| Dzień był dzisiaj tak piękny ,że wypadało wreszcie dokonać sianokosów mięty. Sucho ,słonecznie, mięta jeszcze nie zdążyła zakwitnąć , więc pora znakomita. Nawet mi to nieźle szlo, dopóki nie przeleciał nade mną jakiś wielgaśny stwór. No to ja za nim . I dopadłam go na chorym jabłku ( wiem , wiem na szanujących się blogach nie ma chorych jabłek). Nie ,żebym mu żałowała ale światło tam nie było najlepsze a chciałam z niego wydobyć te kolory z których słynie. No więc poprosiłam ,żeby sobie zmienił miejsce posiedzenia i nawet grzecznie mnie posłuchał. Przeniósł się na lilaka. Też średnio doświetlony więc poprosiłam ,żeby na kwiata zechciał. No i zechciał. I to na jakiego ? Tu koloru już mi nie brakowało. Zrobiłam mu sesję na fotosporcie chyba z 300 fotek a potem to już mnie wciągnęły inne fruwajki. Jak powiem ,że ich były setki , to nie przesadzę ( mówię o samych motylach). Poczułam się jak w motylarni na Gran Canaria.O mięcie zapomniałam oczywiście. Dziś napisałam jednej dziewczynie w komentarzach ,że mi szkoda czasu na prasowanie. Na prasowanie tak,ale na ganianie za motylami jakoś nie. Tylko szaaaaa. |
Ciii? 0, nawet by mi nie przyszło do głowy, że można prasować zamiast biegać za motylami ;)
OdpowiedzUsuńZe swojej osobistej bardzo strony za tę motylową udaną podróż w pogoni - niskie ukłony i łza wzruszenia!
Maryś dzięki Ci za "ciii" i za ukłony i za łezkę. Też mi się płakać chce jak pomyślę , jak krótko one żyją.
Usuńkupuję nawet taką bawełnę, którą jak mądrze rozwiesisz po praniu, to nie trzeba prasować, bo ja nie umiem stracić ważnej chwili w życiu, dla mniej ważnej :)
UsuńMądre rozwieszenie to podstawa. Ta filozofia mi się podoba
UsuńPozazdrościć ci motyli.
OdpowiedzUsuńU siebie dawno motyla nie widziałam i zaczynam się zastanawiać dlaczego:/
Iga , trzeba je zwabić. U mnie teraz najwięcej na oregano, lawendzie i tych żółtych rudbekiach. Ale od wiosny kwitnie jakiś wabik na nie.
UsuńWidzę że następne będą sianokosy lawendy :-)
OdpowiedzUsuńMotyle urocze, zdjęcia cudne.
Właśnie się zastanawiam czy ją kosić. Trochę mi żal bo ładnie wygląda i ten żółte motyle sobie ją upodobały.
Usuńwszystko czytam , jetsem, podpatruję ale czasu brak na komentarze, ale nadrobię... kiedyś... :)) na razie pożera mnie praca
OdpowiedzUsuńpiękne ciekawe wpisy kochana i zdjęcia !
buźka !
Ula , no właśnie mało coś piszesz u siebie. Zal mi bo lubię ogromnie. Mam nadzieję ,że kiedyś będzie Cię więcej. Jak Ty mówisz ,że zdjęcia piękne to mi się ciepło robi na sercu ,mistrzyni moja niedościgniona :-) . Buziaki
UsuńNo takiego pomarańczowego motylka to u mnie jeszcze nie było. Ale czasami odwiedza mnie paź królowej, prawdziwe cudo.
