sobota, 14 kwietnia 2012

kawałek z zielnika

Moja eksperymentalna rukola przyniesiona z popomidorowej rabaty po kilku dniach w cieple obrodziła piękną zielenią
I oczywiście nie musiała długo czekać na pierwszy zbiór. Wprawdzie słynnego spaghetti nie będzie tym razem ale skromne parę listków do pomidorka jak znalazł. Cudny słodko pikantno orzechowy smaczek na dodatek z własnego parapetu. Ale chciałam o czymś innym. W 1991 roku (czyli znowu trochę z historii) pojawiła się na polskim rynku książka Lesley Bremness  pt. "Wielka księga ziół". Jak napisano na wewnętrznej części obwoluty" takiej książki o ziołach do tej pory w Polsce jeszcze nie było" . I ja w zupełności się z tym zgodzę ,że nie było do tamtej pory i potem też długo , długo nic. Ta książka zrewolucjonizowała moje spojrzenie nie tylko na zioła ale i na ogrody w ogóle.Odkryłam dzięki Leslej ,że zioła jak i warzywa mogą stanowić fantastyczną ozdobę ogrodu i że naprawdę nie trzeba jakichś wyszukanych odmian bo nawet byle koperek czy byle szczypiorek mogą zdobić , być przy tym użyteczne w kuchni , w medycynie i kosmetyce. W książce oprócz bardzo ciekawych opisów ziół , jak i ich pięknych fotografii , można znaleźć przykłady aranżacji ogrodów ziołowych a także sporo porad kulinarnych i takich z pogranicza czarnej magii np.jak robić kremy odmładzające, wody pachnące , papier listowy dla ukochanego itp.
Po takiej lekturze nie było już wyjścia - musiałam go mieć ,tzn ogród ziołowy. Ze względu na to ,że mój ogród , który dopiero co nabyłam był jednym wielkim gąszczem, poradziłam sobie inaczej.W całym tym rupieciarstwie, które nabyliśmy razem z domem wypatrzyłam dwie ogromne skrzynie. Miały ok. 1,5 metra długości , może pół metra szerokości albo ciut więcej i koło metra wysokości . Wiec przytargaliśmy te skrzynie pod południową ścianę naszego domu i .... Najpierw myślałam ,żeby wypełnić je ziemią ale po przeliczeniu kosztów takiej workowanej ziemi doszłam do wniosku ,że to bezsens i zaczęłam pakować do skrzyń co popadnie a ponieważ to była jesień więc głównie popadały liście . W ten sposób skrzynie się zapełniły. Wiosną dodałam jeszcze liści , bo jakoś ich ubyło i dopiero na koniec szarpnęłam się i zakupiłam kilka worków ziemi ogrodniczej. No i zaczęłam szaleć . W pierwszym roku miałam tam wszystko , co tylko było możliwe. Oczywiście moja wiedza była ogromna po przeczytaniu takiej książki jednak ciągle nadal tylko teoretyczna więc popełniałam mnóstwo błędów typu; posadzenie mięty pomiędzy innymi ziołami. Wiadomo ,że pod koniec sezonu miałam już tylko miętę. Nie mam zdjęć z tamtych czasów. Te które tu widać są robione kilka lat później bo uprawę skrzynkową uskuteczniałam czas jakiś. Wiedziałam ,że mięta musi być w osobnej skrzyni i tak też już czyniłam. Oczywiście nie mogło zabraknąć oregano bo to u mnie w kuchni przyprawa numer jeden , no powiedzmy jedna z jedynek. Pamiętam ,że pierwszą sadzonkę zakupiłam a potem to już poszłoooo. Był czas ,że miałam zaoreganowane pół ogrodu. Żal mi ścinać jego przekwitłe kwiatostany bo długo pięknie wyglądają ale tak potwornie się sieją ,że  mogłabym prowadzić wyspecjalizowaną szkółkę.
Młode liście oregano nie pachną.Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje . Ponoć w przeciwieństwie do innych ziół ,im gleba na której rośnie jest zasobniejsza w składniki pokarmowe tym oregano ma intensywniejszy zapach. Zbiera się liście zanim roślina otworzy kwiaty .Jest niesamowitym wabikiem dla motyli. Jeśli tylko pragniemy spotkać się z motylem proponuję niezwłocznie udać się w kierunku przebywania kwitnącej lebiodki. Bo oregano (origanum species) to inaczej lebiodka 9 nie mylić z lebiodą bądź łobodą).Nazwa pochodzi od greckiego oros co znaczy góra i ganos -ozdoba.Ponoć całe połacie greckich gór są porośnięte tym zielem. ja nie widziałam ale kupowałam miód oreganowy . Polecam.Ponoć  zapach lebiodki wywoływał euforię i sama Afrodyta uznała ją za symbol szczęścia. Zioło to uchodziło również za skuteczną odtrutkę . W kosmetyce to wiadomo ,głównie ceniona była za zapach.W kuchni ja osobiście do pomidorów , sera a mój maż do ryb bo ryby to męska rzecz przynajmniej w naszym domu.
Ach , zapomniałabym. Gdy boli ząb . można żuć albo pocierać dziąsło . Oczywiście to tylko doraźny środek. Żując należy niezwłocznie udać się do najbliższego albo najlepszego lekarza specjalisty.
Wiadomo,że do potpourri obowiązkowo trzeba dodać listków oregano a sproszkowanymi ponoć czyści się meble ale nie próbowałam.
Działa lekko nasennie . To prawda już powoli czuję senność od samego pisania. Pewnie Ci co zaczęli czytać już dawno w fazie Rem
Tak sobie u mnie jeden krzaczek rośnie niby w donicy ale to oszustwo , bo donica jest bez dna(odpadło)i bez ziemi. Tak sobie udaje ,że w donicy ,żeby bazylii i rozmarynowi smutno nie było.
Do bukietów zwłaszcza tych różanych zwykle dodaję . Tu jakoś mało po prostu nie myślałam w ubiegłym roku ,ze bedę dziś pisała posta o oregano. gdybym wiedziała to nacykałabym fajnych fotek
No i już obowiązkowo wianki , bo każda roślinka prosi się ,żeby z niej uwić wianek
Na koniec jeszcze dodam ,że w krzaczkach oregano wspaniale się zimuje ślimakom mimo ,że raczej się ziołem nie żywią. I przy okazji tej skrzyniowej uprawy odkryłam świetny sposób na produkcje ziemi liściowej.

