środa, 18 kwietnia 2012

sympatie i antypatie

Od zawsze marzyłam o ogrodzie warzywnym ale było to dość trudne do realizacji , bo działka niby duża a nawet wielka ale cała będąca skarpą . Niby to urokliwe i niejeden się zachwyca tymi schodami ze wszystkich stron ale warzywnika nijak na schodach się zrobić nie dało a przynajmniej ja nie byłam aż tak zdeterminowana. Na wzgórzu kwiaty owszem ale też nie wszystkie bo ziemia słaba i deszcze nie wsiąkają tylko spływają i wypłukują próchnice  do kanalizacji. I tak pewnie dalej żyłabym marzeniami , gdyby pewnego dnia nie przyszedł mi  do głowy genialny pomysł. Moja rodzina nie podzielała mojego zdania co do genialności dlatego wszelkie prace robiłam sama ale tym większą mam satysfakcję . Ten pomysł był związany z rozbiórką  naszego starego domu. Dom był drewniany na murowanym fundamencie. Ponieważ to skarpa więc była też piwniczka kamienna przecudnej urody z pięknym sklepieniem w kształcie łuku.I to ona się zachowała jak i cały fundament ponieważ rozbierając dom mieliśmy plany aby fundament wzmocnić i na nim postawić taki sam ale nowy. W międzyczasie plany się zmieniły bo w zasadzie po co nam drugi dom no i zostały te fundamenty . Więc ten genialny pomysł polegał na przerobieniu fundamentów w warzywnik.Jak tego dokonałam? Spomiędzy ław fundamentowych wybrałam piasek i na to miejsce dałam wszystko co najlepsze czyli ziemia liściowa , kompost i ziemia ogrodowa z worów. Myślę ,że jest tego z 70 cm grubości. Za ścieżki posłużyły kamienne ławy fundamentowe a resztę ścieżek dorobiłam z klinkieru (skąd klinkier to opowieść na innego posta, bo zapewniam ,że dziwna to historia).Został mi jeszcze do wybrukowania kawałek ale nie zdążyłam , jak już pisałam ogórki zarosły więc może w tym roku mi się uda.Prace związane z warzywnikiem podjęłam jesienią 2009 roku a wiosną zaczęłam wysiewy. Oto zdjęcie z pierwszego sezonu wegetacyjnego mojego ogródka.
To były moje początki ,choć przyznam ,że miałam bogatą wiedzę teoretyczną no i widziałam wiele. Miałam jedno założenie - W ZGODZIE Z NATURĄ.  Miało być bez chemii i z maksymalnym wykorzystaniem tego skrawka. Dodam ,że to jakieś 16 metrów na 5 plus pokój dziecinny z gankiem przeznaczone na szklarnię. No tak , bo ja teraz w łazience mam poziomki i lawendę , w spiżarni miętę , w części kuchni ogórki , w drugiej truskawki , w salonie panoszy się marchewka i cebula a w sypialni kapusta. Oczywiście to wszystko się zmienia oprócz ogórków i truskawek bo truskawką dopiero tej jesieni będę zmieniała lokum a ogórki rosną mi w donicach z cosezonowo zmienianą ziemią więc nie potrzebują płodozmianu, przynajmniej dopóki nie zauważę ,że coś się złego z nimi dzieje. Bo staram się stosować płodozmian czyli nie uprawiać warzyw w tym samym miejscu rok po roku. W ubiegłym roku ujecie ogrodu z tego samego miejsca wyglądało już nieco inaczej. Nie idzie się znudzić .Ciągle coś się zmienia. 
I z drugiej strony. To białe widoczne w oddali to moje marzenie o szklarni. Właśnie tam będzie stała tylko trochę większa.
Jeszcze większa
Marchewka , cebula , nagietek- trójkąt doskonały. każda roślina chroni drugą przed czymś.  Bo to bardzo ważne ,żeby dobrze dobierać sąsiadów . Jedne rośliny się lubią , inne źle na siebie działają. Jak to w naturze. Wiele ziół chroni warzywa przed chorobami , przed szkodnikami.
