wtorek, 31 lipca 2012

"Dzień bez plamy , to dzień stracony"

Narzekałam na długość ładowania się zdjęć na moim internecie ale teraz już doceniam. Ten tutaj jest o wiele wolniejszy . Jedno zdjęcie ładowałam prawie 20 minut więc chwilowo sobie daruję wklejania więcej. I tak dobrze, że mam łączność z Wami. Widzę ,że jesteście bardzo aktywne blogowiczki i na całe szczęście mogę na bieżąco podczytywać chociaż z pisaniem komentarzy już gorzej , bo Ci ,z którymi tu jestem trochę są zdegustowani ,że zajmuję się internetowymi znajomymi a nie nimi. Więc staram się nie przeginać.Tak więc szczęśliwie(nie licząc "tańcowania" w tunelu od ściany do ściany ,czego efektem jest rysa na prawym boku samochodu)dotarliśmy do celu podróży , którym okazało się cudownie położone agroturismo. Miejsce idealne dla nas . Cisza ,widoki na rozległa dolinę rzeki Arno, gaje oliwne wokół, basen , słońce, lekki, chłodzący wietrzyk, wino i śpiew naszego przyjaciela , który po prostu śpiewa bo taka jego natura ,że jak jest szczęśliwy to właśnie w taki sposób to okazuje. Dziś był dzień leniuchowania. Basen cieszył się dużym popytem. Zdjęć chwilowo nie robię zbyt dużo. Na razie chłonę. Dziś tylko wybraliśmy się do pobliskiego sklepu w celu uzupełnienia płynów czerwonych i białych i okazało się,że można wypić na miejscu kawkę i zjeść jakieś dolce , co poczyniliśmy. Obiad robiliśmy sami tzn. robił mój M(piszę z bardzo dużej litery bo on jest po prostu wielki). Były to krewetki wczoraj gdzieś nabyte ale nie wiem gdzie nawet bo panowie robili zakupy a my z koleżanką zalegiwałyśmy na słoneczku, czego efekt jest już widoczny, nawet ciut za bardzo powiedziałabym, bo jak zwykle chytre na słońce postanowiłyśmy sobie potraktować ulgowo wczorajsze zachodzące . Zachodzące, nie zachodzące- filtry to podstawa i to ja stara wyga mówię choć sama wiadomo już ,jak czynię.Mój Krzyś robił więc obiadek a ja w tym czasie udałam się do pobliskiej Pistoi w celu spotkania się z dwiema blogerkami :Małgosią http://toskania.matyjaszczyk.com/  oraz Joanną(kóra zorganizowała nam pobyt tutaj) http://visitoscana.blogspot.it/. I tu niestety, muszę ponarzekać na miłą panią z nawigacji ,że wprowadzała mnie w błąd kilkakrotnie , efektem czego dwa razy wjechałam na zakazie czyli pod prąd , ze dwa razy mi kazała skęcić w prawo chociaż się nie dało bo nie było drogi i w ogóle w którymś momencie zaparkowałam na najbliższym wolnym miejscu postojowymi poszłam na piechotę. Oczywiście na Piazza della Sala przybyłam mocno spóźniona ale dziewczyny czekały i czekał na mnie wspominany już wcześniej anioł. I tu nastąpiła plama , bo chciałam za niego zapłacić ustaloną kwotę i co? ...Tak to jest jak się na wakacje zabiera trzy torebki. Portfel z kasą i dokumentami został w plecaczku. Niby nic się nie stało ale same rozumiecie . Odechciało mi się nawet kawy , którą to ja miałam postawić. W którymś momencie dziewczynom coś skapło na sukienki i Małgosia powiedziała ,że dzień bez plamy to dzień stracony a ja na to ,że teraz ja powinnam się poplamić ale już było tak miło ,że zapomniałam że plamę to ja mam dziś na koncie i to jeszcze jaką. W każdym razie nie ma tego złego co by.... bo w środę spotkam się z Małgosią raz jeszcze . I mam nadzieję ,że tym razem nie zapomnę też aparatu bo dziś oczywiście nie zabrałam . Nie zabrałam też książki autorstwa Małgosi ale to aż z Polski więc chyba nie mam szans na autograf. Może następnym razem , bo póki co mamy zamiar tu wracać. Wróciłam oczywiście też z przygodami , bo ( to do wiadomości Małgosi) nie mogłam skręcić w prawo jak "miła pani" mi nakazywała i jak już nie skręciłam to mi powiedziała ,że ma mnie gdzieś i nic już nie pokazywała. Zapamiętałam jednak z przyjazdu ,że mam jechać SP9 i tak jechałam na Empoli i udało się. O mało co obyło by się nawet bez kolizji ale ponieważ wjazd na posesję jest tu dość trudny więc mąż postanowił mnie wyręczyć i tym sposobem mam zarysowany tylni lewy zderzak. Mieliśmy tę podróż odbywać samochodem męża ale w ostatniej chwili zadecydowałam ,że jedziemy moim. Teraz żałuję ale w sumie to niczego nie żałuję.