OdpowiedzUsuńTeż prasuję tylko kiedy naprawdę muszę czyli prawie wcale, ale znam taką osobę co prasuje nawet majtki i skarpetki. Ja wolę spędzić ten czas w ogródku. Pozdrawiam
Hania u mnie są ich całe roje. Na jednym krzewie oregano naliczyłam wczoraj 15. Widok jest niebywały bo kolor mają bardzo nasycony i są niezwykle ruchliwe.Pazia miałam wiosną. Teraz nie widuję. Faktycznie robi wrażenie ,chociaż pawik wcale nie jest mniejszy. Z tym prasowaniem niektórzy przesadzają.Najlepiej chodzić w lnie . On czy prasowany czy nie to i tak zawsze wymiętolony.
UsuńWszystko czytam , jetem, podpatruję ale czasu brak na komentarze, ale nadrobię... kiedyś... :)) na razie pożera mnie praca
OdpowiedzUsuńpiękne ciekawe wpisy kochana i zdjęcia !
buźka !
Ula , nie piszesz ale jak już napiszesz to od razu z dwóch kont :-) . I fajnie
UsuńMaszko, tak naprawdę prasuję to co muszę:) Bo kto by w taką pogodę prasował:) Gdybym miała ogród też biegałabym za motylami:) Motyle urocze, zdjęcia piękne:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Jagodo , parafrazując - robisz to co musisz:-). A jak chcesz pobiegać, to do botanicznego się wybierz. Wieki nie byłam . Też wpadnę.Pozdrawiam
UsuńZdecydowanie - NIE Prasowaniu-Wrrrr, Niecierpie. Moje najlepsze zdjęcie motyla widnieje jako logo Belgowa. Asz jakam z niego dumna.
OdpowiedzUsuńTwoje polowanie fantastyczne, i chyba najbardziej podobają mi się te niegrzeczne fotki na zgnilaku-w pierwszej chwili nie wiedziałam co to za motyl.
Co do mięty-to proszę napisz mi jak ja suszysz- ścinać przed kwitnięciem wieszać w przewiewnym miejscu i potem co? Wkładasz do woreczków papierowych, czy ona tak Ci wisi.
Bo ja mam problem z wiszeniem długim.
W moim domu remont za remontem i co za tym idzie wszędzie kurz biały się ścieli.
Daj zanc buziolki w nocha ty moja NiMFO.
Zauważyłam to logo i od razu pokochałam za nie:-). Miętę suszę w snopkach w nieco zacienionym i przewiewnym miejscu. W ciągu tygodnia powinna być jak pieprz sucha. Wtedy obrywam jej delikatnie listki ( trochę pracochłonne) i faktycznie przechowuję w papierowych torbach.Robię je z papieru do pieczenia i zszywaczy. Kiedyś sobie uszyję piękny lniany worek i wyhaftuję ale to na emeryturze chyba. Miętę można poobrywać z liści przed suszeniem ale na to trzeba mieć sporo miejsca ,żeby schła na leżąco.łodyżki można rozdrobnić i użyć do mieszanek zapachowych . U mnie też remonty pociesz się. Wszystko mam rozgrzebane ale póki co kuchnia nietknięta chociaż na remoncie kuchni najbardziej mi zależy. Dałam znać. I buziam też
Usuńnaparstnica cudna, ale Twoje motyle, jak w motylarni i tej mięty Ci ciut zazdroszczę, ja do niej ręki kompletnie nie mam :(
OdpowiedzUsuńJo naparstnica też mi wpadła w oko dlatego umieściłam to zdjęcie .Przyznam ,że zrobione tak mimochodem.Zimą chodziło mi po głowie ,żeby sobie zrobić motylarnię i nawet zaczęłam podczytywać co i jak. Ale teraz sobie myślę , po co , skoro natura sama mi ją zrobiła.Jo ,tu nie o rękę chodzi tylko o miejsce. Musi mieć próchniczą ziemię , dużo wody i słońce.Tyle
Usuńa mam koszyk z ziołami na parapecie :), no tak - wszystko jasne :)
UsuńAle Ci zazdroszczę tych motyli :) Ostatnio chodziłam nawet na okoliczne łąki ale też ich nie ma. Ten pierwszy to chyba któryś z mieniaków, cudne są, kiedyś też go spotkałam, nie da się go nie zauważyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Talibra a ja myślałam że to pawik , tylko w cieniu to taki trochę wypłowiały. Robi wrażenie gdy frunie . Fruwa wysoko i przysiaduje głównie na drzewach. Aż dziw ,że przysiadł na tym kwiatku. Chyba że to faktycznie inny. Aż sprawdzę w literaturze
UsuńMasz rację Talibra. Dziś siedziały na rudbekiach obydwa . To nie jest ten sam motyl. Jedynie wielkość ich jest taka sama . I może to być mieniak albo jakiś pokłonnik. trudno mi rozstrzygnąć , bo w mojej książce są tylko zdjęcia rozłożonych skrzydełek. Może w necie gdzieś jeszcze wypatrzę. Jak to dobrze ,że mnie natknęłaś żeby sprawdzić , bo kompletnie nie miałabym pojęcia co mi fruwa po ogrodzie.
