| To prawdopodobnie już ostatnie róże tego lata.Niewiele ich w tym roku było nad czym ubolewałam tu nie raz ale i tak dały się sobą trochę nacieszyć. Wprawdzie w ogrodzie nie tworzyły romantycznych chmur,to jednak w bukietach nie widać ich niedostatku.Nie wiem jak to powiedzieć ale nie przepadam za bukietami róż tymi kwiaciarnianymi. Są nieskazitelne,ale tak jakby nie były żywe. Wolę te wieloodmianowe ogrodowe składanki.Te najdelikatniej różowe i białe wędrują do mojej łazienki nr.1.Czy ktoś chciałby umyć ręce wirtualnie ale dosłownie? To zapraszam. |
piękne, a łazienka bardzo romantyczna :), skoro była nr 1, to teraz czekam na nr 2 :)
OdpowiedzUsuńJo , miej litość. To łazienka dla romantycznych gości. Inne są normalniejsze :-)
Usuńczyli dla mnie hahaha :)))
Usuńjest prześliczna
Miały być róże podziwiane a nie łazienka:-)
UsuńI byłam z Toba w VINCI, ale ja mam do Leonardo stosunek niezwykły więc mi słowa odjęło, że deptałaś po tym samym, co i on piasku i podziwiałas załamanie pagórków i niebo w którego błękicie topi się mgła i widziałam nawet nosem czułas zapachy, które towarzyszyły człowiekowi... Człowiekowi, który w mojej miłości do hostorii sztuki i sztuki samej w sobie wydeptał wszystkie kręte drogi...
OdpowiedzUsuńA teraz róże i te różano herbaciane i te intensywniejsze w kolorze i w łazience, a ja właśnie zrzuciłam z aparatu zdjęcia z okołonotesowymi zdobyczami, jakimi mnie los obdarował i wielokrotnie od tamtej chwili bywam w tej Toskanii i słowa mi sie plączą, bo wrażenie...
Maryś , to samo odczuwałam. Nie mogło mi się w głowie pomieścic ,że stawiałam stopy na jego Śladach. ja sobie tylko mogę wyobrazić jakiego Ty napisałabyś posta po pobycie tam.I cieszę sie,że róże się podobają.Ciekawa jestem coś tam obfotografowała.
Usuńzapiekankę z ziołami hahaha :)))
Usuńja nie wiem nawet czy bym umiała napisać, bo jak przeczytałam, że tam byłaś i sobie to wyobraziłam, co bym przezywała jadąc i będąc tam i jakie to może być niezwykłe, bo jak np w rzymie stałam przed pietą MA i przed carawaggia obrazami to to wszystko, co czułam to po prostu było odbierające aż zmysły :)))))))))))
A ja płakałam przed "Primaverą". Po prostu stałam i łzy mi leciały,nie ciekły. Maryś kokietujesz. Dałabyś radę i to jak jeszcze. Wszyscy by płakali ze wzruszenia.
UsuńKobietki Miłe-to się nazywa syndromem Stendhala i ma ścisły związek z Włochami,Florencją zwłaszcza.I jest bardzo konkretną reakcją psychosomatyczną.Ja zaliczyłam to w Luwrze.Jak zwał tak zwał ,wolę myślec ,ze to nadwrażliwośc na sztukę, a że ciut o egzaltację zawadziła...cóż ,zdarza się najtwardszym pragmatykom.
UsuńMaszko-róże bardzo piękne,takie niewymuskane a obfite.i ta kolekcja dzbanków różanych na oknie-mniam ,mniam.ściskam poniedziałkowo
Izo, tak się nazywa... O masz
UsuńMaszko... Ja w Luwrze zaniemówiłam przed freskami Sandra, przed Primawerą to ja bym chyba leżała na klęczkach... Nie dane mi jej było widzieć na własne oczy - może i dobrze, bo ja nie wiem czy moje już skołatane serce by to wytrzymało, dlatego ja podziwiam, że Ty przeżyłaś cało ten wyjazd do Vinci, bo ja naprawdę nie wiem jak bym przez to przeszła, a moze i bym napisała, starałabym się, ale słowami morza uczuć jakie się w takich chwilach przelewają - nie sposób... Nawet przy największych chęciach i mozliwościach, pióro i język drętwieją :))))
Ale MY tu syndromy, a przecież o różach miało być, z lekka bardziej angielsko niz włosko pachnie ten różany post!