27 komentarzy:

  1. Dzięki za wspaniały wykład o ziołach :) Ja "odkryłam" je dopiero 2 lata temu i sadzę je w donicach na balkonie. Pomysł z podniesioną rabatą w skrzyni wydaje się genialny. Chyba zacznę coś kombinować w tym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze kiedyś jakoś trzeba zacząć. balkon jest świetnym miejscem na zioła bo pachnie przy okazji w domu i blisko z kuchni ,żeby coś skubnąć. Ale pokombinować zawsze też warto :-)

      Usuń
  2. Maszko super post - też wtedy kupiłam i zakochałam się w tej książce. Nadal ją mam i często do niej zaglądam. A pomysł ze skrzynaimi bardzo dobry - i wygląda bardzo bardzo ładnie. Całe szczęście, że nie dałaś im wtedy tylko ziemi z worków - wydaje mi się, że byłaby zbyt ciężka i te liście bardzo pomogły. A tak wogole, to chyba jakaś telepatia - wczoraj właśnie kupiłam 4 pierwsze zioła do moich donic (narazie będą w donicach). Nic wystrzałowego, przechodziłam obok rynku w Gdańsku i pani miała na straganie kilka ładnych ziółek - nie wiem czemu ale nie znała żadnej nazwy! Na curry mówiła lawenda i wogóle nie wiedziała co to jest pietruszka natka - ale to nic.Zioła mam.
    Zioła z Twoich zdjęć rosnące w donicach też wyglądają super i nadają chyba ogrodwi fajego klimatu? Ciekawa jestem jak zimno jest u Ciebie zimą i co ją z ziół wytrzymuje? Czy masz werbenę cytrynową (Aloysia citrodora) - wiem,że ją trzeba zimą wnosić do szklarni, ale jestem tylko ciekawa czyy ją znasz?