UsuńMotylki piękne nawet na jabłku (też mam takie - zgnilaki:))
OdpowiedzUsuńPS. Nienawidzę prasować :)
Iza ,zgnilaki to ludzka rzecz jak się nie stosuje chemii w ogrodzie. Bez sensu jest tępić zgnilaki skoro motyle je wabią. Ja nie to ,że nie lubię prasować ale naprawdę szkoda mi czasu . Znalazłam inne rozwiązanie :-)
UsuńŚliczne, letnie fotografie :)
OdpowiedzUsuńDzięki Elle
UsuńW Twoim obiektywie nawet zgniłe jabłko wyglada zjawiskowo :))) a co dopiero motyle! Przepiękne zdjęcia (i przepiekne motyle, ma się rozumieć!)! Mogłabym gapić się godzinami...
OdpowiedzUsuńCzy możesz doradzić kompletnej analfabetce fotograficznej jakiego sprzętu używasz do tych cudnych fotografii? Ja oczywiście wiem, że nie sam sprzęt, tylko ręka mistrzyni cuda czyni, jednakowoż z braku mistrzowskiej ręki własnej - chciałabym się na początku zaopatrzyć w jakiś dobry aparat, bo na razie walczę z jakimś złomem... kompletnie nie wiem czego mam szukać i przy tym nie zruinować doszczętnie domowego budżetu...
Cieszę się ,że doceniasz mój sprzęt. Jest to moja pierwsza lustrzanka cyfrowa .Trochę się wzbraniałam przed cyfrową fotografią ale w końcu uległam. W ubiegłym roku mąż mnie uszczęśliwił tym oto aparatem . Jest to najtańsza chyba wersja lustrzanki canona , bo od czegoś trzeba było zacząć. Jeszcze kompletnie go nie oswoiłam. Nawet nie przeczytałam instrukcji ale obiecuję sobie ,że na wakacjach to zrobię:-).Jest to model canon EOS 1100D z obiektywem 18-55mm i do tego mam jeszcze dodatkowy obiektyw 55-250mm. Dla początkującego wystarczy. Zdjęcia artystyczne to można byle czym robić bo tu ważne jest oko i spryt fotografa ale jak się chce uwiecznić rzeczywistość taką jaka jest to chyba rola sprzętu jest większa. A budżet faktycznie można sobie zrujnować. Mój znajomy kupił sprzęt wart dobrego samochodu.
UsuńSerdecznie dziękuję za ujawnienie tajemnic warsztatu :))) ale tym bardziej doceniam Twoje mistrzostwo, bo rozmaici mądrale twierdzą, że takie piękne zdjęcia to tylko super-ekstra-wypasionym i porażająco kosztownym aparatem można zrobić. Ja Twoje zdjęcia uważam za genialne :)
Usuńpiękne ujęcia! te motyle są fantastyczne...
OdpowiedzUsuńi moja ukochana lawenda:)
u mnie również lawendowo - zapraszam!
