| W tym przedświątecznym ferworze mało brakowało a zapomniałabym o moich budzących się z hibernacji begoniach bulwiastych.Mam ich 10 sztuk i może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego , gdyby nie to ,że mają one już po kilkanaście lat. Kiedyś , kiedy jeszcze nie były tak ogólnie dostępne udało mi się zdobyć dwie sztuki i drogą podziału uzyskałam 10. Zabieg bardzo prosty , bo wystarczyło tak dzielić wiosną bulwki,żeby miały chociaż jeden pączek. Wiec dzieliłam i nawet rozdawałam. Od jakiegoś czasu już nie dzielę tylko staram się przechować bulwy do wiosny. Zaraz po tym jak tylko zmrozi je pierwszy przymrozek , wyjmuje rośliny z ziemi, oczyszczam z obmarzniętych części i pozostawiam na jakiś czas ,żeby ziemia na bulwkach trochę przeschła. Gdy to już się stanie wkładam je do tekturowego pudełka i nawet niekoniecznie zamknięte wynoszę do chłodnego miejsca ( u mnie jest to garaż) . Ważne ,żeby temperatura nie spadała poniżej zera i żeby nie było zbyt wilgotno i oczywiście zbyt ciepło. Wiosną , zazwyczaj ok. miesiąc przed planowanym wysadzeniem do donic, podpędzam bulwki . Właśnie wczoraj był ten dzień. Mimo ,że był To Wielki Poniedziałek , to kalendarz nieubłagalnie wskazywał ,że jest to ostatni dzień w tej serii dni sadzenia i na dodatek dzień kwiatu. Wiec zanim rodzina zdążyła wstać to ja cichaczem zasadziłam. |
Och jak tam jest pięknie :) Gdybym miała w pobliżu taki las to bym tam chodziła codziennie, w moim bukowym nie ma niestety przylaszczek ale niedługo będą w nim kwitły zawilce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Każdy las to wspaniały wynalazek. W buczynie ciągle coś się zmienia. Za tydzień po błękitach już pewnie mało co zostanie. Zawilce już się pojawiają więc niedługo będą ich białe łany. Przylaszczek nie wolno mi było zrywać jako dziecku i tak mi zostało do tej pory ale z zawilców to ja już sobie na pewno zrobię bukiet.Pozdrawiam
UsuńJeszcze nigdy nie widziałam przylaszczek w naturze, przepiękne są:) U mnie w lesie są tylko łany zawilców, niestety w miejscu w którym było ich mnóstwo robiono jakieś prace oczyszczające i zniszczono wszystko wokół, więc zostało ich malutko..
OdpowiedzUsuńA te fiołki mimo że takie skromniutkie są przeurocze:)
Dostałam maila, że mój Capek już został do mnie wysłany, więc niedługo będę czytać i się śmiać:))
buzkai ślę
Oj znam ja takich niszczycieli, znam. Aż mi się krew gotuje na samą myśl chociaż ja niespotykanie spokojny człowiek. Cieszę się,że już niedługo będziesz miała chwile radości z Capkiem. Buziaki
UsuńCudacznie wyglądają begonie w kapturkach, ale rada przednia, godna szerszego rozpowszechnienia.
OdpowiedzUsuńU mnie najwięcej lasów sosnowych, takiego skarbu jak u Ciebie brak, a szkoda, bo spacer byłby bardzo przyjemny.
Pozdrawiam
To takie mini szklarnie jakby nie było. Sosnowe też są piękne i pachną niepowtarzalnie. Każdy las spaceru wart.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrzepiękne lasy u Ciebie - właściwie, to jak przedłużenie ogrodu, nie musisz więc sadzić przylaszczek, fiołków, tarniny, głogu i podejrzewam, że jeszcze kilku pożytecznych roślinek też :) U nas nie ma przylaszczek w lasach, dlatego mam ociupinkę w ogrodzie, ale nie polubiły się z kopytnikiem - kopytnik zdecydowanie zdominował błękitne ślicznotki i te ostatnie z godnością przeniosły się na inne miejsce, wszak to damy, nie będą się łokciami rozpychać ;)
OdpowiedzUsuńCo roku kupuję jedną begonię na balkon - blado różową lub łososiową, bo takie podobają mi się najbardziej. Nigdy jednak nie próbowałam ich przezimować, w temperaturze blokowej komórki raczej by się to nie udało, poza tym najczęściej nie dożywają do jesieni zmoczone nadmiarem deszczu, wrażliwe są :(
Pozdrawiam cieplutko i liczę na spacerową pogodę w sobotę :)
A to mnie zdziwiłaś z tym kopytnikiem. Myślałam ,że to nierozłączna para .Ja widocznie mam jakąś odporniejszą tę begonię bo kwitnie przepięknie do końca . Nawet czasem myślę ,żeby ją zabrać kwitnącą do domu ale chyba tym tylko bym jej zaszkodziła. W bloku wielu rzeczy się nie da , to prawda. Pozdrawiam i życzę pięknej pogody nie tylko w sobotę.
UsuńMam tu buczyny baaardzo dużo (nie ma chyba bardziej magicznego lasu) - przylega zaraz do naszej ziemi - ale takich przylaszczek to u nas nie ma! SZOK!!! Maszko ten post jest poprostu przecudny - jak zawsze dzięki Tobie robi się w sercu i na duszy lepiej. Gorąco Cię pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuję Kasiu . Milusia jesteś. Przylaszczki może można by spróbować rozsiać .Przyjrzę się nasionkom.
OdpowiedzUsuń