    Maszko a bukiet różano - ziołowy przepiękny i poprostu perfekt!
    Pozdr K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, cieszy mnie że masz tak samo jak ja.Właśnie dlatego ,że do niej zajrzałam wpadłamna pomysł posta o jakimś zielsku. Może zrobię serię ziołową? Niestety u nas to bardzo częste zjawisko ,że sprzedający nie wie co sprzedaje. Nie raz pomagałam już ludziom w ogrodniczym tłumacząc co to za roślina i jak do niej należy podejść. Może to nie elegancko wobec sprzedawcy ale powinni się trochę douczyć moim zdaniem.Ja dziś kupiłam dwa piękne krzewy majeranku ogrodowego.Na etykiecie widniał napis " zioło". Zimą jest u mnie zimno bo póki co nie mieszkam w Toskanii. Werbena cytrynowa bardziej znana jako lippia niestety u nas przemarza podobnie jak rozmaryn. Trzeba im stworzyć warunki śródziemnomorskiej zimy czyli chłodno ale bez mrozu i widno. Jakoś sobie radzę ale dwa lata temu się zagapiłam i zmarzła mi werbena . W ubiegłym roku nie bardzo miałam czas na poszukiwania ale w tym roku planuję nabyć. Z ziół wytrzymujących zimno to najlepiej sprawdza się oregano, tymianek. Lawendę muszę osłaniać. Jest też trochę rodzimych ziół no i jednoroczne . Uwielbiam kolendrę .

      Usuń
  3. Ojej - przepraszam zapomniałam jeszcze dodać, że ta mięta to faktycznie problem - ale można mieć z innymi ziołami na wzniesionej rabacie tylko trzeba posadzić ją w donicy. Pewno jednak lepiej i "bezpieczniej" daj jej coś na własność ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięcie zrobiłam specjalną rabatę mocno odgrodzoną od reszty ale i tak daje radę i włazi wszędzie. Na pewno napiszę o tej jędzy posta bo w sumie to ją uwielbiam i do jedzenia i do ozdoby

      Usuń
  4. Ja sadzę do donic miętę, melisę cytrynową, bazylię, rozmaryn. Z mięty i melisy robię napoje w upalne dni dodając cytrynę. Może tym roku skorzystam jeszcze z Twoich podpowiedzi i dosadzę coś jeszcze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. \no to podstawowy zestaw masz . Ja też sobie nie wyobrażam lata bez napoju miętowego. Przy okazji napiszę przepis na mój miętowy napój. Lepszy od coca coli( niejeden dzieciak tak powiedział). Pozdrawiam

      Usuń
  5. Ten oszukany wazon to ekstra pomysł :) uśmiechnęłam się, bo to niezły patent na potłuczone skorupy - sama tak robię. Na wiosnę mój ogród dostanie piękny siwak, który komuś był zbędny i stał na smietniku. Jest wielki, więc chyba położę i będzie udawał, że tak ma być i koło niego obsadzić coś, co się będzie "wylewało" - tylko nie wiem co.
    Ja jestem zakochana w książce/albumie Księga ziół - Jekka Mcvicar. To nie tylko zioła, ale też ekologiczna naturalna uprawa, przepiekne zdjęcia, no MIODZIO. Jak gdzieś zauważycie, to koniecznie zajrzyjcie do niej.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtrące się jeżeli można - Tak - zgadzam się! Jekka mcVicar to moja idolka jeśli chodzi o praktyczne sprawy dotyczące ziół. To przesympatyczna babka, można ją spotkać podczas Chelsea bo regularnie wystawia się tam i oczywiście dostaje złote medale. Ma szkółke z niesamowią ilością i różnorodnością ziół. Pozdrawiam, Kasia

      Usuń
    2. Ania , ja jestem mistrzynią oszukiwania ale tylko w dobrych intencjach.Też lubię takie śmietnikowe rupiecie. W ten przewrócony dzban posadziłabym solejrolie rozesłaną ; potrafi pięknie się wylewać. Jak się dokopię w moich fotografiach to umieszczę w którymś z kolejnych postów. Nie wiem jak to się mogło stać ,że mi ta Jekka mc Vicar umknęła. Już mam pretekst ,żeby jutro zajrzeć do empiku bo na merlinie wysyłają w ciągu tygodnia a ja chcę już.Może i ja ją spotkałam w Chelsea ale tyle tam tego wszystkiego ,że oczopląsu można dostać i wypadałoby mieć z tydzień ,żeby wszystko spokojnie pooglądać a ja miałam pół dnia:-(Pozdrawiam co nieco deszczowo chociaż ciepło