52 komentarze:

  1. Może robisz zdjęcia na najwyższej jakości i dlatego ładują się długo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Robię takie same jak wcześniej a ładują się o wiele dłużej . Chyba wina powolniejszego łącza jednak

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak widzę masz pobyt z małymi przygodami ,ale będzie przynajmniej potem zimą,co wspominać gdy będziecie oglądając zdjęcia i śmiać się z tych sytuacji.Życzę dalszego pobytu już beztroskiego bez strat i nerwów.
    Czekamy na relację i zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, na pewno będzie co wspominać choćby się już nic więcej nie wydarzyło.

      Usuń
  4. Maszko! Dziękujemy za spotkanie. Ani internet, ani telefon nie jest w stanie zastapić przemiłego spotkania w "realu" i to na pięknym Piazza della Sala w Pistoi! Dziękuję za prezenty. Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piazza rzeczywiście cudne. Mam nadzieję jutro pobyć tam dłużej i pozaglądać we wszystkie zakamarki.A parking całkiem niezły odkryłam przy okazji. Prawda?

      Usuń
  5. Maszko super, ze dotarłaś cała i zdrowa:) A że z przygodami to już insza sprawa:) Ja mam po dziadku wysoką zdolność do autodestrukcji i w sobotę przewróciłam się na rowerze, upadając uderzyłam twarzą chyba we wszystkie możliwe części roweru..moja twarz zmasakrowana i spuchnieta, nie poznałabyś mnie:)
    Wypoczywaj i zdawaj relację jak będziesz mogła, a spotkania z dziewczynami zazdraszam:) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jeszcze trzeba wrócić. chyba następnym razem już tylko samolot wchodzi w grę i wypożyczalnia na miejscu.Zal mi tej ślicznej buziuni. Uważaj Aguś na siebie bardziej.

      Usuń
  6. Mam nadzieje,ze bedziesz dalej informowala, bardzo mnie ciekawia wakacje w toskanii, bo sobie marzymy z bratem ze tam sie wybierzemy w dwie rodziny. Mile sa Twoje relacje i juz bym tez tam chciala pojechac, ale juz w tym roku raczej nie. Moze w przyszlym, chyba na pewno! Milych i najlepszycj pod sloncem wakacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko,polecam biuro Joanny. Zdecydowaliśmy się na wyjazd dosyć późno w tym roku ale ona wyszukała nam wspaniałe miejsce w bardzo przyzwoitej cenie. Myślę ,że można liczyć na dziewczynę w 100%.

      Usuń
  7. Tak wspaniale opisałaś swoje pierwsze dni urlopu że zdjęć tu nie trzeba,na razie oczywiście:))bo z chęcią pooglądam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś zrobiłam całkiem już sporo zdjęć ale rozkręcam się powoli.

      Usuń
  8. Oj, ja zdecydowanie czekam na więcej zdjęć już po powrocie:-) zapowiada się cudnie!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola,mam nadzieję,że utopię wielkiego lenia w basenie i zacznę wreszcie zapełniać te 12 GB na karcie pamięci.Cudnie jest.Pozdrawiam

      Usuń
  9. Tak, Toskania... - moje marzenie! Nawet mam na tapecie ustawiony piękny panoramiczny toskański widoczek.
    Jeszcze nie w tym roku...
    Ale jak tak czytam Twój opis agroturismo - cisza, piękne widoki, ciepełko, basen - to właściwie u mnie też tak jest :) - basenu tylko brakuje. No i wina zdecydowanie nie takie w tej mojej małej Toskanii! :)
    Baw się dobrze i odpoczywaj.
    A po powrocie pokaż duuuużo zdjęć. Może sobie zmienię tapetę?
    Pozdrawiam
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz.Też czasem sobie robię w domu Toskanię.Ale Florencji czy Sieny już raczej nic nie zastąpi.Od jutra biorę się za produkcję tapet.Pozdrawiam

      Usuń
  10. Maszko, ubawiłam się po pachy! Dzień bez plamy, czy z plamą jesteś urocza!
    NO po prostu widziałam tę sytuację i czułam jak się czułaś, ba... Rumieniłam się z Tobą wręcz i uśmiechałam z Paniami do Ciebie - cudownie to opisałaś, jakbym tam była z tym właściwym plecaczkiem, ja aniołek i podała ci ten portfel - ale wtedy przygody by nie było, i wspomnienia już inne i... Plam!
    Plam proszę Cię nieustannie PLAM ;))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie tak śmiać się z cudzego nieszczęścia? Ale szczerze mówiąc nic innego i mnie nie pozostało tylko się z siebie pośmiać.Takie plamy tylko humor może wywabić.A historię opisałam ku przestrodze.