A czemu róże się tak angielsko kojarzą? Hmmm
Tak, czytałam o syndromie Stendhala ale już po tym jak była m w Uffizi i powiem ,że mnie to nieco uspokoiło , ponieważ ten potok łez niedoopanowania nieco mnie przeraził. Ale skoro inni też tak mają to nie jest tak źle.Boje się tylko tam wracać, bo pewnie od razu pobiegłabym znowu pod ten obraz i pewnie znowu byłabym poryczana. Teraz już wiem,że do Uffizi tylko bez makijażu.Luwr też przeżyłam ale nie było lamentów. Natomiast jest jeszcze jeden obraz, który mnie zahipnotyzował i nie tylko mnie, bo stał i patrzył weń niezły tłumek ludzi. Była to Joanna D'arc Basten-Lapagea
UsuńHahaha, bez makijażu, masz rację... Aż poszłam w google pole szukać tej Joanny - MAGICZNA... Przypomniałam mi jedną z sal w tate gallery, gdzie takich obrazów realiztów i prerafaelitów było tyle, że głowa mi zaszumiała, nie wiedziałam co zrobić... Odetchnęłam kiedy zobaczyłam obraz, który do dzisiejszego dnia jest w swojej tęsknocie, prawdzie, prostocie i ciszy jeden z bliższych (a nie znalam go wcześniej, z reprodukcji, ani nawet o nim nie słyszałam) To HOPE Watts'a - noszę pod sercem w tej szkatułce sporej ilości obrazów, które mnie poruszyły w różne strony. Owa Nadzieja, mimo, że piękna, to ostatkiem sił (nie wiem, czy widać to na reprodukcjach) dotyka cieniutkiej, jedynej i nie zerwanej struny swojego instrumentu. Siedząc na tym kamieniu samotnie, jak na środku oceanu, już nigdzie nie patrzy, nic nie szuka, oczy ma przysłonięte chusta i nie patrzy już nawet gestem głowy, ale tę jedną maleńką strunę MA, czuje ją pod palcami, to wielki obraz i jego wymowa zrobiła na mnie to wzruszne z łez wrażenie takie, że się podzieliłam (po angielsku, pod różami) hahaha
UsuńOch Maszko...
Super kolaż na banerze!!!!!!!
OdpowiedzUsuńŚciskam, K
Dzięki Kasiu. Wprawiam się
Usuńcudne....
OdpowiedzUsuńpiękny baner! i te dzbanuszki na ostatnim zdjęciu:) ach!
pozdrowienia
Baner końca lata.Ach,pozdrawiam.
UsuńMam taki sam stosunek do róż, jak Ty, Maszko:)Wszystkie kwiaciarniane oddam za te z ogródków.Za te odcienie różowości, za miliony płatków w cytrynowych, za ukochane herbaciane.Uwielbiam pnące, a wśród nich bledziutko różowe new down.Kwitną całe lato!Łazienka seet, ale dzbanuszki!!! to jest to co kocham i też mam maleńką kolekcję.
OdpowiedzUsuńNew Down t moja pierwsza różana miłość. To one pną się po moich bramkach wzdłuż ścieżki.Wymarzły minionej zimy ale pięknie odbiły i mam nadzieję,że ta zima będzie łaskawsza i zakwitną chmurą w przyszłym roku.Dzbanuszki to podstawa.