Kto nie lubi lawendy ? Wpadnę oczywiście.
Usuńi te motyle wiedza do jakiego kwiatka lub owocu pasuja!!
OdpowiedzUsuńu mnie tak goraco ze juz nic nie przelatuje..
pozzz
Basia z S.
A to sprytnie zauważyłaś Basiu ,że one się jakoś dopasowywują do otoczenia kolorami. Sama bym lepiej nie ulokowała. U mnie wczoraj też było potwornie ciepło. Byłam zdziwiona ,że im upał nie przeszkadza. Dziś już chłodniej . Też fruwały.Pozdrawiam mocno
UsuńFaktycznie robimy niektóre rzeczy w tym samym okresie ,jak śmiesznie.Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wizyty oraz komentarze
OdpowiedzUsuńTylko dlaczego ja Ci napisałam Gosiu? Chyba sporo Małgosiów ostatnio tu poznałam:-) Sorki. A to ,że robimy to samo to akurat miłe nawet.
UsuńOd kilku minut usiłuję zebrać szczękę z podłogi i nijak mi to nie wychodzi - w tych zdjęciach przeszłaś moje wyobrażenia o pięknie. Nie napiszę więcej, bo brak mi słów... zachwytu oczywiście :)
OdpowiedzUsuńAż z wrażenia sama je obejrzałam. No może złe nie są ale może nie aż tak.:-) Może to przez ten upał ?
UsuńOczywiście gusta są różne, różnie odbieramy świat zewnętrzny, ale ja jestem szczerze zachwycona i w tym co napisałam powyżej nie było przesady, uwierz mi.
UsuńAle fantastyczne zdjęcia! Mam swoich faworytów, na zielonym, na zółtym i na lawendzie. Pięknie uchwycone promienie słońca. A i mięta zebrana, jak widzę. Prasowania nie pokazałaś, pewnie schowane głęboko.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, jak kończysz posty, zawsze jest jakiś smaczek, rodzynek, taka kropka nad i, ale bardzo często zaskakująca. Tak trzymać.
Ania , promienie słońca same się pchały w obiektyw. Zresztą wszędzie ich pełno. Kończę posta rodzynką? Uroczo to ujęłaś.Zacznę siętemu zjawisku przyglądać baczniej bo to jakoś zupełnie niezamierzone było do tej pory.Mięta zebrana w jednej piątej a na prasowanie mam fajne miejsce gdzie nikt nie widzi. :-)
UsuńZamiast sianokosy, mogło być miętokosy... :)))
OdpowiedzUsuńA czy zauważyłaś że na pierwszym zdjęci z motylem siedzi jeszcze jakiś owad ???
Z prawej strony...popatrz... zdjęcia super !
Gabi , nawet dwa. Jedna to mucha tuż przy motylu a tam po prawej też coś przysiadło ale co to nie wiem. Nie widziałam tego gołym okiem bo ja lekko ślepa już jestem ale obiektyw wypatrzył.
UsuńCudne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDziękuję Izo. Ślicznego masz bloga . Zapisałam się :-)
UsuńCześć :)
OdpowiedzUsuńDziś wieczorem buszuję na Twoim blogu :) Właśnie zrobiłam sobie pyszną zimna kawę, rozsiadłam się w fotelu i..............o matko - nie było mnie tylko chwilę a już tyle postów :)Fotki z motylem nie będę mówić że piękne - ale powiem bo muszę...no obłędne są. Te kolory mnie po prostu rzucają na łopatki :)Ja jeszcze swojej mięty nie zbieram, poczekam jeszcze z tydzień. A dziś to sie wszem i wobec chwale mydelniczką od Ciebie :)
pozdrawiam Ania
Ps. idę czytać dalej :)
Ania, buszuj -cała przyjemność po mojej stronie.Jak mówisz ,że moje kolory rzucają Cię na łopatki to mnie łechce bardzo gdzieś w okolicach mostka.Nie myślałam ,że ja taka łasa jestem. Jak Co mięta nie kwitnie to możesz czekać . Miałaś się nie chwalić ale skoro się chwalisz toi ja się pochwalę prezentami od Ciebie , tylko muszę zrobić im sesję ładną .Cmok
UsuńMaszko nie skoczyła Ci dziś mocno statystyka wejść? bo ja tu dziś byłam nie powiem ile razy:) napatrzeć się nie mogę na te cudne zdjęcia:) A wiesz, że dziś pierwszy raz ten biegałam z aparatem za motylami.. i strasznie mi się to podoba:)
OdpowiedzUsuńTej mięty zazdroszczę bo tak uwielbiam a u mnie taka licha.