      Usuń
  11. Ach, jak miło się zrobiło. Nie mogę się doczekać zdjęc, opisów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się,że jak się roztoskanię to ciężko będzie skończyć.

      Usuń
  12. "Teraz żałuję ale w sumie to niczego nie żałuję" - jakie to ładne :)))))) ale o co chodzi?

    A tego śpiewającego przyjaciela to bym posłuchała, lubię jak ludzie śpiewają.

    Maszko, fajnie, ze masz dostęp do internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo Ania , pierwsza myśl byął taka ,że moje autko mogło sobie czekać na mnie w nieenaruszonym stanie więc pożałowałam ,że chciałam moim ale zaraz doszłam do wniosku ,że nie ma sensu żałować. Po pierwsze i tak niczego to nie zmieni a po drugie to przecież pięknie jest.Też lubię jak Piotruś śpiewa. Często śpiewa piosenki a pro pos jakiś sytuacji. Dziś śpiewał"Rodacy do pracy",a w basenie non stop i w kółko piosenkę Kuby Sienkiewicza "Przewróciło się , niech leży ...."i wiele innych ale ja kompletnie nie mam do nich pamięci.Z tym dostępem to nie wszyscy zadowoleni

      Usuń
  13. Zaraz, a po co ci trzy torebki, miało być bez torebki i bez butów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plecaczek czarny,torebka beżowa i torebka szara i torebka aparatowa. Ale to przecież i tak nic w porównaniu do tego co zostało odrzucone . Koleżanka ma dwie i na pewno będziemy poszukiwać w kolorze Sieny( palonej). Buty jutro mam w planie zgubić jedne.

      Usuń
  14. Tak, zdecydowanie lepiej samolotem, zwlaszcza z Krakowa mamy 2 godziny lotu np do Pizy.Ja tak mam zamiar zrobic we wrzesniu.
    Kłopoty z GPS są czasem tak irytujące,że może lepiej i przyjemniej jechać na podstawie (pięknej) mapy.Trudniej pobłądzić:)))
    Zyczę wspaniałych wakacji dla całej Grupy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem , wiem tylko z odprawami robi się trochę więcej a ponadto limity bagażowe.

      Usuń
  15. Cieszę się, że na miejsce dotarliście bez problemu ;), a co do plam, to Maszko, ja dawno temu w pierwszych dniach wakacyjnej pracy w restauracji we Francji potknęłam się i upuściłam lody na brata szefa... centralnie między jego nogi, sama nie wiedziałam, czy mam te waniliowe gałki z nich ścierać czy nie ;)... wybawiło mnie groźne spojrzenie żony i jej ręka pieczołowicie zasłaniająca zakazany owoc ;)
    Też tak sobie pomyślałam o autografie w Toskańskich zapiskach...
    A teraz wyłącz odbiór i rozkoszuj się Toskanią, mężem, pulsującym winem w skroniach i melduj się dopiero po powrocie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zapomniałam dopisać, wczoraj wróciłam z Puszczy Noteckiej, ale wracając mój M. z sentymentu zawiózł mnie do Poznania, a tam wielki napis "Tycjan, Veronese, Tiepolo. Arcydzieła malarstwa włoskiego z Accademia Carrara w Bergamo we Włoszech", nie było mocnych, skoro Włochy przyjechały do mnie, Muzeum musiało być ;)

      Usuń
    2. To zabawne i tragiczne jednocześnie. Teraz po latach można się pośmiać ale wierzę,że mogłaś się wtedy zestresować.Dobra rada ,żeby się wyłączyć. Otoczenie źle odbiera siedzenie przy kawie z kompem . W domu też najczęściej przy kawie i wieczorem jak już wszyscy śpią.Mam nadzieję,że będzie też cudna Twoja relacja z wystawy. Faktycznie takich rzeczy nie można obejść obojetnie.

