| Wiem,wiem, miało nie być już czerwonego ale.... to czerwień malinowa-ponoć najmodniejsza w tym sezonie na ustach( a może to już było?).A poza tym Trafiłam dziś buszując po blogach na informację ,że Ania z "Home Sweet Home" zaprasza do zabawy kolorami. Jako ,że zowię się wielką entuzjastką kolorowań wszelakich , to zdecydowałam przyłączyć. Nie wiem jaka jest idea tej zabawy ale być może,że chodzi tylko o to aby było kolorowo. Jestem za wszystkimi zmysłami. Na pierwszy rzut poszła czerwień. Tak się złożyło, że wczorajszy post też był czerwony i nie chciałam was już więcej zaburaczać więc pozwolicie ,że was dziś zamalinuję i to dość mocno procentowo nawet. Likier powstał według przepisu .....no właśnie czyjego? Na pewno znalazłam go na jednym z blogów , które czytam. Podejrzewam ,że to od Dorotki z "Doranma" ale głowy nie dam. A wyglądało to tak ,że na kg malin ,daje się kg cukru i litr spirytusu. Maliny najpierw się miksuje i przez sitko przepuszcza a potem w cukrze samym trochę mają postać a potem trzeba zalać alkoholem i już. Tak zrobiłam i wyszła pychotka. Dość mocna ale na zimowe wieczory akuratna. Czuję ,że będzie podlegała ścisłej reglamentacji bo wydaje mi się ,że może braknąć końcem października przy takim tempie. Może jeszcze uzbieram trochę malin to dorobię. A jakiego koloru chcecie kolejny post? Miał być śliwkowy ale może biel dla odmiany albo jesienne błękity? Który to ja już raz pytam was tu o kolory ? Ha |
wtorek, 25 września 2012
to taka inna czerwień
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
U Ciebie każdy kolor jest bajeczny, bo raczyć nas takimi fotkami-pychotkami, to tylko Ty potrafisz:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Ależ piękne komplemenciki na dobry początek :-). To Twoje zdrowie w takim razie.
UsuńMniam mniam pychotka ;-))
OdpowiedzUsuńMoże być zółty , o ...
Ależ mnie zaskoczyłaś ,bo ja akurat za tym nie przepadam ale pewnie ,że się da.Słoneczniki jeszcze kwitną a ponadto zakwitł mi nowy koperek :-) i nagietki i dynie i .... no da się zrobić.
Usuńnagietki i dynie...mmmmm... dawaj :)
UsuńJak się odrobię w kuchni( nigdy się nie odrobię chyba ), to lecę pofotografować póki słoneczko piekne.
UsuńKocham malinową nalewkę !, surowe maliny, na gorąco z lodami!
OdpowiedzUsuńO tak , z lodami mój syropek malinowy.
UsuńI co ja mam powiedzieć? Pobawiłabym się, ale i bym się napiła też, tylko ja to poczekam na swój kolor :) Bo pewnie poza szminką, kredką i farbami, to ja nie mam w pobliżu nic czerwonego, o przepraszam mam, ale nie powiem co hahaha :)
OdpowiedzUsuńMaryś,ja w sumie też czekam na swój ale nie chcę tak bezczynnie. Ciekawa jestem co Ty tam jeszcze masz? Bo ja nocniki:-)
UsuńNo jak to co, a wiem! BUTY mam - idę ich poszukać, bo ładne były jak kiedyś tam kupiłam ;)
Usuń(ale nie tylko, nie tylko, szukam dalej)
Już wiem co masz. Byłam, widziałam . Na niebiesko wszystko. Oszaleje
UsuńMniam, ale mi narobiłaś apetytu na malinowy likierek;-)
OdpowiedzUsuńMaliny uwielbiam pod każdą postacią.
Buziaki.
Tych w likierku smak jest wielokrotnie wzmocniony i to dosłownie
UsuńCieszę się, że Ci smakuje :) Zawsze, gdy coś komuś polecam, to z odrobiną niepewności, bo przecież mamy różne gusta i to co mnie zachwyca, komuś innemu nie musi się podobać/smakować. Dobrego zamalinowanego dnia, ale niekoniecznie wysokoprocentowego :)
OdpowiedzUsuńCzyli to jednak Twój przepis. Przepraszam ,że nie dałam linka ale późno już było i post na chybcika robiony. Jeśli możesz to zamieść w komentarzach ,bo czuję że coś mogłam pokręcić z tym przepisem. Jest pyszny.
UsuńLikierek zapachniał i w moim domu.
OdpowiedzUsuńMa moc
Usuńno i pięknie, a na dodatek jeszcze pysznie:)))))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko
Radość dla oka i dla podniebienia i w ogóle tak ogólnie się człowiek raduje po czymś takim :-)
UsuńWyobrażam sobie jak wybornie musi smakować likierek...
OdpowiedzUsuńA może kiedyś się napijemy razem?(byle szybko bo się skończy)
UsuńNOOOO..KOCHANA SKORO TO AKURATNA NALEWECZKA....TO COŻ JA MOGĘ????? JUŻ JA CHCĘ:))))
OdpowiedzUsuńAktualna jak najbardziej. Świeżutka ze świeżo zrywanych malin. Polecam
UsuńJa całe maliny na wino przerobiłam ze skutkiem jeszcze mi nie znanym:)No ale chociaż mam pewność ze do października wino jeszcze będzie stało:)))Ja także stawiam na żółty.Niech nam będzie słonecznie:)
OdpowiedzUsuńChyba byłoby mi żal na wino bo to spore ryzyko albo się uda albo nie. Likierek musi się udać. Zółty chyba wygra.