buźka
Aga, dobrze że mi przypomniałaś o statystyce , bo sobie coś obiecałam w związku z pewną okrągłą liczbą a to już za chwilę pewnie będzie ,skoro Ty tak ciągle tu zaglądasz. :). Fajnie się biega . Można się poczuć jak motyl . Ciekawa jestem efektów. Buziak
UsuńDzięki , że mnie odwiedziłaś.... spacer wśród motyli był dla mnie przyjemnością...))))kocham przyrodę i jej dary...Piękne zdjęcia, zapraszam do siebie. Gorące buziaki pa...pa...
OdpowiedzUsuńI Ja dziękuje. Zauważyłam ,że kochasz. Będę zaglądać. Serdeczności
UsuńWczoraj zajrzałam ale nie miałam czasu na pisanie, więc wróciłam dzisiaj.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia.Ja bardzo lubie prasowanie.
buziaki jaga
Jaga , wierzę że można lubić. Dużo czasu , fajna muzyczka i można się przy tym świetnie zrelaksować tylko jak się ma 150 innych rzeczy na głowie , to zupełnie to nie wychodzi. Pozdrawiam
UsuńJa też bym wolała biegać po ogrodzie z aparatem , niż siedzieć w domu i prasować. Nie lubię tego.Sesja fotograficzna bardzo udana, piękne zdjęcia, a mięta jak widzę zebrana. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTak, miętę w końcu zebrałam w części. Dziś był kolejny pokos dla koleżanki. Teraz leje więc udało się w ostatniej chwili.
UsuńTo masz sporo mięty, jak koleżance też zebrałaś. Pozdrawiam.
UsuńMaszko na prasowanie to mi szkoda czasu nawet zimą:))))))...ale poezja te twoje zdjęcia...idę oglądać dalej:))))))))))))
OdpowiedzUsuńQrko, wierzę Ci bo mnie też. Oglądaj. Mam nadzieję ,że na to Ci czasu nie żal.
UsuńTeż bym za takimi fruwajkami polatała, ale ich u mnie brak. Od dłuższego czasu burze, mokro to i fruwajkom nie chce się latać:((
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Aż mi się nie chce wierzyć ,że ich gdzieś może nie być. Pewnie wszystkie się zatem do mnie zleciały. Boję się buzię otworzyć , żeby mi nie powlatywały. Gdy przysiadłam , motyle brały mnie za kwiata. Chyba im upałzaszkodził
UsuńZ tym prasowaniem to bywa różnie jest tyle ciekawszych i przyjemniejszych rzeczy do zrobienia. Pięknie uchwyciłaś na zdjęciach te motyle. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny.
Na szczęście są takie panie,które lubią to robić. Będę zaglądać . Fajnie się zapowiada.
UsuńMaszko, zapraszam do mnie po wyróżnienie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Gabi. Talibra mnie też już obdarowała.Nie pisze o tym ,bo chyba wszyscy już mają:-)
UsuńPiękne zdjęcia. Co tam prasowanie .Ono może poczekać a motyle mogłyby odlecieć.Przecież w koło tyle piękna.