      Usuń
  6. Do tej pory z ziół to u mnie rosła tylko lawenda. Ale odzyskałam kawałek gruntu, bo wcześniej tam rosła piwonia, która uchodziła wśród sąsiadów za kwiatowego giganta. Tak się rozrosła, że musiałam ją podzielić, obdarować po sąsiedzku i jeszcze mi zostało. Teraz mam miejsce na coś innego. Dzięki za tego posta, bo teraz wiem co mogę zrobić z odzyskanym kawałkiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz a u mnie piwonie ledwo zipią. Nie ta ziemia. Uwielbiam piwonie i dużo dałabym za takiego giganta. Ciekawe co posadzisz . Pozdrawiam

      Usuń
  7. Maszko pięknie się u Ciebie te ziołowe skrzynie prezentują:) W zeszłym roku powstał nasz wzniesiony warzywnik, szklarnia i rabata ziołowo- różana z wiklinowego płotku:) Posadziłam na niej 2 rodzaje mięty ( w dużych donicach bez dna), melisę, oregano, i jednoroczne ziółka:) Na razie jeszcze nic nie odbiło - czy to już nie za późno, może przemarzły?
    Dziś ogrodziliśmy nasz warzywnik przed psem bo uwielbia na nim zakopywać kości i wszystko niszczy...
    Kolejne książki zapisuję na listę, 2 które tu przytoczyłaś już zakupiłam:))
    Twój ogród na żywo musi zachwycać jeszcze bardziej niż na zdjęciach:) Ach cudnie u Ciebie:))
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Aga, oj zazdroszczę Ci szklarni ale może się doczekam. Zioła lepiej zimują w gruncie niż w donicach . Donice szybciej przemarzaja. Jak masz szklarnię to możesz je tam wstawiać na zimę. Melisa , oregano , mięta to wszystko jest mrozoodporne i już powinno być na wierzchu. Wiem jak to jest z piesiem w ogrodzie. Miałam przez 18 lat. Uwielbiał bawić się w ogrodnika i z wielką namiętnością przesadzał to i owo tu i tam.Cieszę się,że kupujesz książki. Znajomi jak mnie gdzieś szukają to wiedzą że albo w księgarni albo w ogrodniczym .Na zdjęciach czasem jednak ładniej bo można wyciąć jakąś "niepotrzebą" rzecz. Pozdrawiam gorąco i miłej lektury

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzję książki napisałaś tak zachęcająco, że nie kończąc czytania posta przerzuciłam się na przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu egzemplarza do nabycia - namierzyłam jeden punkt, do którego jutro od rana zamierzam dzwonić, dam znać czy z sukcesem :) Zainteresowały mnie zwłaszcza te domowe sposoby wykorzystania ziół, niekoniecznie leczniczo. Ogródek ziołowy cudny :) U mnie oregano rośnie od wielu wielu lat jako roślina ozdobna, a zaczęło się od maleńkiej, uszczkniętej gdzieś gałązki, ale dopiero w ubiegłym roku odkryłam, że to właśnie oregano - taka ze mnie zielarka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje ,że książka przypadnie do serca . Dla mnie to taka , która jest w ciągłym użyciu choćby po to by poprawić sobie nastrój .Oregano u mnie też ma status rośliny ozdobnej bo po prostu jest ozdobne.Jak już wiesz ,że to oregano to polecam też do kuchni:-)

      Usuń
  10. No i mnie skusiłaś książka. Muszę ją mieć.
    Swoj ogród cały czas miksuje. Chce aby rośliny dajace jakis plon rosły pomiedzy ozdobnymi. Taki miks.
    Nie wyobrazma sobie ogrodu, w którym nie ma nic do zjedzenia. U mnie mieta zarasta wokół drzew, maliny rosna koło tui a rabarbar na rabacie kwiatowej. Bardzo chciałabym miec więcej ziół, ale nie wiem jeszcze jak sie do tego zabrac. Stawiam na skrzynie-bo moje siersciuchy nie za bardzo doceniaja moje prace ogrodowe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz właściwe podejście do tematu. Swietny pomysł z tą miętą pod drzewami . Chyba odgapię bo mięta to podstawa i chciałabym ja niczym nie ograniczać , czego się nie da ,gdy rośnie z innymi ziołami. Rabarbar jest bardzo ozdobny więc między kwiatami jak najbardziej . Skrzynie nie są złe tylko wiadomo ,że wtedy mamy ograniczoną powierzchnię bo ileż można mieć skrzyń ? Sierściuchów za to można mieć bez ograniczeń

    OdpowiedzUsuń
  12. Maszka, nie kuś nie kuś. Bo kulawy Kuń za Twoją wizytę to bardzo niska cena. My jak cyganie, przyjedziem, najedziem i już jesteś nasza hihi.
    A do konkretu- jakie jeszcze zioło rośnie jak mieta i nie wymaga zabieganie o nie?