Usuńidea - pokazanie że jesień kolorowa, a od jutra Maszko, mamy zadanie - pomarańczowy, chyba wiem, co będzie na blogach królować ;)
OdpowiedzUsuńJo , ja chyba też wiem ale u mnie na pewno to nie będzie to. Długo myślałam nad tym coby to mogło być ,żeby to nie musiała być dynia. Może marchewki? Jeszcze jest trochę czasu. A Ty się bawisz?
Usuńbawię i mam banerek jak ty na górze ;), u mnie czerwone były drzwi - te z kołatką w kształcie lwa, he,he, to czekam na Twoje marchewki, ja będę przewidywalna z małą niespodzianką na koniec ;)
UsuńCzyżbym coś przegapiła? Idę sprawdzić.
Usuńnic nie przegapiłaś ;)
UsuńMalinkowy likier wygląda zachęcająco...pychotka na długie, jesienne wieczory ;) ja tam lubię brąz, beż, sepię :)
OdpowiedzUsuńO rany.Trudne kolory ale też kolory. Są spokojne i dostojne.
UsuńTen likier wyglada pysznie..ale czy ja tam widzę bukiet z białych kosmosów?:))
OdpowiedzUsuńAga, przed Tobą niczego nie można ukryć , chociaż nie ukrywałam a jedynie nie eksponowałam. Masz niebywały dar spostrzegawczości.
UsuńOOO...Jest ranek jeszcze, ale po Twym poście mam nieodpartą ochotę "umoczyć usteczka" w takich malinościach :) Czy to bardzo źle o mnie świadczy?!? Przepiękne kieliszki!! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo bardzo dobrze o Tobie świadczy. Taki likierek to można jak szampana o każdej porze dnia.
UsuńJa próbowałam wczoraj kontrolnie swojej malinowej nalewki,która jest z typu tych to co same wchodzą tylko wstac po nich cięzko.Zacna i ten kolor...dla mnie czerwonego nigdy dosc,więc ukontentował mnie Twój post.Wiesz Maszko-dla aparatu wyzwaniem jest biały na białym i czarny w każdej postaci.To się trzeba nagimnastykowac.Ale jak masz niebieski pod ręka to poproszę ,zwłaszcza taki typu'petrol".
OdpowiedzUsuńDobrze ,że ktoś lubi czerwony.Ja mam mieszane uczucia. Przyciąga i kusi ale niekiedy razi.Musi być go tyle ile trzeba.Tak, mój czarno biały kot jest wielkim wyzwaniem dla mojego obiektywu.Zwykle wychodzi jak plama.Jestem za niebieskim chociaż może nie aż takim.Póki co żółty z niebieskim się miesza czyli wyjdzie na zielono.Niech i tak będzie. Buziaki dla Ciebie
UsuńNo to na zdrowie Maszko. Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I Twoje moja droga.
UsuńDla mnie pisz w kolorach tęczy.
OdpowiedzUsuńbuźka
Hannah ,czyli na biało? Myślę o Twoim białym ogrodzie. Nic się nie martw.
UsuńNie wiem dlaczego czerwony lubie, ale najbardziej na paznokciach /smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Judith, ja też ale nie swoich :-)
Usuńjaki smakowity kolor, narobiłas smaka..
OdpowiedzUsuńu mnie naleweczka porzeczkowa w tym roku króluje...
czekam na marchewkowy post :D
Czarna porzeczka czy czerwona ? pewnie też piękny kolor? Musze się wziąć za tą marchewkę.
UsuńMniam... taki likier jest w sam raz na zimowe wieczory :)
OdpowiedzUsuńOby tylko coś do zimy zostało.
Usuńśliczności...i pychotki w sam raz na jesienne wieczory,..:) całusy - Ania
OdpowiedzUsuń......we dwoje :-)
UsuńAle super. Całus
OdpowiedzUsuńAle smaka nam narobiłas :)) pychotka juz jak się na nia patrzy a pewnie co jak się jej spróbuje :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ag
od patrzenia przynajmniej nie ma się giętkich nóżek. Całusy
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo jak Ty piszesz sieroto......
UsuńWygląda na taki gęstawy ten likierek, jak jest dobry to wyjdzie zanim mrozy nastaną :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, miłego dnia.
Tak,jest gęściutki. Likier taki powinien być. Dobrze byłoby żeby się coś uchowało na rozgrzewkę po łyżwach.U mnie dziś halny wieje cieplutki. Miłego i Tobie.
UsuńWitam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńJa tu pierwszy raz jestem, ale już wiem, że będę tu często zaglądać:)
Bloga dodaję oczywiście do moich ulubionych:)
PS. Uwielbiam nalewkę malinową (moi rodzice też robią co roku:)
Pozdrawiam ciepło i zapraszam w wolnych chwilach do siebie, http://mylovesweethome.blogspot.ie/
Magda
absolutnie piękny kielich z absolut(em)? ;)
OdpowiedzUsuńniebanalne podejście do tematu.
no smakowicie ta malinowa czerwień wygląda :) ja robiłam trochę inaczej, ale ciekawa jestem efektu, nalewka ciągle jeszcze w fazie ,,produkcji,, :)
OdpowiedzUsuńOjej, jak smakowicie wygląda ta naleweczka, pewnie nieźle grzeje w jesienne wieczorki ;) Kolorek wyszedł pierwsza klasa, nawet mam pomadkę w takim kolorze i ją uwielbiam ;)
OdpowiedzUsuń