OdpowiedzUsuńNiestety , kiedyś i tak odlecą. Najwiekszą sztuką jest dostrzec piekno w na pozór brzydkich rzeczach czy ludziach. Aparat czasem potrafi
UsuńDzień dobry. Proszę Pani Magdo ja aż się nie mogłem napatrzeć. Bardzo robi Pani piękne zdjęcia aż normalnie jak z programu o przyrodzie. Bardzo mi się podoba że Pani ma tyle natury obok, ja mam bloki i betony i mało nawet trawy. A ja bym chciał tak jak Pani. A do tego zdjęcia z gęsiami to aż by się człowiek przytulił takie są miłe, ale ja wiem że one mnie by udziabały.
OdpowiedzUsuńBardzo pięknej pogody żeby Pani mogła robić więcej zdjęć i dużo samych miłych chwil, Kuba.
P. S.
Dziękuję za miłe słowa o mojej mamie i za bardzo miłe odwiedziny u mnie.
Cieszę się Kuba ,że jako tak młoda osóbka potrafisz dostrzegać to wszystko,o czym wielu twoich rówieśników w ogóle nie ma pojęcia.Pozdrawiam Ciebie i Mamę .
UsuńDzień dobry. Proszę Pani ja myślę że oni dostrzegają tylko się nie zastanawiają. Bo na przykład jak można nie dostrzegać motyli? Ale jak człowiek myśli o czymś innym to jest taki obojętny i wtedy widzi ale to tak jakby nie widział jakie to jest piękne.
UsuńPozdrowienia od mojej mamy dla Pani bo my razem oglądaliśmy zdjęcia i Pani bloga i moja mama powiedziała, że jest u Pani pięknie.
Dobrego dnia i dużo samych uśmiechów i miłych chwil, Kuba.
Widzę, że dyskusja o prasowaniu się rozwija. więc i ja wtrącę swe trzy grosze. Nie cierpię prasować, ale lubię mieć wyprasowanie rzeczy. Prasuje, bo czas temu poświęcony nie jest stracony. Można wiele rzeczy przemyśleć przy tak prozaicznej czynności.
OdpowiedzUsuńMaszko zdjęcia piękne. I choć to nie aparat fotografuje to może zdradzisz jakiego aparatu/obiektywu używasz?
Ewo,też lubię mieć poprasowane i posprzątane i jakoś sobie muszę radzić.Zgadzam się, że to nie jest czas stracony. Wiele osób zarabia wykonując te czynności i wtedy lubienie tego bardzo jest pomocne.Jeśli chodzi o mój sprzęt to pisałam już o nim w odpowiedzi pod komentarzem od Kalliope trochę wyżej , więc możesz tam zajrzeć :-). Nic nadzwyczajnego ,dodam.
UsuńAleż tu dużo ciekawostek i pięknych zdjęć :-) Zostanę i pooglądam :-) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZapraszam i pozdrawiam
Usuńprzepiękne zdjęcia :):) pozwól ze zostanę na dłuzej, poczytam sobie, czegoś nowego się dowiem, napase oczy :):) pozdrawiam serdecznie iza
OdpowiedzUsuńcała przyjemnośc po mojej stronie :-)
Usuńdobrze, że gdzieś są jeszcze takie motylowe miejsca... ja nie prasuję nigdy i niczego, jestem w tym ekstremalna. I chemii też nie, najlepiej w żadnym ogrodzie.
OdpowiedzUsuńMegi to faktycznie chyba dzięki temu ,że chemii w tym roku nie ma nic a nic u mnie i jakoś Natura sama sobie poradziła. No to zakładamy klub nieprasowiczek . Który to już?
Usuńzapomniałam, jak się ten pomarańczowy motylek nazywa? coś czerwonego, a na drugie żarek?
OdpowiedzUsuńMegi w mojej książce pisze ,że to czerwończyk dukacik chłopczyk a o tym, że żarek to już nie piszą. Jakaś marna lektura.
UsuńCudny ten pomarańczowy motylek :)
OdpowiedzUsuń