UsuńPiękna łazienka...I oczywiście te róże...pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMyślę ,że gdyby nie ten bukiet ni byłaby taka znowu piękna :-). Pozdrawiam
UsuńRóże New Down mam i ja:) a wogóle już nie zliczę odmian które u mnie są.ale ja nie o tym ...piękną masz łazienkę no i ..róże:)
OdpowiedzUsuńSpostrzegawcza jesteś ale faktycznie New Down ma taki charakterystyczny kształt pąka.ha, ha . Dowcip się udał
UsuńJa także lubię te ogrodowe za to że pachną w przeciwieństwie to tych z kwiaciarni.Łazienka prześliczna!
OdpowiedzUsuńIgo,to prawda. W bukiecie jest jedna z najsłodziej pachnących róż "Heritage".Za każdym razem wtykam w nią nos.
UsuńPiękne róże i piękna łazienka ! Buziaki
OdpowiedzUsuńA pamiętasz te łazienki w Pianaccio? To dopiero było coś.Całusy
UsuńTwoja niczym się nie różni, a może jednak tak! Jest ładniejsza! Nawet papier toaletowy prezentuje się bardzo dostojnie...
UsuńPięknie ten bukiet tam wygląda, słodka ta łazienka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Myślę ,że bukiet się wpasował. Staram się aby dzbanek nigdy nie był pusty.Czasem tylko jedna
UsuńAle śliczne zdjęcia :-)
OdpowiedzUsuńTakie lekkie jak muśnięcie pędzla :-)
Też mi się się te róże kojarzą z malarstwem
UsuńAlez masz cudowną łazienkę!!!
OdpowiedzUsuń:-)Ja tu o różach ale ok. łazienka okryła się pąsem
UsuńŚliczne! Zapewne ciężko wyjść z tak pięknej łazienki :).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Hmmm.Przyznam ,że czasem róże mnie zatrzymają ciut dłużej
UsuńAle mam u Ciebie zaległości..Banerek cudowny:)) Łazienka urocza, a te róże śliczne, delikatne i takie romantyczne:) A kolekcja mleczników w niej jakoś mnie nie zaskakuje, bo znając troszkę Ciebie wiedziałam że ich miejsce nie może być tak oczywiste jak kuchnia:) Idealnie tam wygladają:) Jesteś mistrzynią tworzenia klimatu.
OdpowiedzUsuńKiedy wybieramy się po róże?:)
No właśnie. czym Ty taka zajęta.Aga, tego dzbanka, który masz na myśli póki co jeszcze nie pokażę ale stoi tam za komódką:-). Po róże w październiku koniecznie.
UsuńNawet nie pytaj czym jestem zajęta, mi chyba nie pisane spokojne życie..ciągle problemy. Domyślałam się, że ten dzbanek gdzieś się tam kryje:))
UsuńKiedyś dziwiłam się, czemu róża nazywana jest królową kwiatów, nie widziałam w niej niczego szczególnego, te kolce... teraz powoli zmieniam zdanie, odkrywam ich urok, zwłaszcza za przyczyną róż historycznych i angielskich, ale nadal nie lubię ogrodów różanych, są mało plastyczne. Twoje róże są niesamowite, mają takie subtelne, pastelowe odcienie, piękny bukiet :) I łazienka z oknem... ech, marzenie... A moje róże całe w pąkach, może jesień pozwoli im zakwitnąć? Pozdrawiam słonecznie :)
OdpowiedzUsuńJa zmieniłam zdanie jakiś czas temu ale myślałam podobnie.Potrafię się już zachwycać gołym krzewem. Tak to się może człowiekowi porobić.Lubię pastelowe to prawda ,chociaż mam kilka w spadku o intensywniejszych kolorach i mam do nich sentyment ,bo są bardzo stare.Ja jesień bez mrozów to i w grudniu potrafią kwitnąć.Pozdrawiam już bez słoneczka ale ciepło.
UsuńTe róże są rzeczywiście niesamowite, a w dodatku Ty potrafisz je tak pięknie pokazać :) Łazienka śliczna!
OdpowiedzUsuńTo wszystko przez to ,że fotografowałam pod słońce. Wszystko pod słońce inaczej wygląda bo się mruży oczy.