Owoce dodają koloru , chociaż tu nasturcja nie uratowała moich porzeczek przed kędzierzawieniem liści.A może byłyby jeszcze bardziej skędzierzawione . W końcu przecież owocują i to pysznie.
Dynia posadzona miedzy drzewkami porzeczek i agrestu jak to dynia powędrowała na ozdobne i zagroziła bluszczowi . walka wyglądała imponująco ale przyszła jesień i dynia zamieniła się w ciasto i w zupę.
Groszek cukrowy i cukrowa cucurydza . Niebywała rozkosz zjeść prosto z ogródka bez przymusu mycia.
Poziomki zaczynają dominować w moim warzywniaku. Wymyśliłam ,żeby je zastosować jako obwódkowe. Udostępniam patent za darmo.
I jeszcze tęskne spojrzenie z altany na szklarnię
Szklarnia blisko , coraz bliżej . Już za rok
I tegoroczny warzywnik. Marchewka. Uświadomiłam sobie ,że to co robię z nasionami to raczej nie sianie a układanie. nasiona marchewki układam w odstępach ok. 1,5cm w rowku zrobionym cienką listewką o głębokości ok. 1 cm.
Jak mi jakieś nasionko się wymsknie to zaraz go poprawiam wykałaczką. To bardzo przydatny przyrząd przy układaniu nasion. Naprawdę warto zadać sobie trochę trudu i czasu ,żeby dobrze ulokować nasiona w glebie. To naprawdę potem procentuje. Nie ma sensu wysiewać nasion hurtem . Rzadziej jest zdrowiej. Łatwiej pielęgnować i zachować porządek . Co ok. 30 cm wrzucam w marchewkowy rowek jedno nasionko nagietka. Nicienie mamy z głowy.
Tu zestaw klasyczny czyli marchew z cebulą. te małe cebulki dość gęsto bo przecież jak tylko zaczną puszczać piórka to będziemy co drugą używać do pomidorków.
No i na koniec uklepywanie. Pamiętacie jak klepało się  piaskowe babki w piaskownicy i wypowiadało się zaklęcia  typu- rośnij piękna , duża i żeby Grażynki nie była ładniejsza . No to właśnie tak się klepie i się zaklina.
Cóż , nie jest to czysta sprawa.
Na koniec jeszcze agrowłóknina  . Ja musze uważać ,żeby nie fruwała , bo jak będzie zbyt luźna i będzie fruwała na wietrze to koty pomyślą ,że to zabawka i na nic moje układanie. Potem , gdy roślinką będzie ciasno , zmienię ją na większą a końcem maja zdejmę i już tylko będę ściółkować
Truskawki i czosnek to kolejny klasyczny przypadek dobrego działania. Czosnek chroni truskawki przed chorobami grzybowymi . Zresztą nie tylko truskawki . Warto sadzić czosnek przy wszystkim co podatne na pleśnie. Róże doskonale się czują w jego towarzystwie i nie musi to być ten czosnek , który jemy lecz także ozdobny.
Tak więc między truskawkami czosnek obowiązkowo a jak się nie ma czasu albo się nie chce albo z jakichkolwiek innych powodów tego się nie zrobi , to proszę chociaż łuski czosnku na zagon truskawkowy wyrzucić . To już coś .Ja robię jedno i drugie i truskawki mam pierwszorzędne ale to pokażę dopiero w czerwcu
To jest ściągawka , którą warto sobie skopiować i mieć pod magnesikiem na lodówce. Co z czym tak a z czym nie . Polecam
I żeby tradycji stało się zadość ,znowu literatura. powiem tylko ,że książka jest FENOMENALNA. Czyta się nie jak poradnik ale jak opowieść. K woli jasności , nie mam żadnych udziałów w tych wydawnictwach , które reklamuję :-) . Lubię się dzielić dobrymi rzeczami.
No to tymczasem możemy już zejść z warzywnika

