kwitną. Może zdążę. Dzięki za namiary.
UsuńFajnie że jeszcze macie to zdjęcie i możecie wracać to tych wspomnień. Taka podróż musiała być cudna:) Ja nie mam nawet jednego zdjęcia z dzieciństwa niestety..
OdpowiedzUsuńps. kupiłam lutrzankę więc teraz będę nadrabiać i cykać na potęgę:) a w weekend wybieramy się do Krakowa
pozdrawiam
Też się ciesze ,że je mamy bo w tamtych latach była moda na przeźrocza , na których obraz jakimś dziwnym sposobem się ulotnił. Zdjęcie , to zdjęcie. Te cyfrowe to tylko obrazki chociaż piękne. Kraków pewnie powinien drżeć przed lufą Twojego obiektywu. Cykajcie Aga. Będzie do czego wracać na stare lata. Pozdrawiam
UsuńFajne takie wspomnienia i stare zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńZajrzyj do mnie po nagrodę PRIX :)
Pozdrawiam, miłego dnia.
Dziękuję Talibra. To miłe.
UsuńMaszka, uwielbiam czytac takie sentymentalne teksty i dorze, że są ludzie którzy potrafia pielegnować wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńChybawscy pielęgnują , tylko nie wszyscy piszą o tym na blogu:-)
UsuńDopisuję się do postu wyzej o pielęgnowaniu wspomnień, myślę, ze do tego trzeba mieć fajną drugą połówkę, bo samemu smutno w takie wyprawy sentymentalne wyruszać. Bardzo do siebie pasujecie z mężem, na pierwszym zdjęciu widać taką więź, to bardzo ważne.
OdpowiedzUsuńA tych chatek, żal jak nie wiem co, aż się serce kraje, że nikt sie nie skusił pokochać jakiejś i zamieszkać.
Maszko, robisz piękne zdjęcia, bardzo przyjemnie jest oglądać, taka opowieść w obrazkach. Ale się rozmarzyłam.
Samemu na pewno nie łatwo i chyba bez sensu. Wszyscy zakochani wyglądają tak samo:-)Chatki żal ale bardzo ciężko będzie przywrócić w niej życie. Do tego potrzeba zapaleńców.Dzięki Ania. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa bym sobie właśnie taki RAJ wymarzyła :))) Taki, inny, jakiś, ale drewniany raj z malowanymi okiennicami, się wzruszyłam...
OdpowiedzUsuńMaryś i pewnie wymarzysz. Ja nie marzę tylko działam. Mam już namiary na właściciela.
UsuńCzytając Twoją opowieść miałam wrażenie, że piszesz o Chatce, o której ja często słyszę od znajomych - też często z sentymentem do niej wracają. Ale musi to być niestety inna, bo w tej "naszej" szyby w oknach są, aktualni studenci i bardzo przerośnięci "studenci" wciąż do niej zjeżdżają.
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie wspominkowe podróże, przyglądanie się co się zmieniło, przywoływanie w pamięci obrazów z przeszłości. Radość miesza się z bólem spowodowanym świadomością, że minione nie wróci, a serce jakby tego nie rozumiało, tak bardzo tęskni...
Gdy mi kiedyś ktoś mówił ,że oddałby wszystko ,żeby znów być młodym - nie bardzo mogłam to pojąć. Teraz chyba coraz bliżej mi do podobnych przemyśleń. Może nie wszystko ale pewnie wiele. Chciałoby się żeby czas się cofnął i nie koniecznie po to żeby coś zmieniać w swoim życiu tylko po to żeby to wszystko przeżyć jeszcze raz bardziej świadomie.
OdpowiedzUsuńMaszko kochana - piękna ta opowieść :)Ale jeszcze fajniejsze jest to że oboje z mężem wybraliście się w ta podróż tak samo jak przed laty..to takie romantyczne i urzekające - marze o tym żeby mnie ktoś tak kochał :) A dzieci ? jedną niedziele bez mamy przeżyją :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Ania
Uwielbiam Beskid Żywiecki. Zostawiłam kawałek siebie w Rajczy i okolicznych górach. Chciałabym tam kiedyś wrócić. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMaszka piękna opowieść, czytałam z zapartym tchem. Cudne to miejsce. Zdjęcia wyszły super!!! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńFajne są takie wspominki, ale najfajniejsze jest to, że powspominać można razem, z ta samą osobą:) Życzę Ci Maszko jeszcze wielu takich wspólnych wspomnień:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Myśmy tam jeździli w latach 81-82, całą ekipą z technikum.Do czasu ,aż nas wyrzucili za ekscesy alkoholowe i musieliśmy po ciemku zasuwać o ile dobrze pamietam na Równicę.Pociągiem dojeżdżaliśmy do Wisły,potem Pks do W.Czarne.W "Fojtuli" zawsze przerw na browar.Było tam pianino i kumpel na nim pogrywał.Były czasy.
OdpowiedzUsuńBudynek po dawnej chatce jest obecnie remontowany. Nie wiem kto go kupił ale zaczyna nabierać nowego wyglądu. Byłem tam dzisiaj, zrobiłem kilka zdjęć. Chatkowicze wszystkich chatek łączcie się :-))
OdpowiedzUsuńTo wrzuć proszę te fotki do neta albo tu.
UsuńDużo ludzi chętnie zobaczy.
pozdrawiam, Zbyszek