UsuńW takiej łazience mycie to sama przyjemność :)
OdpowiedzUsuńMnie trochę szkoda zrywać róże, ale widząc taki piękny bukiet, to kto wie czy się nie skuszę.
Pozdrawiam...
Acha.... widzę że wpadłaś w trans z kolażami :)... pięknie !
Gabi, to masz u mnie prysznic:-). Mnie nie szkoda zrywać,bo zwykle jest ich tyle ,że ani śladu nie ma ,że coś ubyło. Oj wpadłam po uszy
UsuńWolałabym w wannie, bo prysznic mam u siebie.... marzy mi się takie słodkie wylegiwanie się w wannie, oczywiście w gorącej wodzie :)))
UsuńMaszko, a nie chciałabyś jakiegoś programiku do robienia kolaży ?...
np. taki http://blog.więcek.pl/efektowny_kolaz_zdjec_w_3_minuty.html
Gabi, może być w wannie.Znajdzie się. Dzięki za namiary na programik.Na razie ciągle bawię się w paintcie ale dojdę i do tego od Ciebie.
UsuńPiękny ten bukiet z pastelowych róż. Prawdziwą różę mam tylko jedną. Pięnna , różowa i rośnie w donicy ale motyw różany nie jest mi obcy. Róże mam na ... ścianie i filiżankach.
OdpowiedzUsuńJa staram się już nie mieć zbyt wielu motywów różanych ale tylko się staram a wychodzi mi inaczej. Róża w donicy i jeszcze pienna forma musi być trudna do uprawy. Oby przezimowała.
UsuńRóżę mam od kilku lat i dobrze rośnie.Zimuje w piwnicy.
UsuńJezeli chodzi o roze, to tez lubie te wlasnoogrodowe, a nie te kupne...ale szkoda mi je scinac, czasem sie przemoge i robie z nich bukiet, pieknie wygladaja w wazonach i w domu. Umiesz stwarzac nastroj w swoim domu!!!az przyjemnie patrzec!!
OdpowiedzUsuńI zycze Ci ,ze jezeli kiedys bedziesz miala wnuki, to zeby byly blisko....serdecznie sciskam
Tak. róże są bardzo wdzięczne w bukietach. ja lubię nawet wtedy gdy opadają im płatki. Miło mi ,że Ci się podoba Grażynko i dziękuję za życzenia. Ja Ci życzę ,żebyś swoje pociechy mogła przynajmniej częściej widywać.
UsuńDzięki tym pięknym bukietom z Twojego ogródka, możemy podpatrzeć i troszkę domu. Bardzo nastrojowy:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
W sumie masz rację . dzięki bukietom zaprosiłam Was nawet do łazienki. Chyba muszę wreszcie pokazać salonowe bukiety :-)
UsuńNo, Maszko, lazienka 'czystej krwi' angielska (jesli pominac brak tych okropnych angielskich kurkow ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Aleksandra
:-) Tak Aleksandro. Większość tych róż to angielskie odmiany.Kurki z angielskich łazienek bardzo ładne przecież tylko te dwa kraniki faktycznie są trudne do opanowania dla nas tak jak i przechodzenie przez jezdnię o oglądanie się odwrotnie niż nas uczono , nie wspomnę o prowadzeniu auta :-).
UsuńStare angielskie odmiany są zachwycające. Moja faworytką jest historyczna "Louise Odier" .Przepięknie pachnie.Swój początek ma chyba w 185o , może w 1851 roku nie pamiętam dokładnie.
OdpowiedzUsuńPąki New down zawsze kojarzą mi się z pąkami piwonii, może dlatego, że też wyglądają jak kulki:)))
Widzę,że dzbanuszki stoją w takim samym szyku,jak na miniaturce z boku:)
Rozalio,ja też lubię te angielskie pachnące.Hmm, nie wiem czy Ci się nie pomyliła New down z Heritażką. Na ostatnim różanym kolażu New down jest u góry w lewym rogu a Heritage pod nią. Według mnie Heritage bardziej przypomina piwonie bo rzeczywiście ma pompony a New down bardziej spiczaste pąki a po rozkwitnięciu nie jest tak pełna.Podejrzewam ,że myślałaś o Heritage a napisałaś New down. Bardzo spostrzegawcza jesteś. Rzeczywiście u mnie wiele rzeczy raz postawionych, dostaje korzeni.Nie przepadam za zmianami. Gdybyś mi poprzestawiała uznałabym ,że mam bałagan.