24 komentarze:

  1. Maszko, jesteś kopalnią pomysłów, szklarnia też Ci się uda. Jak widać na zdjęciach, tylko posiadacze ogrodu warzywnego, mogą co roku cieszyć się innym widokiem. U Ciebie wszystko jest takie dorodne, widać, że wkładasz całe serce w to co robisz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama jestem ciekawa jak w tym roku będzie wyglądał warzywnik. \Wszystko takie jakieś opóźnione mimowkładanego serca.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Maszko - bardzo ciekawy pomysł z tym warzywnikiem w fundamentach - a jak jeszcze na piwniczce stanie szklarnia, to faktycznie stary dom całkiem ożyje i będziesz z niego korzystać prawie tyle samo, co gdyby stał!
    Jak najbardziej podpisuję się pod sadzeniem pewnych roślin razem lub osobno, też zawsze to stosuję. Tabelkę sobie chętnie "zgapię" bo takich pomocy nigdy nie jest zbyt wiele - muszę poszukać tej książki.

    Pozdrawiam serdecznie po całym dniu siania, grabienia i podlewania, K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, szklarnia stanie- już postanowione:-).Odkąd mam ten warzywnik na domu , nie przeżywam aż tak bardzo,że go rozebrałam. W sumie jest wykorzystany a jak stanie szklarnia to już chyba tam zamieszkam ha ha.Nawet nie musiałaś pisać ,że sadzisz razem albo osobno. jakoś tak byłampewna że tak robisz :-). Książkę widziałam na allegro.Pozdrawiam

      Usuń
  4. Maszko Twój warzywnik mnie po prostu zachwycił:)
    Jest niesamowicie piękny i to wykorzystanie fundamentów domu.. niemożliwa jesteś!
    Twój post tak mnie zainspirował, natchnął i dał mnóstwo siły do pracy. Cały dzień działałam ogródkowo:)
    Twoje rady co i jak siać i sadzić sobie zapisuje, tabelkę ściągam a książkę już kupiłam:)
    Pozdrawiam serdecznie moja inspiracjo:)) Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ,Ty jesteś taka "zachwytna" dziewczyna. Ale to bardzo dobrze, cieszę się ,że takie młode osóbki lubią takie rzeczy. Moje dzieci nie bardzo nad czym ubolewam.Może jakaś synowa Tobie podobna mi się trafi chociaż się nie zapowiada :-).Tabelka jest naprawdę bardzo pomocna .Książek nigdy za wiele. Ciekawa jestem czy przeczytałaś już Capka ?Pozdrawiam

      Usuń
  5. Moja Droga, ślicznie u Ciebie i niezwykle dorodnie - gratuluję! Od początku wiedziałam, że trafiłam na bloga pomysłowej i zdolnej duszyczki :) Obwódkę poziomkową też miałam wokół warzywnika, w tym roku planuję przenosiny na rabatkę różaną, a nasionka też układam, ale bez wykałaczki ;)
    Uprzejmie zawiadamiam, że "Wielką księgę ziół" już mam - zakupiłam dziś chyba jedyny dostępny egzemplarz w W-wie i to w antykwariacie, gdyby nie awaria w łazience i szukanie hydraulika, to wieczór upłynąłby na lekturze, bo zawartość książki wygląda niezwykle smakowicie (zobacz - przy opisie fiołków masz też przepis na sok z tych kwiatków, str.147, trochę inny niż u Ćwierczakiewiczowej). "Ogród w zgodzie z naturą" też mam i lubię :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem dlaczego poziomki dajesz do róż? Czy jest może jakaś zależność między tymi roślinami o jakiej nie wiem?Bardzo się cieszę ,że udało Ci się zakupić tą książkę . Ciekawe ,że ja musiałam ją mieć przez 20lat w ciągłym użyciu, założyć bloga , trafić na Ciebie, żeby się dowiedzieć ,że na stronie 147 jest przepis na sok z fiołków. Faktycznie jest i chyba teraz już się nie obejdzie bez tego ,żeby go zrobić. tylko mi trochę szkoda zrywać tych fiołków jak tak ślicznie sobie kwitną.Szkoda ,że nie można po przekwitnięciu.Skoro masz "ogród w zgodzie z naturą to chyba rozumiemy się bez słów.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nic nie wiem o zależności - jeszcze, sama zamierzam sprawdzić, czy jakaś jest ;) Poziomki być może wywędrują na rabatkę z różami, bo w tym miejscu miałam pierwsze poziomki 25 lat temu i były wówczas najdorodniejsze, więc wymyśliłam sobie, że teraz też będzie im tam dobrze. Być może, bo po opadach w minionym tygodniu cała działka jest pod wodą, więc nawet na razie nie mam po co jechać :(
      Mi jest pewnie łatwiej zrywać fiołki, bo przez cały tydzień i tak ich nie widzę i zawsze ciągnę ze sobą do domu wszystko co się da i co będzie mi przypominało błogie weekendowe chwile w ogródku. A co do rozumienia się - zgadzam się, dlatego jest mi na Twoim blogu tak dobrze :))

      Usuń
    2. Ciekawa jestem czy mszyce z róż nie obsiądą poziomek. Na pewno nie będziesz mogła opryskiwać róż. Musisz na to zważyć.Zazdroszczę Ci tych opadów . U mnie nawet nie ma śladu po wczorajszym deszczu.Oczywiście co za dużo to niezdrowo. No ,teraz to rozumie ,dlaczego Ci nie żal zrywać. Taka działka to jest świetna sprawa. Och , jak mi też dobrze :-)Pozdrawiam

      Usuń
    3. Podzielę się chętnie tą wodą, tylko nie wiem jak to zrobić? ;) Po wczorajszym płaczu i rozpaczy, że przyjdzie mi dać za wygraną i porzucić to miejsce, dzisiaj już patrzę na sprawę inaczej i zaczynam kombinować, jakby tu nieco zmeliorować to moje ukochane miejsce :) A co do róż, to właściwie nigdy ich nie opryskuję na mszyce - chyba większość owadów ściąga kalina i wiciokrzew, więc te ilości, które pojawiają się na różach są zupełnie niegroźne. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Jestem pod wrażeniem! Maszszszszkkkaaa zjadłabym wszystko, te liście poziomek, tą brzuchatą dynię, no wszystko z tego ogródka i bloga :).To lepsze niż sztuka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ivna zapraszam więc na poziomkobranie. Liście już są , można dodać do herbatki:-) Wszystko jest sztuką . To ,że żyjemy też.

