| Kwiecień to nie tylko miesiąc puszczania pędów,to także miesiąc sadzenia.Z entuzjazmem, tak, z dzikim entuzjazmem i niecierpliwością ,zamówiliście u ogrodników sadzonki,bez których nie możecie już dłużej żyć;obiecaliście wszystkim przyjaciołom ogrodnikom,że przyjdziecie do nich po odnogi;nigdy,powiadam wam, przenigdy nie starczy tego , co już posiadacie. I tak pewnego pięknego poranka uzbiera się wam w domu ze sto siedemdziesiąt sadzonek,które pragną znaleźć się w ziemi;w tym momencie rozejrzawszy się po swoim ogródku stwierdzacie ze stuprocentową pewnością,że nie ma ich gdzie dać. A więc ogrodnik w kwietniu jest człowiekiem ,który obiega z więdnącymi sadzonkami w reku dwadzieścia kilka razy dookoła swój ogródek, szukając piędzi ziemi, na której jeszcze nic nie rośnie."Nie, tutaj nie da rady",mruczy pod nosem,''tu mam te przeklęte chryzantemy; tu by mi to zadusił floks,a tam jest smółka, a niech to wszyscy diabli.Hm,tutaj rozciągnął mi się dzwonek,a tutaj przy tym krwawniku również nie ma miejsca- gdzie to dać?Chwileczkę -tutaj- nie,tutaj jest już tojad ,więc tutaj-ale tutaj jest pięciornik. Tu byłoby to możliwe ,ale z kolei pełno tu trzykrotek ,a tutaj- co tu wyłazi? rad bym wiedzieć.Aha , tutaj jest ociupineczkę miejsca, poczekaj, sadzoneczko,zaraz ci pościelę łóżeczko.No widzisz, a teraz rośnij sobie spokojnie". Tak ,ale w dwa dni później ogrodnik stwierdza ,że wsadził ją prosto w oko puszczającego pąki szkarłatnego wiesiołka. |
Jeszcze nie wpadła w moje łapki, kiedyś przeczytam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
może uzależnić :-) pozdrawiam
UsuńNie znałam tej książki bo sama jestem niewiele starsza od niej:) Ale zareklamowałaś skutecznie bo już ją zakupiłam:)) U mnie pracującej na rabatach także widać tylko zadek bo pokaźnych rozmiarów jest:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i niech noga szybko się goi!
Aga, możesz być jedynie starsza od tego wydania , natomiast książka została napisana jeszcze przed drugą wojną światową , Capek zmarł w 38 roku.Cieszę się,że udało Ci się kupić. Wczoraj na al... widziałam dwie :-) ale pomyślałam ,że nie będę wszystkiego wykupywać :-). Dobrze ,że masz co wystawiać do słoneczka. Przynajmniej jakaś część ciała korzysta i nawet lepiej ,że to nie twarz.Twarz trzeba oszczędzać.Żeby tak noga chciała Cię posłuchać ale z drugiej strony dawno nie miałam takiego leniuchowania. Należało mi się :-) Pozdrawiam
UsuńOj to gafę strzeliłam:) zatem jestem starsza od tego wydania:) Kupiłam na al.. były 2 ale jedna jest już moja:))
UsuńLeniuchuj zatem ile wlezie!
Urocza lektura :) nie znam jej. A Tobie zdrówka życzę!
OdpowiedzUsuńMnie urzekła lektura bo czuję jakbym czytała o sobie a kto nie lubi czytać o sobie zabawnych historyjek? Dziekuję za życzenia i pozdrawiam
UsuńNie znacie, ale poczytacie. Z krótkich fragmentów jakie przedstawiłaś, to rzeczywiście książka na poprawienie humoru, a ilustracje bardzo zabawne. Mam nadzieję że z nogą szybko będzie wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ja naprawdę się śmieję za każdym razem , gdy ją poczytuję .Nie robię już tego za kolejnością tylko jak mi się otworzy. W sumie to powinnam znać na pamięć. Dziękuję i pozdrawiam
Usuń