UsuńTrafiony- zatopiony :)) zgadza się , mój błąd :))
UsuńOj Maszko, przez Ciebie polubiłam kolor różowy!!!
OdpowiedzUsuńŁazienka jest przepiękna, a ta porcelana i bukiet róż dodają jej szyku!!!
Pozdrawiam:)))
Hania, a ja nawet nie podejrzewałam siebie o to,że jestem fanką różowego ale na to wychodzi ,że tak.:-)Cos powinno łazience dodawać szyku ,żeby zrównoważyć inne rzeczy z nią związane :-)
UsuńCzy to sa dzbaneczki na mleko, czy mini nocniczki na siusiu?
OdpowiedzUsuńKochanie musisz ale to absolutnie musisz do mnie przyjechac. Tylko Tirem, a zreszta Tirem i tak do mnie więc taniej Ci wyjdzie. Bo przewioze Cie pomoich sklepach i obkupisz się oj obkupisz.
Hannah Niezłe skojarzenie ale u mnie wszystko możliwe , skoro w nocnikach serwowałam truskawki.Tylko nie mam tira pieniędzy na te zakupy:-)
UsuńPiękne róże w pięknej łazience. No i rozkolażowałaś sie aż miło! :)
OdpowiedzUsuńNie jestem zachwycona tymi kolażami różanymi,bo w dużym formacie zdjęcia są o wiele ciekawsze.Ale to prawda, polubiłam tę zabawę.
UsuńJem rozkochana w różanych , sielskich bukietach. Wyglądają jak przeniesione z obrazów wielkich mistrzów . Ach!
OdpowiedzUsuńPewnie gdybym nie miała ogrodu ,skusiłabym się na jakiegoś różanego mistrza.:-)
UsuńKochana ja to się chyba u Ciebie wykąpie, bo łazienkę to masz boską!!! Róże uwielbiam, kocham i sama jeszcze nie wiem co a w szczególności te różowe i blade pastelowe. Zdjęcia rewelacyjne a płyn do kąpieli ten różany to najbardziej mi odpowiadał. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńproszę,nie krępuj się. Płyn różany też się znajdzie i olejek i nawet płatków róż Ci sypnę do wanny.
UsuńDzień dobry kochana w ten jesienny poranek witam cie słońcem :)
OdpowiedzUsuńChyba mamy podobne zapatrywania, bo ja uwielbiam bukiety z róż piennych, najlepiej w pastelowych odcieniach, nie wiem czemu te kupne róże jakoś tak mnie nie biorą. Wydaja mi się takie, no nie wiem - sztuczne mimo iż prawdziwe. słabość do kwiatów polnych to mam od zawsze chyba, zresztą u mnie na blogu co rusz jakiś kwiatek wyskakuje...bardzo sympatyczne te Twoje dzbanuszki na parapecie...takie śliczniusie...myślę że człowiek zbiera ładne i niepowtarzalne przedmioty całe życie...
pozdrawiam Ania :)
Tak Aniu, Twoją słabość do kwiatów widać w każdym Twoim poście. Cudnie je pokazujesz.No właśnie zbieramy a potem ktoś wyrzuca albo sprzedaje na starociach i znowu ktoś inny zbiera i tak się to kręci.
UsuńMASZKO! Zdjęcia róż, które zobaczyłam na Twoim blogu mnie powaliły! Nigdy nie pomyślałam by zrobić zdjęcia kwiatów od spodu:) CUDO!