    OdpowiedzUsuń
  13. A i jeszcze jedno. Mięt ponoć jest więcej odmian niż iskier w ognisku. Nie wszystkie są tak mocno rozrastające się. Widzę ,że z moim kilku odmian jedne przytłaczają inne . Kotłuje się mocno ale w sumie i tak zawsze wygrywa mięta

    OdpowiedzUsuń
  14. No to poproszę o porade, bo widzę że bez niej sie nie obedzie. Jakie książki ja powinnam miec
    Znalazłam już ta o ziołach i ogród w zgodzie z natura. To i cos jeszcze, czy moze jedna a druga nie? Jam ogrodnik totanie amatorski, ale ogród chce miec tylko taki co to się zasadzi i oglada potem a nie lata i robi naokoło. Wpis o kolendrze nie zaistniał-buuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hannah . moim zdaniem warto mieć obie. "ogród w zgodzie z naturą posiada bardzo dużo praktycznych wskazówek dotyczących i organizacji pracy w ogrodzie i samej pielęgnacji . Dla mnie to świetny poradnik. Natomiast " Wielka księga ziół " to raczej wydawnictwo bardziej encyklopedyczne ale pieknie wydane i bardzo starannie opisane są poszczególne zioła oraz różne ich zastosowania. ja sobie nie wyobrażam bez obu. W "Ogrodzie w zgodzie z naturą " jest właśnie dużo na temat upraw współrzędnych czyli to co lubisz kwiaty , warzywa i zioła razem. Wskazówki co z czym i co po czym i naprawdę nie można tej ksiązki przecenić. Jak na taką dobrą rzecz jest też stosunkowo tania. Pisałam Ci w liście , który gdzieś zaginał ,że warto mieć oregano bo i piękne i pozyteczne i łatwo się uprawia i nawet trochę zbyt łatwo się rozsiewa. jest to bylina ale zawsze pojawiają się jakieś siewki i to dość mocno rozrzucone po całym ogrodzie. Pisałam o kolendrze bo u mnie to zioło niezastapione. Po pierwsze w kuchni . Można stosować w zastępstwie zielonej pietruszki ale trzeba się przyzwyczaić do specyficznego posmaku. Kuchnia hinduska bazuje na kolendrze jako przyprawie. Ja ją kocham za kwiaty . Piekne buałe baldachimy idealne do bukietów samotnie lub z innymi ziołami i świetnie się zasusza. Ma takie złociste kuleczki i gdy jest jej cała więcha to wygląda pieknie. Można ją wysiać jeszcze teraz najlepiej po prostu rzucić nasiona gdzie popadnie i trochę spulchnić ziemię. Jest jednoroczna ale się wysiewa z tych roslin , które rosły w poprzednim roku. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dziekuje
      Własnie stałam sie szczęśliwa posiadaczka Wielkiej Ksiegi ziól a teraz mam pytanie bo znalazłam ogród w zgodzie... ale z inna okładka. Możesz zobaczyc czy to to samo co masz?
      dziekuje
      http://allegro.pl/ogrod-w-zgodzie-z-natura-marie-luise-kreuter-i2299672828.html

      Usuń
    3. Gratuluję . Witaj w klubie. Jesli chodzi o tę drugą książkę to myślę ,że to jest to samo tylko wcześniejsze wydanie. Sprawdziłam liczbę stron i jest taka sama więc nie powinno to być nic innego. \pozdrawiam

      Usuń
  15. Dziekuje i już nie zawracam głowy. Właśnie wydałam majątek na allegro kupując iglaki porzeczki agresty i morele. Jestem szczęśliwa i idę spać.
    Spać to za dużo powiedziane- do 3 bo Dzidziol wtedy robi sobie przerwę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaczęłam czytać tego posta i przyszło mi do głowy, że zapytam Cię o uprawę ziół, że może uprawiasz... :))))) Już kolejny raz natykam się na wskazówkę wkładania liści jako kompost pod ziemię... Sama raz tak zrobiłam, nie mając materiału na podniesienie rabaty przed zalaniem i usypałam kopce z liści ale to było przypadkowe. Już wiem, dlaczego tak dobrze mi na niej wszystko rośnie :D

    OdpowiedzUsuń