      Usuń
    3. będzie, nie wiem czy cudna, ale krótka będzie, jak już mąż do pracy wróci i będzie długo w pracy ;)

      Usuń
  16. Maszko ty niedowiarku-ja uparty Byk jestem. Jak coś postanowię to musi tak być.
    Odpoczywaj, ciesze się bardzo że tak Ci tam dobrze. Buziolki

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ wierzyłam. Zazdroszczę Ci tego uporu. Ja go nic a nic nie posiadam. Wzięlam komputera jak mi radziłaś i nie wiem czy był to dobry pomysł,uparciuchu, Buziaki spod figowego drzewa ślę

    OdpowiedzUsuń
  18. Maszko najważniejsze, że Wy jesteście cali, a samochód rzecz nabyta (chociaż nie taka tania), ale co tam, a z "plamami" nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo przecież następne spotkanie będzie:))
    Baw się najlepiej jak możesz i pisz kiedy tylko nadarzy się okazja:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Bustani. Ciekawe jest to ,że w takiej chwili nie myślimy o niczym. Absolutnie nie jest prawdą,że wyświetla się nam życie. Nie ma czasu ,żeby pomyśleć o czymkolwiek.Nastepne spotkanie było i myślę,że było ok. Pozdrawiam również

      Usuń
  19. dobrze ze mimo przygód tak sie stało jak się stało :):):) Tez czekam z wielkim apetytem na kolejne wpisy i zdjęcia, pozdrawiam cieplutko iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo , wpisy chyba dopiero po powrocie do domku . Jest trochę za ciepło a komputer dodatkowo grzeje.Gdyby był wodoodporny to może bym pisała siedząc w basenie. Pozdrawiam

      Usuń
  20. Maszko, kochana. Nawet gdybyś nie zapłaciła, to bym listów gończych za Tobą nie słała :) Ważniejsze spotkanie, a Twoja reakcja na anioła bezcenna. Basenu Ci zazdroszczę, bo faktycznie w takie upały tylko w wodzie można pracować, chyba wymyślę malarstwo podwodne.
    Wypoczywaj, nie stresuj się już niczym i zachłannie gromadź wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to bym chciała nawet gdybyś za mną przyjechała:-). Ale póki co mam anioła i wianek laurowy w kuchni zawisł.Wrażeń mi starczy gdzieś do jesieni :-)

      Usuń
  21. Jak mi się coś takiego przytrafi, a uwierz dzieje się to nieustannie, po prostu mówię sobie w myślach "Jaka piękna katastrofa!!!" i pomaga. Italię uwielbiam, jej kolory, architekturę wtopioną w krajobraz, sztukę i kuchnię oczywiście. Na pewno tam jeszcze pojadę!
    Miłego urlopu Maszko, Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś już słyszałam o pięknej katastrofie. Czyżby cytat z naszego Prezydenta?A;e masz rację , trzeba takie rzeczy brać półżartem.Na pewno tam Haniu jeszcze pojedziesz. Jak się raz było to nie da się nie wracać.

      Usuń
  22. Maszko,
    miłego urlopu Ci życzę i z niecierpliwością czekam na kolejne posty i zdjęcia z Toskanii:)
    A teraz idę poczytać poprzednie wpisy, bo dawno mnie u Ciebie nie było:))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba Was trochę zatoskanię ale wszystko w swoim czasie

      Usuń
  23. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się ,że Ty dostałaś. Wpadnę ale po kolei bo zaległości w czytaniu mam mnóstwo

      Usuń
  24. Zajrzałam czy jest nowy post, ale zaraz sobie pomyślałam, że w końcu od internetu i komputera też trzeba odpocząć. I odpoczywaj, nie przejmuj się, my się nie obrazimy, poczekamy spokojnie. A ty sobie pływaj, ucieszaj się, plam i inne takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba komputer odpoczywał ode mnie. Gdyby działał mi internet pewnie byłoby już kilka postów a przede wszystkim nie miałabym tyle zaległości w czytaniu.

      Usuń
  25. Ja boję się miłych pań z nawigacji odkąd jedna z nich twierdziła uparcie, że za moim domem jest droga, a że drogi tam nie ma, to ja wiem najlepiej. Nie dała się przekonać, ja też i pokłóciłyśmy się na amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaja , ochrzciłam swoją Misia-Pisia .To tak trochę pieszczotliwie ale uwierz ,że niekiedy miałam ochotę ją zamordować. Chwilowo się z nią rozstałam . Niech mąż ją trochę oswoi.

      Usuń
  26. Zgadzam sie z Twoim ostatnim zdaniem...", ale w sumie to niczego nie zaluje" Wspanialego odpoczywania, leniuchowania i czego tylko sobie zyczysz!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne ,że jesteśmy bo życie takie piękne jest i my też .

      Usuń
  27. Aż się uśmiechnęłam...to był dzień pełen przygód...ale pięknie tam...ni i wcale blogowe koleżanki nie są gorsze od tych nieblogowych :) ściskam Ania

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudne miałaś wakacje :) Dobrze, że z przygodami, z perspektywy czasu nie są one już takie "plamiaste" lecz nabierają uroku :)

    OdpowiedzUsuń