OdpowiedzUsuńFajnie ,że mogłaś u mnie coś zobaczyć pierwszy raz.:-)
UsuńMaszka i Ty chcesz abym zaprosiła Cię do mojej łazienki? Nigdy tego nie zrobię :), ja z takiego dzbanka to piję herbatę a ty trzymasz szczotkę do toalety!!!Przegiełaś!!!Żądam satysfakcji prawdopodobnie (:))Rosenthal w toalecie ludzie ratujmy porcelanę :).Czekam w Klubie Białego Wilka z Białym Krukiem, filiżanką białej herbaty bez uszka i z fryzurą Maleny :).Przez Twoją córkę posprzątałam w pracowni!Teraz się nie odnajdę .
OdpowiedzUsuńHa,ha,ha Iv, ja chcę żebyś mnie zaprosiła niekoniecznie do łazienki.Mogę się powstrzymać albo lecieć do siebie jakby co.I zdradziłaś mój sekret co trzymam w rosenthalu:-).Teraz już nikt nie będzie chciał u mnie pić herbaty.Ja bym jeszcze parę rzeczy wyrzuciła z tej pracowni ale nie jest źle . Da się przejść i nawet jest na czym usiąść.
UsuńRóże różami, ale ciekawa jestem w ilu domach pchnie smażonymi powidłami? To przecież jest ta pora:)
OdpowiedzUsuńI ciekawi mnie którym sposobem to robicie?Czy w piekarniku, czy w rondlach na gazie lub prądzie? czy mieszacie, czy całkiem nie?Maszko, pozwolisz,że zadam te pytania u Ciebie i kieruję je przede wszystkim,oczywiście do Ciebie:) i jeszcze, czy masz swoje śliwki, czy zjadła Ci zaraza, tak jak niestety u mnie, amiałam takie pyszne i bardzo dużo.
Serdeczności w oparach przecudnych, śliwkowych!
Katarzyno,nic się nie martw. Będzie o powidłach post.Nie mam niestety swoich śliwek.Mój tato ma kilka drzew i zwykle mam od niego ale w tym roku wszystko przemarzło i nie ma ani jednego owoca.Reszty na razie nie zdradzę co i jak,bo o czym miałabym pisać w powidłowym poście:-). Powiem tylko ,że uwielbiam te opary.Serdeczności.
UsuńWidzę, że nie tylko ja mam fazę na róże i wszystko co różane - uffff ;)
OdpowiedzUsuńI nie tylko ja wstawiam róże do łazienki ku rozpaczy swojej mamy (kwiaciarki) hahahaha
Pięknie !
To ja teraz myślę , czy nie jesteś córką mojej koleżanki Małgosi :-)??? Ale myślę ,że ona nie miałaby nic przeciwko różom w łazience mimo ,że kwiaciarka.
UsuńPrzeczytałam ale nie zagłosowałam bo nie potrafię wybrać. Wszystkie kociaki są cudne i zabawne.
OdpowiedzUsuńRóże, jak to róże, piękne są. Ale te dzbanki, dzbaneczki i dzbanuszki, to dopiero cudeńka.
OdpowiedzUsuńGaja , po Tobie mogłam się tego spodziewać starocioszperaczko
UsuńWitaj. Ja tak przez przypadek, ale chyba zostanę...post mnie oczarował, łazienka zauroczyła...dzbanuszków zazdroszczę, w kafelkach się zakochałam...ach, gdyby tak dało się cofnąć czas...i urządzić łazienkę raz jeszcze...a tak, pozostaje mi przemalowanie komody :) Pozdrawiam i zapraszam :)
OdpowiedzUsuńPewnie ten przypadek Maryś się nazywa. Dziś wszyscy tu od niej przybiegają. Miło mi w każdym razie. Też chętnie zmieniłabym wiele rzeczy. Łazienka ma 12 lat i trochę trąci myszką :-), chciałam powiedzieć różą.
UsuńPiękne te róże, ach! Marzą mi się kwiaty w łazience, ale cóż.. okna nie ma...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
marta
zaparło mi dech w piersiach! ta łazienka... - ACH i OCH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoją kolkcje dzbanków. Piękne są. Łazienka ma wspaniały klimat. Piękna jest.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Iza