    OdpowiedzUsuń
  9. warzywnik rewelacja, genialny pomysł z tymi fundamentami, chętnie skorzystam ze ściągi, a i ksiązki poszukam, fajnie skorzystać z opini innych zwłaszcza że wybór książek ogromny i ciężko samemu zdecydować co warto a co nie pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda z tym ogromnym wyborem. Niestety nie wszystko jest godne polecenia. Sama kilka razy kupiłam nie to i tego polecać na pewno nie będę. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Maszka Twój ogród warzywny to mistrzostwo świata! Ja zawsze polegnę z warzywami, nie sieję/sadzę dużo ale i tak nigdy nie nadążam z pracami tam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Talibra a ja Cię podziwiam za to ,że masz czas patrzeć na swoje roślinki. Mnie przeważnie brakuje czasu ,żeby się nimi cieszyć. Coś za coś. Ale dzisiaj postanowiłam pójść za przykładem i nacykałam trochę fotek. Radocha wielka.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Do warzywniaka wchodzi się po schodach... Matko, toż to lepsze niż Zaczarowany ogród.
    Maszko, jak znajdziesz czas na posty tego rodzaju, to może tak jakieś szczegóły ciekawe z książek, jak nie lubisz skanować, to zdjęcia. Bo wiesz, na Allegro to też okładka, a właśnie środek jest ważny.
    Ja mam kilka bardzo fajnych książek o ekologicznym ogrodnictwie, kupione jakieś 10-15 lat temu, głównie tłumaczenia z niemieckiego. Jak odzyskam, bo pożyczone, to wrzucę parę tytułów, może się komuś przyda.

    OdpowiedzUsuń
  13. A co do siania z wykałaczką...
    Zazdroszczę zdrowego kręgosłupa i dobrego wzroku, ja musiałabym się chyba położyć na tej grządce.

    Ale nie powiem, zamierzam sobie taką listeweczkę wykonać i patyczek do szaszłyków ze sobą na siew układany zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Ania z tymi książkami. Następnym razem tak zrobię.Chętnie skorzystam też z Twoich poleceń chociaż z tych starszych wydawnictw to chyba mam wszystko. Kiedyś było zdecydowanie mniej książek wydawanych. Z kręgosłupem nie jest najlepiej . Raczej się nie schylam tylko na kolanach na takiej gąbkowej podkładce :-) no i okulary obowiązkowo :-). Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Witaj Maszko, cieszę się bardzo, że prowadzisz bloga i że do Ciebie trafiłam. Jesteś naprawdę bardzo pomysłowa - już się zachwycałam sposobem sadzenia cukinii i ogórków a teraz ten warzywnik na fundamentach - naprawdę kreatywne wykorzystanie pozostałości domu. Ja tylko jeszcze poproszę o zdjęcie "piwniczki kamiennej przecudnej urody" - już samo hasło sprawia, że jestem podekscytowana!
    Może dlatego, że stare domy (nawet ruiny) od zawsze przyciągały mnie jak magnes.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że już mogę u Ciebie komentować.
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
  15. no to jesteśmy w jednym klubie :-). każdy ,kto mnie zna to wie ,że jak jakaś ruderka to ja od razu w zachwytach . Lubię je fotografować. Może kiedyś zrobię posta. A piwniczkę to chyba pokażę dopiero jak ją odremontuję . Wtedy zestawię zdjęcia przed i po. Myślę ,że to może być ciekawsze niż pokazywanie obecnego stanu . Ja mówię ,że jest przecudnej urody czyli, że ma potencjał .Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, poczekam. Pozdrawiam.
      Agata B.

      Usuń
  16. Świetny pomysł miałaś. Tak sobie myślę, że w sumie nic nie straciłaś, bo gdybyście nawet chcieli kiedyś wykorzystać fundament pod jakąś zabudowę to likwidujesz warzywnik i już :) A teraz jest to fantastycznie miejsce uprawowe. Nieziemsko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń